- Rzut rożny dał nam zwycięstwo

Maciek.

 

chemik bydgoszcz III liga, 8. kolejka: 24.09.2016 r. godz. 16:00  baltyk gdynia
CHEMIK Bydgoszcz 0-1 BAŁTYK Gdynia
1. połowa
    T. Wypij zk 45'
2. połowa
      K. Garczewskiout M. Kuzimski in 46'
    M. Młynarczyk out K. Rzepa in 46'
47' zk D. Rysiewski    
  0-1  P. Ruszkul gol 66'
74' in P. Nowak out D. Janicki    
74' in O. Kostiuk out R. Kawałek    
    P. Karasiński zk 75'
    K. Rzepa zk 78'
81' in K. Born out M. Kot  
82' zk M. Jarzembowski  
    T. Bejuk out D. Klecha in 90+2'
     
Murawski - Jarzembowski, Raszka, Frasz, Włosiński, Kot, Rysiewski, Kawałek, Maziarz, Olszewski, Janicki,   Matysiak - Jadanowski, Wypij, Karasiński, Poręba, Garczewski, Zyska, Sosnowski, Młynarczyk, Bejuk Ruszkul
Relacja live

ZAPOWIEDŹ | HISTORIA SPOTKAŃSKRÓT | BRAMKA | MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał w Bydgoszczy z Chemikiem 1:0. Gola strzelił Piotr Ruszkul (66'). To była zapewne jedna z najłatwiej strzelonych bramek przez naszego snajpera. Jeśli nas pamięć nie myli, to "Rusek" w tym sezonie oddał cztery i pół strzała i ma cztery trafienia na koncie. Dwa najbliższe spotkania zagramy w Gdyni. To drugie z Elaną Toruń. Kibice - budzimy się!

Bez Karola Szopińskiego i Kewina Wesołowskiego – podstawowych bocznych obrońców, za to z Mateuszem Kuzimskim na pokładzie Bałtyk Gdynia stawił się wczoraj w Bydgoszczy na boisku Chemika. W nowej roli, na lewej obronie, Marcin Poręba, przed którym na lewym skrzydle wystąpił Mateusz Młynarczyk. Dwóch siedemnastolatków na jednej stronie. Zabytkowy stadion, murawa pozostawiająca wiele do życzenia - zostaliśmy nieco rozpieszczeni dywanami w Kleczewie i Koninie.

Pierwsza połowa cienka w naszym wykonaniu. Ledwie dwa zagrożenia zakończone dwoma celnymi strzałami. W obu przypadkach po stałych fragmentach głową uderzył Wojciech Zyska. Nieco szerszy repertuar pod naszą bramką zaprezentował Chemik, jednak tylko raz musiał interweniować Marcin Matysiak. Dwukrotnie piłka mijała światło bramki po strzałach z dystansu. Raz zawodnik gospodarzy w dobrej pozycji machnął się nie trafiając w piłkę.

Naszą grę można podsumować w ten sposób, że Marcin Martyniuk w przerwie dokonał dwóch zmian, co zdarza się bardzo rzadko. Układanie akcji kompletnie nam nie wychodziło i zapadła decyzja o wymianie skrzydeł. Za Krzysztofa Garczewskiego i Mateusza Młynarczyka do boju posłani zostali Mateusz Kuzimski (powrót po trzech meczach pauzy z powodu kontuzji) i Krzysztof Rzepa.

I właśnie Kuzimski sprawił, że nasza gra się trochę poprawiła. Mateusz oddał strzał z dystansu w koszyczek bramkarzowi. Następnie wykończył pierwszą skrupulatnie ułożoną akcję - jego strzał powinien być o niebo lepszy i sprawić bramkarzowi dużo więcej problemów. Zakończyło się na podaniu do golkipera Chemika. Następnie przed polem karnym wywalczył rzut wolny, który Wojciech Zyska posłał wysoko nad bramką i trener biało-niebieskich mógł tylko ukryć twarz w dłoniach. Przełomowe było kolejne zagranie naszego jokera. Jego dośrodkowanie z rzutu rożnego udem uderzył Piotr Karasiński, po czym Piotr Ruszkul z kilkudziesięciu centymetrów przedłużył lot piłki, która wpadła do siatki. Roszady wykonane w przerwie meczu okazały się dobrą zmianą.

Chemik nie rzucił się do ataków i nie wprowadził nas w tarapaty. Tylko raz było gorąco po strzale z rzutu wolnego, który doskonale obronił Matysiak. Drugi strzał miejscowych był łatwy do obrony. Skłaniałbym się do zdania, że z biegiem czasu kontrolowaliśmy wynik i przebieg meczu, po drodze dwukrotnie szukając podwyższenia na 2:0. Filip Sosnowski uderzył tuż obok słupka i w końcówce wyprowadzony w uliczkę Tomasz Bejuk przynajmniej powinien oddać strzał – za długo zwlekał i obrońca wybił mu z głowy szansę na strzelenie gola.

Bardzo cieszą trzy punkty, szczególnie, że gra nam się nie układała. Nikomu byśmy nie polecili oglądania tego meczu z odtworzenia. Dokonywaliśmy złych wyborów, niecelne podania mnożyły się, indywidualnych błędów nie brakowało. Także nasza defensywa kilkukrotnie źle się ustawiła. Wygrać takie spotkanie też jest sztuką i to należy docenić. Był to nasz najsłabszy mecz do tej pory, a mimo to zdobyliśmy komplet punktów. Z Wdą na inaugurację zagraliśmy bardzo dobre zawody, ale był tylko remis. W Kleczewie też wypadliśmy pozytywniej, a wiemy jak się skończył mecz z Sokołem. Generalnie gra była mizerna, a nasze błędy dawały nadzieje bydgoszczanom na korzystny wynik.

Jeśli mielibyśmy kogoś nominować do najlepszego zawodnika w tym spotkaniu, to na pewno byłby to Marcin Matysiak, który dwukrotnie był w opałach i dwukrotnie jego interwencje uratowałby nas przez stratą bramki. Szczególnie obrona rzutu wolnego była wysokiej klasy. Na drugim miejscu zestawilibyśmy Mateusza Kuzimskiego i Marcina Porębę. „Kuzim” wniósł wiele ożywienia w nasze akcje ofensywne i zaliczył dośrodkowanie, po którym padła jedyna bramka, natomiast „Porębka” wypadł najlepiej na tle pozostałych kolegów z zespołu. Miał tylko jedną pomyłkę na lewej obronie, która została zakończona tylko niecelnym dośrodkowaniem. Grał przede wszystkim równo. Pozostali zawodnicy mieli więcej grzechów na sumieniu.

Gratulacje za zwycięstwo gdy nie szło i ostrzymy już sobie zęby na niedzielny mecz ze Świtem Skolwin. Przed rokiem zjedliśmy ich 5:0.

02 02 02 02 02 02 02 02