Bałtyk Gdynia - Górnik Konin 3:4 [relacja]

Bałtyk Gdynia przegrał z Górnikiem Konin 3:4 (1:0).

Dwukrotnie prowadziliśmy. Dwukrotnie myśleliśmy, że może to już jest ten czas, gdy nasz los się odwróci i w nasze serca wleje się trochę pozytywnej energii. Radość po trzeciej bramce była szczera, nieudawana, prawdziwa. Było widać jedność. To był moment, gdy faktycznie przez głowę przechodziły myśli – nie wypuścimy tego, koniec tego marazmu. Nikt wtedy nie pomyślał o tym, co się może stać za kilkadziesiąt sekund. Pewnie nie spodziewali się też tego przyjezdni. To był cios w serce. Ogromna radość z objęcia prowadzenia 3:2 zamieniła się w cmentarną ciszę. 3:4.

Trudno jest się pozbierać po takim obrocie spraw. Człowiek się denerwował, bo przecież goście, mówiąc wprost, nic nie grali. Podarowaliśmy im trzy z czterech bramek. Niepotrzebny faul na swojej połowie, daleko od bramki, pod linią autową. Tyle się uczula, by na swojej połowie uważać, bo każde dośrodkowanie w pole karne to potencjalny smród. Tak właśnie było w tym przypadku. Zawodnik Górnika wyrwał się spod krycia i strzałem głową doprowadził do remisu. Potem dwa rzuty karne. Nie były to sytuacje beznadziejne, gdzie trzeba było się ratować faulem. Po prostu błędy obrońców i dwa darmowe gole dla rywala. Ostatnia bramka po akcji, w której też było trochę przypadku, bo piłka niefortunnie odbiła się od naszego zawodnika i spadła pod nogi przeciwnika.

Nasze dwie bramki po akcjach skrzydłami, wyłożenie piłki i celne strzały. Trzeci gol z dystansu bardzo ładny, ale jak się dobrze przyjrzeć, to widać gołym okiem, że bramkarz się nie popisał. Teraz można tylko żałować, że właśnie celnych strzałów było tak mało. Wydaje nam się, że dorobek strzelecki byłby jeszcze bardziej okazały.

W życiu byśmy nie pomyśleli, że w tym spotkaniu strzelimy trzy gole i nie zdobędziemy choćby punktu. Prawie podwoiliśmy dotychczasowy nasz dorobek bramkowy. Na koncie mieliśmy cztery gole, w sobotę strzeliliśmy trzy. Będąc bardziej precyzyjnym, nasi zawodnicy strzelili tyle samo goli w meczu z Górnikiem, co przez poprzednie ponad 1000 minut. Bo jednym z czterech wcześniej zdobytych goli był samobójem. I tu właśnie trzeba przejść do spraw pozaboiskowych, bo raczej nie ma przypadku w tym, że nagle w jednym meczu strzelamy trzy gole.

Najłatwiej za wczorajszą porażkę obwiniać poszczególnych zawodników. Można mieć pretensje do obrońców za proste błędy, choćby przy faulach w polu karnym. Równoznacznie można mieć pretensje za błędy w akcjach ofensywnych. Za złe podania, za złe strzały, za brak wyjścia na pozycję, za złe przyjęcie, czy za rzut rożny w doliczonym czasie gry wykonany na wysokości kolan. Za wynik w ostatecznym rozrachunku odpowiadają zawodnicy, bo to oni walczą na boisku, ale w tym akurat przypadku dzieje się tyle poza boiskiem, że nie sposób przejść do ocen piłkarzy bez opisania chociaż części kulis.

Nasz klub ochoczo informował o kolejnych transferach. Bogaty opis nowych zawodników. Wszystko podparte wpisami, że to dzięki „Panu K.”, potem dzięki „Panu Kamilowi”. Samozwańczy pełnomocnik do spraw transferów, dyrektor klubu, asystent trenera, sponsor, darczyńca, filantrop... Owinął sobie wokół palca cały klub i część kibiców. Ściągaliśmy zawodników wagonami. Gdy niektórzy zadawali pytania, skąd ten gość się wziął?, kim jest? uzyskiwali odpowiedź, że trzeba dać mu szansę, że zaraz wyjdzie na jaw nazwa firmy, że dajmy pracować i wiele innych tekstów, które dziś są po prostu kompromitujące. Nie chcemy wszystkiego wywlekać, bo teraz trzeba ratować sytuację i nie ma co jeszcze bardziej się pogrążać.

Okazało się, że Kamil Żyła to zwykły oszust i jako Bałtyk Gdynia daliśmy się nabrać na jego bajerę. Klub jeszcze pewnie nie może się pozbierać. Wiemy, że sytuacja jest bardzo trudna, bo kontrakty, bo trzeba płacić i wyniki są beznadziejne. Dlatego wychodzimy z pomocną dłonią i nieco wychodząc przed szereg podajemy kilka cennych wiadomości. Wszyscy wiedzą, wszyscy piszą, wszyscy mówią. Po co znów rewelacje mają płynąć z portalu trójmiasto.pl a nie bezpośrednio ze źródła? 

Był Kamil, nie ma Kamila. Zwiał. Nie wiemy na ile złotych oszukał nasz klub. Wiemy, że zostawił za sobą sporo problemów. Trzeba to opublikować i powiedzieć wprost, nim oszuka kolejne osoby. Smutno, że to my tego doświadczyliśmy na własnej skórze. Niech to będzie przestroga dla innych. Na facebooku jest również komunikat Marty Sowy – osoby, która również została oszukana przez Kamila. Wrzucamy całe jej oświadczenie.

#tematdlauwagi UDOSTEPNIAJCIE. Uwaga oszust !!! Kamil Zbigniew Żyła ur 2.01.1992 wykorzystał mnie moja rodzine samotne matki z chorymi dziećmi kluby piłkarskie !!! Bezwzględnie wykorzystuje ludzka dobroć bo wyłudzał pieniądze od swoich partnerek również mnie udając ciężko chorego między innymi na marskosc wątroby ogólne problemy zdrowotne i rodzinne na ta okoliczności fałszuje dokumenty współpracuje z wujkiem Jackiem Żyłą karanym także za oszustwa finansowe wysyłają fałszywe maile z fikcyjnych kont oraz wykonują reżyserowane telefony podszywając się pod innych ludzi w celu rabunku. Wykorzysta każda sytuacje by wyłudzić jakakolwiek kwotę pieniędzy. Pozycza pieniądze i nigdy nie oddaje. Dostosowuje swoje kłamstwa do danej sytuacji w moim przypadku ukradł kolosalna kwotę na rzekome miejsce w klinice w Szwajcarii dla chorego śmiertelnie taty. Przesuwał daty wyjazdu wyciągał kolejne kwoty niby na asystę lekarza niby na kolejny lek . Kiedy pojęliśmy ze to oszustwo zażądaliśmy zwrotu za niepodjete leczenie wtedy przekładał daty rozliczenia a na koniec zniknął . Udający bogatego majętnego i wpływowego człowieka którym nigdy nie był i nie jest daje ludziom chorym nadzieje powołując się na swoje kontakty w świecie lekarskim i nie tylko. Jest pozerem który ma wiele spraw za wyłudzenia i oszustwa jeździ wypożyczonymi autami kłamiąc ze to jego własność . Dziala w porozumieniu z wujkiem Jackiem Żyłą byłym trenerem zwolnionym dyscyplinarnie za kradzieże zamieszkałym pod Wrocławiem również karanym za wiele oszustw finansowych . Ich grupa docelowa to samotne matki oraz kluby piłkarskie ale również osoby przypadkowe. Są bez skrupułów nie mający sumienia okradają ludzi chorych na raka dzieci i wszystkich w swoim otoczeniu. Uważajcie!”

I jak teraz mamy oceniać grę zawodników, gdy dowiedzieli się, że nasz klub padł ofiarą oszusta. Zaufanie spadło do niskiego poziomu, jeśli nie do zera. Na pewno umawiali się na pewne kwoty pieniężne i teraz nasz klub został z tym sam. Zawodnicy muszą za coś żyć i znając nasze możliwości finansowe, nie będziemy w stanie im wszystkiego zrewanżować. Postawcie się w roli zawodnika. Z tyłu głowy pewnie gdzieś siedzi to, że jest bałagan w klubie. Może to odbijać się na boisku choćby chwilowym brakiem dekoncentracji. A niektórzy przecież mogą świadomie sabotować grę. Nikogo o to nie podejrzewamy, ale tego wykluczyć nie można. Więc wstrzymujemy się z oceną gry zawodników, gdy w klubie jest taki rozgardiasz, jakiego nie było od wielu wielu lat.

Sprawę Kamila Żyły mamy omówioną. Przejdźmy więc, do sprawy trenera. Piotr Rzepka najpewniej nie będzie już prowadzić Bałtyku Gdynia. Jego powrót na ławkę trenerską się nie powiódł. Dziękujemy za ten okres. Aktualnie trwają poszukiwania trenera z odpowiednimi uprawnieniami do prowadzenia drużyny na tym poziomie rozgrywek. Kibice mogli wczoraj na trybunach zauważyć Sebastiana Letniowskiego i Marcina Samborskiego. Marcina Samborskiego wyrzucił niedawno sam Kamil Żyła. Dziś jego powrót jest rozważany. Natomiast niemożliwy jest na ten moment powrót Sebastiana Letniowskiego. Mówią o tym przepisy. Otóż nie można prowadzić dwóch drużyn w tej samej lidze w jednej rundzie, a Sebastian Letniowski prowadził w tej rundzie już KP Starogard Gdański. W najbliższych dniach będziemy nasłuchiwać oficjalnych komunikatów.

Mleko się rozlało. Trzeba teraz w rozsądny sposób ratować sytuację. Spadek do IV ligi mocno się przybliżył. Wiemy, że to będzie katastrofa. Na szczęście mamy przed sobą dwie trzecie sezonu. Mamy długą przerwę zimową. To wystarczający czas, by naprawić to całe zło. Finalnie wszystko leży w nogach i głowach piłkarzy. To od nich zależy, czy będą chcieli biegać, walczyć, dobrze podać, przyjąć, uderzyć, pokryć. Aby im się chciało, w pierwszej kolejności muszą zadbać o to nasze władze. W drugiej kolejności o dobre wyniki będzie chciał zadbać nowy szkoleniowiec.

Ratujmy Bałtyk póki czas.

Bałtyk Gdynia – Górnik Konin 3:4 (0:1)
1:0 – 39’ Maciej Kazimierowicz
1:1 – 51’ Szymon Bartosik
1:2 – 59’ Taras Yavorskyy (k.)
2:2 – 69’ Maciej Kazimierowicz
3:2 – 78’ Sebastian Barlewski
3:3 – 80’ Taras Yavorskyy (k.)
3:4 – 81’ Szymon Bartosik

Bałtyk: Matysiak – Bany (61’ Gołubiński), Horoszkiewicz, Murawski, Stefaniak, Zając (46’ Bajdur), Demianchuk (86’ Iorga), Kazimierowicz, Gułajski (65’ Renusz), Bartlewski, Efir

SKS Bałtyk Gdynia© 2019

CONTICOM30

Search