Z Jaguarem przegrywamy, z pucharem się żegnamy

Bałtyk Gdynia znów nie zdobędzie Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Wielbimy te rozgrywki i znów spotkaliśmy się z wielkim zawodem. W Gdańsku przegraliśmy z Jaguarem 3:4. Załatwił nas Szymon Rychłowski, autor wszystkich bramek. Do tego załatwiliśmy sami siebie, bo na te błędy w obronie nie dało się patrzeć, a gra ofensywna też była marnej jakości.

Początek meczu znośny. Jesteśmy przy piłce. Oddajemy dwa strzały. Garbacik nad poprzeczką. Bartlewski wybroniony przez Skrypoczkę. 10 minut, pomiędzy 15 a 25 minutą, należało do Jaguara.
- obrona Matysiaka,
- gol na 1:0 Szymona Rychłowskiego. Zaczęło się od autu dla Jaguara. Wydawało się, że przejmiemy piłkę, wtedy starcie przegrywa Biedrzycki (faul?*), prostopadłe podanie między stoperów i gol,
- obrona Matysiaka,
- obrona Matysiaka.

Następnie kwadrans zupełnego przestoju w grze. Nic ciekawego się nie działo. Boiskowy spokój przerwała bramkowa akcja. Garbacik znalazł się nieco wyżej niż zwykle i dośrodkował idealnie do Gołuńskiego, który dał nam wyrównanie. Jakim cudem nasz zawodnik stał bez opieki w polu karnym? To akurat nie było nasze zmartwienie, bo mieliśmy swoje problemy. Ożywiliśmy się po tej bramce i w rezultacie dwa strzały zza pola karnego. Lengiewicz w środek bramki i Gułajski tuż obok słupka.

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry, patrząc na całą pierwszą połowę, dość nieoczekiwanie wyszliśmy na prowadzenie. Z dystansu Gułajski, Skrypoczka wypluł przed siebie, zawalczył o piłkę Gołuński i w końcowej fazie Marczak z bliska do pustej bramki. Odetchnęliśmy, bo nie wyglądało to dobrze. Jaguar miał więcej sytuacji, ale to my prowadziliśmy 2:1. Trochę spokojniej patrzyliśmy na drugą połowę. Mówiło się, że rywale będą musieli zaatakować i nadarzą się sytuacje do kontrataków.

Nic bardziej mylnego. Jaguar po zmianie stron nie atakował na siłę. Po prostu czekał aż my się sami wykończymy. My mieliśmy większe posiadanie piłki, ale ona nam bardziej przeszkadzała, bo nie było koncepcji na stworzenie sytuacji strzeleckiej.

Przystaliśmy więc na warunki Jaguara, który potrafił wyprowadzić szybkie ataki i nasza obrona była w tarapatach. W 52 minucie Rychłowski za lekko lobował Matysiaka. W 55 minucie obrońca Jaguara wybija piłkę na pałę. Nasi dwaj stoperzy i Rychłowski na granicy linii środkowej. Sędzia nakazuje grać. Rychłowski popędził do piłki. Nasi stoperzy niezbyt. Wolej Rycha i zrobiło się 2:2.

W kolejnych minutach Bałtyk dalej bez sytuacji bramkowej. Za to dwie groźne akcje Jaguara. Raz strzał w boczną siatkę i raz obrona Matysiaka. Mijały minuty… Dalekie dośrodkowanie Jadanowskiego w pole karne, faul na Kardasiu?*, który niefortunnie odbija piłkę udem, ta ląduje pod nogi Rychłowskiego i przegrywamy 2:3.

W drugiej połowie na pierwszy konkret z naszej strony musieliśmy czekać do 79 minuty. Bartlewski ładnie uderzył zza pola karnego, ale Skrypoczka fantastycznie interweniował. Po chwili mieliśmy rzut karny podyktowany za zagranie ręką. Wieczorek, owszem, dostał piłką w rękę, ale czy za takie coś gwiżdże się dziś karne? Dostał z bardzo bliska w rękę, którą miał raczej naturalnie ułożoną. Pewnie teraz kontrowersja, ale wtedy trochę zrobiło nam się lżej na sercu, bo oto mogliśmy doprowadzić do remisu. Podchodzi Bartlewski. Nie jest to jakiś pewniak przy karnych, toteż komentarz był taki, że jak bramkarz go wyczuje, to gola nie będzie. I tak też się stało, Skrypoczka obronił karnego*, ale piłka szczęśliwie wróciła pod nogi Bartlewskiego i zrobiło się 3:3.

Decydująca akcja meczu. Jesteśmy przy środkowej linii boiska. Garbacik podaje do przeciwnika. Strata. Szybkie zagranie do Rychłowskiego, ten kontroluje pozycję Matysiaka i lobuje go z daleka. Szok i niedowierzanie. 4:3 dla Jaguara.

Przegraliśmy. Odpadliśmy. Rozgrywki pucharowe nam ewidentnie nie służą, bo na początku jakoś idzie, a ostatecznie i tak się z nas śmieją.

Podsumowanie.

Zatrważająca jest nasza gra w obronie. Ogromne dziury. Wystarczy czasem dalekie podanie za plecy obrońców i mamy kłopoty. Jaguar stworzył dziś więcej okazji bramkowych i ostatecznie okazał się drużyną lepszą. Wygrał i pojedzie na finał do Brus. My oddawaliśmy pojedyncze strzały z dystansu. Tylko w ten sposób dziś potrafiliśmy zagrozić Skrypoczce, który ostatecznie miał mało roboty. Stałe fragmenty gry, dośrodkowania po akcjach, jakieś prostopadłe zagrania w pole karne  - to nam dziś nie wychodziło. Graliśmy w zasadzie w optymalnym składzie. Wierzyliśmy w zwycięstwo. Wrócił Marczak, ale nie potrafiliśmy skorzystać z jego usług. Miał ciężkie życie z rosłym obrońcą a i nie był rozpieszczany podaniami. Oprócz strzału do pustej bramki nasz napastnik nie oddał ani jednego strzału na bramkę. Szymon Rychłowski chyba w życiowej formie. Grając w Bałtyku uzbierał 57 występów i strzelił 6 goli. To tyle, ile strzelił w ostatnich trzech pucharowych meczach, z czego aż 4 wbił nam. Niesamowite. Przepadła nam też nagroda finansowa. Zdobywca pucharu zgarnie 40 tysięcy złotych, a przegrany 10 tysięcy.

Źle to wygląda. I z tyłu i z przodu. Czy będą jeszcze jakieś transfery? Przydałyby się. Jest na to miesiąc. Z taką grą jak dziś to marne widoki na trzecioligowe rozgrywki. Można zdawać sobie sprawę, że jeszcze dużo czasu, że może coś ruszy, ale w taki sposób nie możemy grać. Musi nastąpić jakiś przełom. Może to za daleko idący wniosek, ale nie wiem, czy dziś nie poznaliśmy pierwszego spadkowicza… W przyszłym sezonie będzie spadać 7 zespołów. To duża liczba. Czy my będziemy w stanie wyprzedzić aż tyle drużyn?

* Postawiliśmy trzy gwiazdki. Przy dwóch golach można mieć pewne wątpliwości, czy nasi zawodnicy byli faulowani. Przy rzucie karnym Skrypoczka przed strzałem wyszedł przed linię bramkową, co jest niedozwolone. Musimy jednak pamiętać, że u nas varu nie ma. Gramy na czwartym poziomie i sędziowie też są na odpowiednim poziomie - dziś do nich pretensji oczywiście nie mamy. Dlatego Jaguar pokazał, że trzeba grać na granicy faul. Że sędzia nie wszystko gwizdnie, nie wszystko zauważy. Trzeba grać momentami ostro. Nam dziś tego zabrakło. To rywale wykazali więcej determinacji i zostało im to wynagrodzone.

Jaguar Gdańsk – Bałtyk Gdynia 4:3 (1:2)
bramki: 
1:0 – 19’ Szymon Rychłowski
1:1 – 39’ Adam Gołuński
1:2 – 45+3’ Michał Marczak
2:2 – 55’ Szymon Rychłowski
3:2 – 77’ Szymon Rychłowski
3:3 – 82’ Sebastian Bartlewski
4:3 – 88’ Szymon Rychłowski
Bałtyk: Matysiak – Kardaś, Demianchuk, Garbacik, Goerke, Gołuński, Biedrzycki (90’ Jankowski), Lengiewicz, Gułajski, Bartlewski, Marczak

baltyk.gdynia.pl © 2020

Search