Bałtyk - Unia 0:5. Co tu się…. ?

Bałtyk Gdynia przegrał 0:5 z Unią Janikowo. Można przegrać, ale styl, w jakim to się stało jest...

Początek spotkania do zaakceptowania. Obie ekipy stwarzały okazje strzeleckie. Matysiak obronił kilka strzałów, a jego koledzy odpowiedzialni za akcje ofensywne oddali trzy strzały, ale brakowało im ewidentnie precyzji. Wszystkie leciały nad poprzeczką, a najlepszą zaprzepaścił Trytko, który ładnie wybiegł za linię obrony, elegancko przyjął i źle uderzył. To była 29 minuta i kto wie, co by było gdyby… No nie ma jednak co gdybać, bo trzeba było to strzelić.

Goście po kilku minutach właśnie strzelili. Matysiak piąstkował ponad 10 metrów od bramki. Piłka trafiła do Koniecznego i ten huknął po mokrej murawie. Nasi dwaj zawodnicy nie dali rady tego wybronić.

W drugiej połowie przecieraliśmy oczy i wręcz nie chciało się wierzyć w obrazki, które oglądaliśmy. Przy akcji na 0:2 totalnie rozleciała nam się obrona. Finalnie w najbardziej newralgicznym miejscu, czyli tam gdzie była piłka, znajdował się nasz jeden zawodnik i trzech janikowian. Konieczny odpalił rakietę i 0:2. Przy trzeciej bramce kompletnie nie popisał się Matysiak. Złe wyjście i Żylski do pustej bramki na 0:3. Kolejny gol wziął się z naszego rzutu wolnego. Kontra, liczebna przewaga Unii i Konieczny z linii pola karnego uderzył precyzyjnie przy słupku. Ostatni gol to piękne uderzenie Rumińskiego.

W drugiej połowie graliśmy źle. Pierwszy strzał po zmianie stron oddaliśmy w 73 minucie. Pierwszy i ostatni celny strzał w całym meczu oddaliśmy w 88 minucie – Igor Jankowski. Ten sam zawodnik był najbliżej zdobycia honorowego gola, ale z bliska trafił w poprzeczkę. Nie można myśleć o choćby punkcie, gdy oddaje się jeden celny strzał w meczu, podczas gdy Unia oddała ich aż dwanaście. Mieliśmy 11 rzutów rożnych, ale nad ich wykonaniem trzeba jeszcze sporo popracować.

Marcin Matysiak w tej rundzie ma już najgorszy mecz za sobą. Taki dzień. Zdarza się. Nie był dziś sobą. Jeszcze wielokrotnie nas uratuje przed utratą gola i wierzymy, że tego typu pomyłki już mu się nie przytrafią. To był jego mecz numer 162 w Bałtyku, więc choćby z tego powodu nie będziemy go besztać, bo to doświadczony zawodnik i podchodzimy do niego z szacunkiem. Trochę się już znamy. Wiemy jaki to wojownik i jaki ma charakter. Kto ma ciągnąć ten wózek jak nie on? Dziś się nie udało. Głowa do góry i trzeba patrzeć do przodu.

Widać było dziś wiarę w Bałtyk. Kibiców przyszło dużo więcej niż zazwyczaj. Toteż utworzyła się kolejka do kasy. Miło było zobaczyć kilku starych znajomych, którym zależy na utrzymaniu Bałtyku. Mamy nadzieję, że widzimy się na kolejnym spotkaniu. Otoczka wokół klubu wróciła na dobre tory. Tylko gra jeszcze nie dojechała. Najwyższa porażka w tym sezonie. Egzamin oblany. Za tydzień kolejny. Czas do rehabilitacji szybko zleci. Walczymy!

Bałtyk Gdynia – Unia Janikowo 0:5
0:1 - 32’ Adam Konieczny
0:2 - 54’ Adam Konieczny
0:3 - 60’ Kamil Żylski
0:4 - 66’ Adam Konieczny
0:5 - 89’ Mateusz Rumiński

Bałtyk: Matysiak – Stefaniak, Bany /ż/, Garbacik, Kozakowski (58’ Andryszak), Gołuński (75’ Kardaś), Lengiewicz, Bohm, Renusz (68’ Machol), Gułajski /ż/ (58’ Jankowski), Trytko

Unia: Fabiszewski – Gibas, Hartwich /ż/, Kędziora, Ławniczak (63’ Kowalczuk), Konieczny (83’ Jagielski), Mysiak, Radomski, Garstka, Żylski (89’ Jabłkowski), Goździk (85’ Rumiński)

baltyk.gdynia.pl © 2020

Search