"Dyscyplina, szacunek i namieszać w lidze"

Maciek.

Bałtyk jest na etapie początku przygotowań do rundy rewanżowej. Można stwierdzić, że trener Jacek Grembocki już na dobre zapoznał się z drużyną. Dziś opowiada nam m.in. o celach na wiosenne mecze, wzmocnieniach składu, przestrzeganych zasad przez zawodników czy też o sparingu z Widzewem.

-Jest Pan mieszkańcem Wybrzeża, czy były wcześniej jakieś związki z Bałtykiem? Jakies mecze?

Jacek Grembocki: W ’82 roku jak Bałtyk był w ekstraklasie, ja miałem 17 lat, gdy Lechia tak w pucharach dobrze szła. Trenerem tutaj był pan Marian Geszke i pan Kociołek. W tym czasie przyszedł Bolek Błaszczyk z Lechii, który był o rok starszy ode mnie. Trener Geszke bardzo się uparł, żebym tutaj przyszedł. Stawiał wówczas na młodzież: Krauze, Modrzejewski, Kałużny i ja w tym czasie miałem tutaj przyjść. Całe szczęście dla mnie, że nie przeszedłem, bo z Lechią wtedy bardzo poszliśmy do przodu. Wielkie przeżycia, jak chociaż mecz z Juventusem. Każdy mecz Bałtyku w ekstraklasie, lata 80-te, szczególnie początek, gdy Lechia była w III lidze, przyjeżdżaliśmy, oglądaliśmy i byłem pod wrażeniem zawodników jak Wachełko, Zgutczyński, Walczak, Melcer... Mógłbym sypać nazwiskami gdyż znałem ich wszystkich.

-Jaki cel Zarząd postawił Trenerowi na rundę wiosenną?

Jacek Grembocki: Cel jest taki, żeby dobrze grać i żeby namieszać w tej lidze. Mamy 6 punktów straty do drugiego miejsca dającego awans. Będziemy się starać, by wejść do tej grupy grającej o najwyższe cele. Nie ukrywam, my mamy najgorszą pozycję. Mamy 7 miejsce, 7 punktów straty do lidera, ale w piłce to się wszystko zmienia i będziemy robić wszystko, by się włączyć do gry o najwyższe miejsca w tabeli.

-Czy można spodziewać się wzmocnień składu i kiedy Trener planuje zamknąć kadrę?

Jacek Grembocki: Myślę, że my jesteśmy na takim etapie i w takim miejscu jako Bałtyk w II lidze, że 20 lutego powinienem mieć zamkniętą kadrę. My musimy czekać na piłkarzy, jednego, dwóch takich topowych, jak to nazywam, którzy się nie złapią w ekstraklasie, którzy nie będą mieli możliwości pójść gdzieś indziej i my tą sytuację musimy wykorzystać. Np. wziąć jakiegoś lidera na środek pomocy czy napastnika. Nie ukrywajmy, ale w styczniu nikt do Bałtyku nie przyjdzie, gdyż każdy liczy, że będzie grać w I lidze czy ekstraklasie. Tak to działa i ja zdaję sobie z tego sprawę. Dodatkowo przede wszystkim przegląd niższych lig, zawodników tańszych, gdzie nie musimy płacić mieszkań co daje korzystne aspekty ekonomiczne oraz tutaj z naszego okręgu dla rozwoju piłki wybrzeżowej, żeby nam nie umknął jakiś utalentowany piłkarz. Dużo przeglądamy i szukamy.

-Na jakie pozycje szuka Trener zawodników?

Jacek Grembocki: Nie chciałbym mówić na jakie pozycje, bo mam chłopaków w szatni i jak powiem ze lewego obrońcy, wtedy ktoś kto grałby na lewej obronie powie, że na niego nie liczę. Szukam wzmocnień, by kadra miała 18-22 ludzi, bo nie wyobrażam sobie, że na ławce rezerwowych siedzi „sztuka” tzn. zawodnik, który nie ma umiejętności na II ligę a jest na tej ławce. Tak się często zdarza w klubach drugoligowych, że stawiamy na młodzież, która jest rok czy dwa, trzy lata a zagrała dwa mecze po 5 minut. Później, jak kogoś trzeba wpuścić za zawodnika topowego, to ta jakość grania spada. Na tej ławce powinni być młodzi chłopcy, ale już o jakimś poziomie sportowym.

-Oglądał Trener jesienne mecze Bałtyku. Co przede wszystkim jest do poprawy i na co chce Trener położyć nacisk w czasie przygotowań oraz jakie ma Pan pierwsze wrażenia po treningach z drużyną?

Jacek Grembocki: Oglądałem tylko jeden mecz, ten ostatni z Polonią Nowy Tomyśl. Pierwsza połowa była dobra, natomiast drugiej nie będę oceniał, ponieważ nie było takiej skali, żeby ją ocenić. Wiem co mnie tutaj czeka i nie chciałbym o tym mówić, bo przede mną byli inni szkoleniowcy. Czeka mnie na pewno dużo pracy, o której wiem, ale nie będę mówić.

-Był pan przede wszystkim obrońcą – czy to oznacza, że podstawową zwraca Pan w swojej drużynie na obronę? Jaki styl gry Pan preferuje?

Jacek Grembocki: Nie do końca byłem obrońcą. W ekstraklasie grałem jeszcze w napadzie. Jako trampkarz byłem najbardziej utalentowanym napastnikiem tutaj na wybrzeżu. W wieku 20 lat trener Łazarek, w ustawieniu 4-4-2 zrobił ze mnie obrońcę, a tak de fakto grałem na skrzydle, bo tak się wtedy grało, włączanie się w akcje ofensywne, dośrodkowania. Byłem uniwersalnym piłkarzem, grałem w linii pomocy, strzeliłem w jednym sezonie w starej II lidze 12 bramek, więc to znaczy, że nie byłem obrońcą. Dzisiaj król strzelców w Bałtyku ma 3 bramki po rundzie jesiennej, wiec byłem skutecznym piłkarzem. Oczywiście między grą obronną a grą w ataku muszą być zachowane odpowiednie proporcje. Z przeciwnikiem silniejszym trzeba się skupić na tym by dobrze bronić i kontratakować, a z przeciwnikiem teoretycznie słabszym należy tak ustawić zespół, by ten mecz wygrał. Wszystko jednak weryfikuje boisko. Uwielbiam dyscyplinę na boisku, w pracy. Dołączymy do tego umiejętności oraz założenia treningowe i w grze. Jeżeli tej dyscypliny nie będzie, to ja mogę tu trenować, mogę robić wszystko a z tego nic nie wyniknie bo po prostu nikt tego nie zrealizuje.

-Ma Pan raczej twardą rękę i porządek w szatni musi być. Wymieni Pan jakieś zasady, których zawodnicy muszą przestrzegać nie tylko na boisku ale także poza nim?

Jacek Grembocki: Przede wszystkim kultura osobista w stosunku do partnerów. Szacunek do siebie, bo jeżeli siebie szanuję to szanuję innych ludzi. Szacunek do zawodu, do kibiców, do tego wszystkiego, co jest najważniejsze i jest wokół piłki: dla działaczy, dla sponsorów i do pracy. Jeżeli będziesz szanować swoją pracę, będziesz robić postęp. Jeżeli będziesz przychodzić do szatni, po to, by żaden dzień nie był dniem straconym i robić postęp w swoim rozwoju, to będzie przyjemność i wszystko będzie grało. Jeżeli nie będzie sensu pracy, to wszystko się rozmywa i nie ma potrzeby przychodzić. Mam wiele różnych zasad. Nie toleruję piłkarzy, którzy palą, nadużywają alkoholu, którzy mają zrobić w danym ćwiczeniu 10 powtórzeń a robią robią 6. Takich piłkarzy bardzo szybko wyłapuję, bo moje życie to tylko piłka. Jestem takim pasjonatem i nic innego w życiu nie robiłem. Przede wszystkim, by to było zawodowstwo, nawet na poziomie Bałtyku. Jeżeli ktoś nie chodzi do pracy a żyje tylko z piłki, tzn. dostaje wypłatę i się utrzymuje to dla mnie jest zawodowcem.

-Jaki cele i zadania stawia trener sobie i drużynie na sparing z Widzewem?

Jacek Grembocki: Ten sparing trochę niefortunnie zrobiliśmy, bo my jako Bałtyk nie powinniśmy zagrać z Widzewem w tym czasie, ale to jest dla nas bardzo ważny przeciwnik. My nie jesteśmy przygotowani po dwóch tygodniach by zagrać już z Widzewem, ale taka okazja może nam się już nigdy nie trafić, bo Widzew szuka słabszych sparingpartnerów, a my w stosunku do nich jesteśmy słabszymi i my powinniśmy też sobie poszukać w pierwszym sparingu ciut słabszego rywala. Oczekuję realizacji zadań taktycznych, tzn. tak grać, by być skutecznym w defensywie i wykorzystać nadarzające się sytuacje bramkowe. Będą to już założenia do tej profesjonalnej piłki, bo Widzew jest klubem zawodowym i będziemy widzieli jaka jest różnica między ekstraklasą a II ligą.​

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież