Górnik Konin – Bałtyk Gdynia 1:4 [relacja]

Bałtyk Gdynia wygrał w Koninie 4:1 (1:1)! Bramki dla biało-niebieskich strzelali kolejno Michał Marczak (15'), Sebastian Bartlewski (49'), Przemysław Czerwiński (61') i ponownie Sebastian Bartlewski (80' k.). Jedyną bramkę dla koninian strzelił z rzutu karnego Taras Yavorskyy (31'). 

Pierwsza połowa była wyrównana, ale po zmianie stron dominacja podopiecznych Sebastiana Letniowskiego. Materiały video w opracowaniu. 

Bałtyk: Matysiak - Korpalski, Sobczak, Zakrzewski, Górski [ż], Demianchuk (78' Redecki), Czerwiński [ż], Garczewski (90' Malanowski), Bartlewski, Kręcki (71' Andryszak), Marczak (88' Sadowski)

W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy zdołali oddać jeden groźny strzał, jednak dobrą interwencję zaliczył Matysiak. Następnie dwie akcje gdynian i druga z nich zakończyła się golem. Przytomnie głową piłkę podał Bartlewski. Marczak popędził z piłką, zwiódł dwóch obrońców i posłał piłkę obok bramkarza. Po pierwszym kwadransie prowadziliśmy 1-0. Górnik dążył do remisu i swój cel osiągnął po drugim kwadransie gry. Nasza defensywa dała się zaskoczyć wykonaniem szybkiego rzutu z autu i w sytuacji sam na sam faulował Marcin Matysiak. Do siatki trafił Yavorskyy. Bałtyk przebudził się w ostatnich pięciu minutach. Mieliśmy dwa rożne, po których można było liczyć na bramkę. Swoją akcję również przeprowadził Krzysztof Garczewski, ale finalnie trafił w boczną siatkę. Po pierwszej, wyrównanej połowie był remis 1:1.

Po zmianie stron od razu Bałtyk zaczął atakować i rodziły się sytuacje bramkowe. Strzał Marczaka sprzed linii bramkowej wybił obrońca. Chwilę potem Daniel Górski w dogodnej pozycji źle główkował. Trzecia akcja przywróciła nam prowadzenie. Sprzed pola karnego precyzyjnie uderzył Bartlewski. Na kolejną dobrą akcję czekaliśmy 12 minut. Po godzinie gry swój poprzedni występ (wrzesień 2016) w Bałtyku z Górnikiem w Koninie zwizualizował sobie Garczewski. Rajd, wyłożenie piłki i Czerwiński strzelił swojego pierwszego gola dla Bałtyku. Na 4:1 powinien podwyższyć Piotr Kręcki, ale tylko on wie dlaczego przestrzelił w tak znakomitej sytuacji. Spudłował z pola bramkowego mając obrońcę na linii i bramkarza przy słupku... Bywa. Całe szczęście bez konsekwencji. Mecz zamknął Marczak z Bartlewskim. Pierwszy wypracował jedenastkę, drugi zamienił ją na gola.

Pierwsza część meczu wyrównana. Druga to nasza dominacja. Wykorzystaliśmy swoje atuty i zagraliśmy z należytą skutecznością. Dwa mecze wyjazdowe w odstępie trzech dni i siedem strzelonych bramek, z czego aż pięć autorstwa Sebastiana Bartlewskiego. Są powody do radości. Czwarte zwycięstwo z rzędu. Wyrównany wynik z jesieni. W piątek zawalczymy z Wierzycą Pelplin o piątą wiktorię.

SKS Bałtyk Gdynia© 2019

CONTICOM30

Search