Bałtyk Gdynia - Kotwica Kołobrzeg 4:2 [relacja]

Bałtyk Gdynia wygrał z Kotwicą Kołobrzeg 4:2 (1:2)! Oglądaliśmy ciekawe widowisko okraszone sześcioma bramkami. 

Potężna dawka emocji, tych pozywywnych i negatywnych. Straciliśmy gola w dziesiątej sekundzie - czy zdarzyło się to kiedyś w dziejach Bałtyku? Wyrównaliśmy w dziesiątej minucie. Następnie gola do szatni wbiła nam Kotwica i znów dół. Po zmianie stron strzelał już tylko Bałtyk i uczynił to aż trzykrotnie. Pierwszego ligowego gola strzelił Jakub Biskup. To drugi gol Biskupa w barwach Bałtyku. Pierwszego strzelił 9 maja 2001 roku w meczu pucharowym z Orkanem Rumia. Mecz drużyn z czołówki nie zawiódł. Dobrze się to oglądało. Bardzo cieszy, że wygrywamy prestiżowe spotkanie! Brawo BAŁTYK GDYNIA!

Bałtyk Gdynia - Kotwica Kołobrzeg 4:2 (1:2)
Bramki:
0:1 - 1' Dawid Wolny
1:1 - 10' Michał Marczak
1:2 - 44' Adrian Szynka
2:2 - 49' Michał Marczak
3:2 - 65' Przemysław Kostuch
4:2 - 79' Jakub Biskup

Bałtyk: Szulc - Korpalski, Kostuch, Garbacik, Górski (33' Kołodziejski), Bartlewski, Szur, Góra (84' Zieliński), Czerwiński [ż] (63' Biskup), Marczak, Letniowski (88' Kręcki)

Kotwica: Kusztan - Kieruzel [ż], Szynka (71' Wojtasiak), Ciarkowski, Kuśmierek (81' Jakubowski), Deja (75' Szymański), Wolny, Chyła, Peroński, Gutowski, Witt (68' Przybyła)


Zachęcamy do symbolicznych, acz cyklicznych wpłat. 5 czy 10 zł na miesiąc od naszych odbiorców by nas bardzo radowało. 
Maciej Tomaszewski
30 1140 2004 0000 3302 7350 5726
Pay Pal: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

wsparcie baner


Mecz zaczął się najgorzej jak mógł. Nie przypominamy sobie, abyśmy tak szybko stracili bramkę. Przegrany pojedynek główkowy, brak zrozumienia między stoperami, przegrany pojedynek na lewej stronie i w dziesiątej sekundzie piłka wpadła do naszej bramki. Zapanowała cisza. Zmartwiliśmy się, ale wiedzieliśmy, że jeszcze jest całe 90 minut na odrabianie strat. Tym się pocieszaliśmy.

Na wyrównanie na szczęście nie czekaliśmy długo. W dziesiątej minucie z rzutu wolnego dośrodkował Jakub Letniowski i Michał Marczak głową skierował piłkę do siatki. Mecz zaczął się od nowa. Cztery minuty później bliźniacza sytuacja, ale tym razem bramkarz sparował piłkę na rzut rożny.

Pierwsza połowa była wyrównana. Wypracowanych okazji strzeleckich nie za wiele. Przemysław Kostuch zablokował strzał zawodnika z Kołobrzegu, a po drugiej stronie w dobrej pozycji w piłkę nie trafił Damian Garbacik. Drugiego gola szukaliśmy po kolejnym rzucie wolnym, ale uderzenie Kostucha obronił Kusztan.

I gdy już przymierzaliśmy się do piętnastominutowej przerwy, Kotwica zadała drugi cios. Dobre dośrodkowanie w pole karne na gola zamienił Szynka. Zgubiliśmy krycie, źle byliśmy ustawieni i taki rywal jak Kotwica, zamienił nasz błąd na bramkę. Drugi raz na prowadzenie wyszli goście i czekaliśmy na to, co wydarzy się po zmianie stron.

Po wznowieniu gry szybko doprowadziliśmy do remisu. Ponownie strzeliliśmy po stałym fragmencie gry. Dośrodkował Mateusz Kołodziejski, zgrał Kostuch i wykończył Marczak. Ponownie odżyły w nas nadzieje, że możemy tu grać o pełną pulę.

Obie drużyny starały się przeprowadzić akcję, która da komuś prowadzenie. Przez kwadrans nie oglądaliśmy żadnej akcji zakończonej dobrym strzałem. Brakowało dobrych podań pod polem karnym lub też defensywy stawały na wysokości zadania. I w końcu Letniowski przeprowadził akcję, która przyniosła nam rzut karny. Myśleliśmy, że Jakub szybciej odda strzał, ale jeszcze zdecydował się na prowadzenie piłki i obrońca popełnił błąd - trafił w nogi Letniowskiego i sędzia wskazał na wapno. Skutecznym egzekutorem nasz kapitan i radowaliśmy się z prowadzenia 3:2.

I znów mieliśmy kwadrans takiego przestoju, w którym nie oglądaliśmy dobrej akcji zakończonej strzałem. Owszem, tempo meczu było dobre. Akcje przenosiły się z jednej strony na drugą, ale o materiał do skrótu meczu było trudno. Bałtyk był bardzo skuteczny i gdy w drugiej połowie zaatakował, to mógł cieszyć się z gola. Na bramkę uderzył Jakub Biskup. Strzał był celny i wymusił tym samym na bramkarzu interwencję. A że się pomylił, to już nie nasz problem. My świętowaliśmy prowadzenie 4:2. Właśnie czasem trzeba próbować uderzeń, z wydawać się może, nieprzygotowanych pozycji, ale bramkarz to też człowiek i może się pomylić. Tak było w tym przypadku.

W doliczonym czasie gry Kotwica próbowała zmniejszyć rozmiary porażki, ale uczyniła to nieudolnie.

To było dobre widowisko. Oglądaliśmy sześć bramek. Rywale dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a Bałtyk się nie załamywał i skutecznie odrabiał straty. Przy 2:2 to nasz zespół przeprowadził akcję, która nas nakręciła i pozwoliła później strzelić kolejnego gola. Przyjemnie patrzyło się na radujących się piłkarzy. Widać było, ile te gole dla nich znaczą. Biało-niebiescy byli bardzo skuteczni. W całym meczu niewiele było płynnych akcji zakończonych strzałem. Wykorzystaliśmy swoje sytuacje, z pomocą przyszły dobrze wykonywane stałe fragmenty gry i również do naszego zwycięstwa przysłużył się 19-letni Daniel Kusztan, który przy trzech bramkach miał swój udział. To problem Kotwicy, nie nasz. My się cieszymy z wygrania bardzo ważnego meczu. Nie było łatwo, ale zespół pokazał charakter i moc w drugiej połowie. Za tydzień gramy w Stężycy z Radunią! Niedziela godzina 15:00.

 

SKS Bałtyk Gdynia© 2018

CONTICOM30

Search