Bałtyk Gdynia - Gwardia Koszalin 0:2 [relacja]

Bałtyk Gdynia przegrał z ekipą z Koszalina 0:2. Gole dla gości strzelili Keisuke Naka (46’ ) i Sebastian Ginter (81’).

Bałtyk: Matysiak - Regliński (46' Gołubiński), Horoszkiewicz, Murawski, Stefaniak, Iorga (46' Zając), Bartlewski, Bohm (57' Gułajski), Kazimierowicz, Renusz, Bajdur (73' Efir)

Przed meczem

Kolejne transfery. Zawodnicy z ciekawym cv. Rywal bez zwycięstwa z dorobkiem dwóch punktów. Bałtyk po pierwszym zwycięstwie, przyzwoitej grze z KP Starogard i po porażce 0:1 w Stężycy, gdzie nie wyglądało to jakoś bardzo słabo. Teraz, już po meczu wiemy, że Radunia jest do ugryzienia. Pokazała to Polonia (1:1 w Stężycy), z którą na wyjeździe zagramy za tydzień. Nasza kadra na papierze wygląda mniej więcej na środek tabeli. Wydawało nam się, że to pewniak. Postawiony tysiak u buka. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dziwiliśmy się, czemu na ławce usiadł nasz najlepszy, obok Marcina Matysiaka, zawodnik - Mateusz Gułajski. Jak później się okazało Laurentiu Iorga kompletnie sobie nie radził na skrzydle. W ogóle średnio sobie radzi, ale na razie jeszcze jest parasol ochronny na wszystkich i stosujemy dyplomację. 

Mecz

Początek bardzo obiecujący. Ciekawe akcje, po których mogliśmy pokusić się o bramkę, ale brakowało tego, co jest najważniejsze, czyli wykończenia. Trwało to niespełna szesnaście minut. Potem zaczęło to wyglądać coraz gorzej, aż oglądaliśmy obraz nędzy i rozpaczy. Rywale w pierwszej połowie mieli również swoje sytuacje. Nawet bardziej klarowne niż my. W ich przypadku również brakowało finiszu akcji.

Nasi zawodnicy w przerwie meczu chyba słuchali piosenki ze słowami w tekście „niech żyje wolność i swoboda”. Druga połowa zaczęła się od laczka obrońcy z Koszalina, zgranie, przyjęcie, poprawka i strzał. Marcin Matysiak bez szans. Prowadzenie objęli przyjezdni. Spodziewaliśmy się, że ruszymy do huraganowych ataków, by ratować ten mecz. W końcu mieliśmy całe 45 minut, by odwrócić wynik. Nic takiego się nie stało. Jedynym przebłyskiem była akcja Tomasza Zająca – zabrakło celnego uderzenia. Niestety, ale to rywale częściej oddawali strzały. Przy naszej bierności w defensywie podwyższyli prowadzenie. Dramat.

Po meczu

Dobry początek, a potem wszystko siadło. Rywale się rozpędzali i mając dużo wolnego miejsca strzelili dwa gole. Od startu meczu dało się zauważyć, że goście przyjechali tu na walkę z myślą o komplecie punktów. W naszych szeregach niektórzy odstawiali nogę. Determinacja i zaangażowanie były większe po stronie koszalinian. Im się bardziej chciało. Naszym zawodnikom wydaje się, że walczyli. Stwierdzamy, że musicie jeszcze bardziej się starać. Wiemy, że Wam zależy, ale trzeba jeszcze więcej dać z siebie. Z trybuny było wszystko widać jak na tacy. To przeciwnik był bardziej zdeterminowany, by sięgnąć po wygraną. Na 19 ostatnich sezonów, aż 16 spędziliśmy na czwartym poziomie rozgrywkowym. Trochę tych meczów się naoglądaliśmy i widać, że wielu z Was brakuje trochę centymetrów czy kilogramów, ale woli walki nie może zabraknąć. Jesteście nowymi zawodnikami, patrząc w metryki na 90 minut domyślamy się, że macie umiejętności czysto piłkarskie. Pora więc się zgrać, pora iść na drugie wkupne, poznajcie się bliżej, zintegrujcie, wytrzeźwiejcie i zasuwajcie na treningach, a następnie dajcie z siebie wszystko w meczu ligowym. Nie ma sensu teraz rzucanie na Was jobów. To na pewno nie pomoże. Wszyscy wiemy, w jakim jesteśmy położeniu. Sięgnęliśmy dna i pora powstać z kolan. Łatwo nie będzie, bo za tydzień gramy na trudnym terenie, jakim jest Środa Wielkopolska. Później do Gdyni przyjedzie Mieszko, który mocno miesza w gronie faworytów. W Szczecinie różnie może być… Na dziś każdy pojedynek wydaje się trudny. Poukładajcie sobie to na spokojnie w głowach i do roboty. A teraz zróbcie to, co kiedyś Michał Probierz mówił o whyski…

Całe szczęście, że nie postawiłem u buka, bo bym był o tysiaka biedniejszy.

 

SKS Bałtyk Gdynia© 2020

CONTICOM30

Search