PP: Powiśle Dzierzgoń - Bałtyk 4:2 [relacja]

Bałtyk Gdynia przegrał wojewódzki finał Pucharu Polski 2:4 z Powiślem Dzierzgoń. Straciliśmy cztery gole w finale, gdy w poprzednich pięciu pucharowych meczach straciliśmy w sumie pięć.

Początek meczu zgodnie z przewidywaniami - przewaga Bałtyku. Brakowało jednak celnych strzałów. Rywale, jak pokazał potem cały mecz, nastawili się na stałe fragmenty gry i na kontry. Pierwszy sygnał w 24 minucie, gdy po rzucie wolnym strzał głową bardzo dobrze obronił Bartkowiak. Niestety, kilkadziesiąt sekund później, po rzucie rożnym straciliśmy bramkę.

Obraz meczu się nie zmieniał. Bałtyk atakował, a gdy już uderzył w światło bramki, to cieszył się z bramki. Najpierw centra Gołuńskiego odbiła się od dwóch słupków i przekroczyła linię bramkową, a potem Gołuński dośrodkował w pole karne i na prowadzenie wyprowadził nas Gułajski. W pierwszej połowie oddaliśmy dwa celne strzały i oba wylądowały w siatce. To musiało dawać do myślenia naszym zawodnikom.

Druga połowa zaczęła się od rzutu wolnego, którego być nie powinno. Ekstraklasowy sędzia się pomylił i gwizdnął przewinienie Nowickiego. Nasz prawy obrońca wyskoczył w górę, a zawodnik Powiśla zrobił mu krzesełko. Faul był, ale w drugą stronę. I po tym rzucie wolnym straciliśmy bramkę. Sprytem wykazał się Lewandowski i jego koledzy. Najpierw zamarkowali dośrodkowanie, a przy drugim podejściu Lewandowski uderzył na bramkę i Bartkowiak wyjmował piłkę z siatki. Patrząc na ustawienie naszego bramkarza można ocenić, że spodziewał się dośrodkowania. Niestety, dał się zaskoczyć i mecz poniekąd zaczynał się od nowa.

W kolejnych fragmentach Bałtyk nadal częściej atakował. Dwukrotnie próbował Marczak, ale bez spodziewanego efektu. Powiśle wiadomo, kontry i stałe fragmenty. Skuteczność zabójcza. Najpierw ostrzeżenie w postaci kontry, sytuacja sam na sam i strzał niecelny. Potem rzut wolny, piłkę wybił Garbacik, kierownik Bałtyku widząc, że piłka zaraz wróci w nasze pole karne krzyknął „z kryciem!” tak głośno, że aż słyszeli to księża w pelplińskiej katedrze. Niestety, daliśmy się zaskoczyć. Zwykła laga w pole karne. Źle lot piłki ocenił Lengiewicz, Bartkowiak jakoś też dziwnie wyszedł i Lewandowski dał prowadzenie Powiślu.

Bałtyk rzucił się do ataku i narażał się na kontry. Dwukrotnie przy życiu pozostawił nas Bartkowiak. Próbowali Gułajski, Jankowski, ale najlepszą okazję zmarnował Machol. Cały róg bramki odkryty, a on trafił w bramkarza. To musiał być remis, ale znów tylko jęknęliśmy z zawodu. W doliczonym czasie gry kontra Powiśla zamknęła temat. Pięknie nas rozklepali i trafili do pustaka.

Złość, smutek, żal, trochę wstyd i jednak kompromitacja. Mieliśmy wszystkie argumenty po swojej stronie. Przynajmniej tak się nam wydawało. Powiśle walczy o utrzymanie w IV lidze, a my od dłuższego czasu mogliśmy skupić się tylko na rozgrywkach pucharowych. Ósemka w III lidze to bardzo duże osiągnięcie. Finał PP był naszym drugim najważniejszym meczem w tym roku. Pierwszym było zwycięstwo w Kołobrzegu, które w ogromny sposób przybliżyło nas do zajęcie miejsca w ósemce. Drugim był właśnie finał w Pelplinie.

Walki, ambicji i chęci naszym zawodnikom odmówić nie możemy. Kto był w Pelplinie lub oglądał mecz, raczej to potwierdzi. Mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki i w liczbie wykreowanych sytuacji. Brakowało nam wykończenia akcji i uwagi przy stałych fragmentach gry rywala. Powiśle oddało siedem celnych strzałów i cztery z nich wylądowały w siatce. Bałtyk za rzadko zatrudniał bramkarza Powiśla. Sześć celnych strzałów, z których padły dwa gole. Poza światło bramki uderzaliśmy dziewięciokrotnie. No nie da się w ten sposób strzelić bramki.

Śmialiśmy się z sylwetki Tomasza Kowalskiego, bramkarza Powiśla. Od środy, on się śmieje z nas. Nie ma się co czarować, ale sportowa sylwetka to nie jest, a my tego nie potrafiliśmy w pełni wykorzystać. Pierwsza bramka dla nas padła właśnie przy udziale Kowalskiego. Nie mamy wątpliwości, że nieco szczuplejszy i wyższy bramkarz tą piłkę by złapał albo odbił. Potem kilka kolejnych interwencji pokazało, że bramkarz nie jest najmocniejszą stroną Powiśla. Tyle, że my za rzadko go zatrudnialiśmy.

Stało się coś, na co ciężko było się przygotować i ciężko było brać pod uwagę taki scenariusz. Bardzo wierzyliśmy w nasz zespół, bo do tej pory w pucharze prezentował się na ogół dobrze. Doszliśmy do finału. Doceniamy ten wynik, bo ostatni raz w finale byliśmy 12 lat temu. Cieszyliśmy się grą o puchar, że nie ma odpuszczania, że nie ma wystawiania rezerw, że walczymy o to trofeum. Brakowało postawienia kropki nad i. Wydawało się, że jesteśmy na autostradzie do zwycięstwa, wystarczyło zatrzymać się na bramkach, zapłacić i jechać dalej. Byliśmy jednak zbyt rozpędzeni i wyrżnęliśmy w barierki ochronne, które dzielą stanowiska na zjeździe z autostrady.

Wielka szkoda, bo byliśmy tak blisko. Wydawało się, że mamy 2:1 i mecz pod kontrolą. Piłka nożna pisze jednak swoje scenariusze. Na koniec dnia to jednak właśnie tylko sport. Forma rozrywki, hobby, najważniejsza rzecz z najmniej ważnych.

Gratulujemy Powiślu zwycięstwa i niech wasza pucharowa przygoda trwa nadal.

W szeregach Bałtyku spore rozczarowanie. Na puchar będziemy czekać przez minimum kolejny rok.

Powiśle Dzierzgoń - Bałtyk Gdynia 4:2 (1:2)
1:0 - 24' Maciej Pietrzyk
1:1 - 28' Adam Gołuński
1:2 - 36' Mateusz Gułajski
2:2 - 50' Patryk Lewandowski
3:2 - 73' Patryk Lewandowski
4:2 - 90+2' Sebastian Gwóźdź

Powiśle: Kowalski - Maluchnik (58' Pinkus), Maciej Pietrzyk (46' Karpus), Krysiński, Zamerski, Gutorski (62' Lisiecki), Lewandowski, Orłowski (ż), Gwóźdź, Staniaszek (46' Mateusz Pietrzyk), Piotrowski (46' Myścich)

Bałtyk: Bartkowiak - Nowicki (ż), Lengiewicz, Garbacik, Liberacki (76' Buławski), Demianchuk, Biedrzycki (ż) (58' Goerke), Gołuński (85' Machol), Poręba (58' Jankowski), Gułajski, Marczak


Ostatni raz po wojewódzki Puchar Polski Bałtyk sięgnął w 1999 roku. Zwycięstwo w finale 4:0 z Wietcisą Skarszewy (Skrzypczak 8' 25' 72' Łosiak 85' sam.)
Skład: Grubba, Podgórniak, Cybulski, Własny, Pudysiak (53' Jagusiak), M.Dąbrowski (70' Przybylski), Gliński, Pawelec (77' Wrona), Smarzyński, Skrzypczak, Mierzejewski (61 Adamus)
Trenerzy: Adam Walczak i Andrzej Bussler.

Lista klubów, które od 2000 roku eliminowały Bałtyk z rozgrywek pucharowych na szczeblu wojewódzkim:
2000 - Gryf Wejherowo 1:3
2001 – Kaszubia Kościerzyna 1:5
2002 – Słupia Kobylnica 0:1
2003 – Lechia Gdańsk 1:3
2004 – Kaszuby Połchowo 0:3
2005 – Orkan Rumia 0:3
2006 – Czarni Pruszcz Gdański 1:2
2007 – KP Sopot 1:1 k.5:6
2008 – Lechia Gdańsk 1:4
2009 – Bytovia II Bytów 0:1, 0:0
2010-2012 – szczebel centralny PP (Bałtyk grał w II lidze)
2013 – Bytovia II Bytów 0:1
2014 – KP Starogard Gdański 2:2 k.4:5
2015 – Kaszubia Kościerzyna 1:7
2016 – GKS Przodkowo 0:0 k.1:3
2017 – KS Kamienica Królewska 0:1
2018 – KP Starogard Gdański 0:3 wo. (na boisku 4:1)
2019 – Stolem Gniewino 2:3
2020 – Jaguar Gdańsk 3:4
2021 – Powiśle Dzierzgoń 2:4

baltyk.gdynia.pl © 2021

Search