- Ależ emocje! Piękny gol Sosnowskiego na wagę zwycięstwa!

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 7. kolejka: 17.09.2016 r. godz. 18:30  pogon lebork
BAŁTYK Gdynia 1-0 POGOŃ Lębork
2. połowa
46' in M. Młynarczyk out M. Poręba    
    M. Wardziński out M. Wachowiak in 61'
63' in K. Rzepa out K. Garczewski    
    M. Wachowiak zk 64'
    Ł. Kłosout F. Słowińskiin 70'
82' zk W. Zyska    
    D. Formela out J. Nowakowski in 87'
     G. Miszkiewicz out M. Stankiewicz in 90+1'
90+2' gol F. Sosnowski 1-0  
90+5' in A. Proena out P. Ruszkul    
90+6' zk K. Szopiński    
90+6' zk J. Jadanowski    
     
Matysiak - Szopiński, Karasiński, Wypij, Jadanowski, Garczewski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Ruszkul, Bejuk   Machola – Tobiaski, Musuła, Szałek, Kochanek, Wesserling, Wardziński, Madziąg, Miszkiewicz, Kłos, Formela
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹ | HISTORIA SPOTKAŃSKRÓT | BRAMKA | GALERIA #1 | GALERIA #2
MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał z Pogonią Lębork 1:0! Cudownego, pięknego, efektownego, miód malina palce lizać gola w doliczonym czasie gry strzelił Filip Sosnowski. Cóż to było za uderzenie! Czwarty domowy mecz w tym sezonie, w którym strzeliliśmy tylko jedną bramkę. Trzykrotnie wygraliśmy wynikiem 1:0. Marzymy o 7:0, ale takich emocji jak dziś, taki wynik by nam nie dał. Warto było czekać do samej końcówki spotkania. I właśnie mniejszą liczbą strzelonych bramek ulegamy tylko Elanie Toruń. Bałtyk zameldował się na pozycji wicelidera. Efektowna wygrana w Koninie i dzisiejsze widowisko to zaproszenie na wyjazd do Bydgoszczy (24.09) i stawienia się na NSR w Gdyni na meczu ze Świtem Skolwin (2.10).

Przebieg spotkania podobny do poprzednich trzech przy Kazimierza Górskiego. Bałtyk prowadzi atak pozycyjny i próbuje skruszyć mur ustawiony przez przeciwnika na swojej połowie. Pierwsza część meczu przeciętna i dopiero w drugiej nadarzają się liczne okazje bramkowe.

Bałtyk zdominował pierwszą połowę do tego stopnia, że rywal nie oddał ani jednego strzału. Marcin Matysiak nie miał ani razu piłki w rękach. Czterokrotnie dostał podanie od partnerów z obrony, raz wznawiał grę po spalonym i raz z piątki, gdy zawodnik gości wyjechał z piłką poza boisko. Pogoń w ataku nie istniała, za to istniała w grze defensywnej. Bałtyk starał się wszelkimi sposobami przechytrzyć rywala. To szukał gry po ziemi i prostopadłego dogrania, to dośrodkowania z bocznych sektorów, to dłuższe piłki za plecy obrońców. Nie wychodziło. Nie kleiło się i brakowało precyzji. Wobec tego tylko dwa poważniejsze strzały:
- 11’ Jacek Jadanowski w słupek
- 43’ Krzysztof Garczewski nad poprzeczką

Drugą połowę ponownie zacznijmy od poczynań rywali. Drgnęły ich ruchy i obrodziło w dwa celne strzały. Raz Matysiak przeniósł piłkę lądującą pod poprzeczkę na rzut rożny i raz złapał piłkę w koszyczek. Łączny dorobek lęborczan w tej odsłonie meczu to 4 strzały i 3 rzuty rożne. Marcin Matysiak 7 razy wznawiał grę z piątki, raz z rzutu wolnego, dwukrotnie dostał podanie od kolegów i raz złapał za długie podanie gości. Zamykając grę przyjezdnych, postawili na grę obronną z nadzieją kontrataków. Długo i wytrwale się bronili, ale skapitulowali.

Gra Bałtyku stopniowo się napędzała. Długo to trwało, ale warto było czekać. Kruszenie muru zaczęliśmy od rzucania kamieniami, z czasem pojawiły się młotki, po kolejnych minutach zainwestowaliśmy w młoty, nie pomogły też młoty pneumatyczne i dopiero Filip Sosnowski wjechał buldożerem. Mur runął, trzy punkty zdobyte. Chronologicznie wyglądało to w ten sposób:
- 66’ Wojciech Zyska z dystansu obok bramki
- 74’ Piotr Ruszkil z linii pola karnego w słupek
- 78’ Tomasz Bejuk z 18 metrów zbyt lekko po ziemi
- 79’ Filip Sosnowski z 15 metrów również po ziemi w zasięgu bramkarza
- 84’ Tomasz Bejuk głową obok bramki
- 86’ Wojciech Zyska z dystansu i bramkarz odbija piłkę na rzut rożny
- 89’ Filip Sosnowski główkuje w poprzeczkę, dobitka Wojciecha Zyski wprost w bramkarza
- 90’ Wojciech Zyska z dystansu nad bramką
- 92’ Kibice skandują: Teraz bramka musi być!
- 92’ Filip Sosnowski ładuje piłkę w okienku bramki

Determinacja, walka, upór i mądrość. To dzięki temu udało nam się w końcu trafić do siatki. Nie gotowaliśmy się. Upierdliwie szukaliśmy rozwiązań w grze dołem. Nie było kopania na oślep w pole karne. Preferowaliśmy grę kombinacyjną, a gdy to nie wychodziło, próbowaliśmy strzałów z dystansu.

W tym sezonie gościliśmy czwarty zespół i Pogoń była kolejną drużyną, która murowała bramkę. Wda, Kalisz, Leśnik i Pogoń przede wszystkim myśleli o tym, by nie stracić bramki. Bałtyk kolejny raz w ataku pozycyjnym i czwarty mecz u siebie z jedną strzeloną bramką. Może jak przyjadą drużyny chcące grać w piłkę, to na boisku zrobi się więcej miejsca.

Miano zawodnika meczu wędruje na konto Filipa Sosnowskiego, bo to on przesądził o losach spotkania. W drugiej kolejności wyróżniłbym Tomasza Bejuka i Wojciecha Zyskę. Trzeci mecz z rzędu na zero w tyle. To po części zasługa naszej defensywy i jakości gry przeciwników.

Notujemy najlepszy start od sezonu 2008/09, w którym awansowaliśmy do II ligi. Wówczas w siedmiu kolejach uzbieraliśmy sześć zwycięstw i jeden remis. Za tydzień w sobotę potyczka w Bydgoszczy z Chemikiem, który albo wygrywa, albo przegrywa.