- Leśnik pokonany! Szkoda, że tak nisko

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 5. kolejka: 3.09.2016 r. godz. 17:00  lesnik manowo
BAŁTYK Gdynia 1-0 LEŚNIK Manowo
1. połowa
39' in M. Poręba out D. Klecha    
2. połowa
52' gol  W. Zyska 1-0  
    B. Maciukajć out K. Saganowski in 58'
61' in M. Młynarczyk out K. Garczewski    
    Y. Nemoto out B. Gorgol in 63'
    M. Myślińskiout K. Maślankain 73'
    K. Sochaj out A. Szatkowski in 74' 
80' in K. Rzepa out P. Ruszkul    
89' in A. Proena out K. Wesołowski    
90+2' zk F. Sosnowski     
     
Matysiak - Szopiński, Jadanowski, Wypij, Wesołowski, Klecha, Zyska, Sosnowski, Garczewski, Bejuk Ruszkul   Zalewski - Szostak, Ejzygmann, Jakubowski, Karpiński, Myśliński, Nemoto, Bień, Maciukajć, Rakowski, Sochaj

ZAPOWIEDŹ | HISTORIA SPOTKAŃSKRÓT | BRAMKA | GALERIA #1 | GALERIA #2 |
MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Nie było relacji live, a skrót meczu przeważnie obejmuje najciekawsze wydarzenia na boisku. Tych było niewiele, więc w formie pisemnej streścimy grę biało-niebieskich, tak, by nieobecni mieli pewien pogląd na styl naszego zwycięstwa.

Od początku meczu było widać, że Leśnik nie będzie forsować się w akcjach ofensywnych. Ochoczo stanął na swojej połowie i prawdopodobnie oczekiwał kontrataków. Bałtyk wielokrotnie starał się przechytrzyć rywala długimi podaniami za linię obrony gości. 8 prób nieudanych, 3 dłuższe podania udane – mowa o świadomych wyborach wynikających z rozgrywania akcji, nie zaś z wymuszonej gry na uwolnienie. Gdy staraliśmy się grać po ziemi, mieliśmy okazje na dośrodkowania w pole karne z mniej lub bardziej przygotowanych pozycji. Na 13 prób, tylko jedna centra była na plus. Do tego wywalczyliśmy kilka rzutów rożnych. Po jednym z nich Filip Sosnowski był bliski strzelenia bramki. I w ten płynny sposób przeszliśmy do innych groźnych akcji. Były ich jeszcze dwie. Tomasz Bejuk strzelił wprost w bramkarza i Krzysztof Garczewski z 15 metrów huknął nad poprzeczką.

Rywale pod koniec pierwszej połowy na około 3 minuty zagościli w okolicy naszego pola karnego. Natomiast wcześniej Marcin Matysiak raz musiał zachować ostrożność przy centrostrzale z boku boiska. Leśnik zapuścił kotwicę na swojej połowie, a ich wszelkie próby przedostania się na naszą połowę były kasowane w zarodku.

Druga połowa zaczęła się od długiego podania, po którym Garczewski mógł dać nam prowadzenie. Prawoskrzydłowy napędzał nasze ataki w kolejnych fragmentach i to on przeprowadził akcję, po której wywalczyliśmy rzut rożny. Od decyzji sędziego o rzucie rożnym do jego wykonania minęło 37 sekund. Warto było czekać, bo Garczewski dośrodkował wprost na głowę Zyski i cieszyliśmy się z gola. Główną postacią kolejnej oskrzydlającej akcji był Garczewski. Zdjęcie poniżej przedstawia dogranie w pole karne, po którym padł gol. Czy piłka przekroczyła linię całym obwodem?

garcz

Prowadzenie nas mocno uspokoiło. Skończyły się dośrodkowania w pole karne i dalekie podania. Leśnik zupełnie nie potrafił pokonać naszych zasieków. Poziom zbliżony do KKS Kalisz. Podopieczni Marcina Martyniuka z kolei zaczęli utrwalać wjazdy w pole karne. Było ich 7, ale za każdym razem czegoś brakowało w decydującej fazie akcji. Gubiliśmy się. Traciliśmy głowę pod bramką. To była wymarzona okazja by walnąć czwórkę. Marzenia o siódemce musimy odłożyć na później. W sezonie 2014/15 w dwóch meczach strzeliliśmy 7 bramek. W drugiej połowie, poza golem, raptem dwa strzały, które nie miała prawa zaskoczyć bramkarza.

I połowa to dośrodkowania i długie piłki. II połowa to gol i wjazdy w pole karne. Klarownych sytuacji, czytaj groźnych strzałów, bardzo mało. Oto inżynierskie podsumowanie meczu.

Zatrzymajmy się na chwilę przy personaliach. Ale będziemy mówić tylko te dobre rzeczy. Te, które uwierają w oko na razie pominiemy. Zostawimy sobie na inny czas, na czas marudzenia gdy może dosięgnie nas kryzys. Kto wie, może nasze niedoczekanie. Oby. Bo chcemy, by Bałtyk kompletował punkty, a wówczas smęcić nie będziemy. Tak więc na początek znów Wojciech Zyska. Jeśli się powtarzamy, to trudno. A i zaznaczamy, że nie mamy zapewnionej prowizji przy ewentualnym transferze. Nieustępliwość i zawziętość w odbiorze piłki. Swobodne jej prowadzenie. Futbolówka mu nie przeszkadza. Nie stresuje się gdy prowadzi piłkę z rywalem na plecach. Cały czas jest w grze. Szuka podań zarówno krótkich jak i długich. Druga z rzędu bramka. To nasz najlepszy zawodnik po pięciu kolejkach. Sporo wiatru i ochoty do gry wykazywał Krzysztof Garczewski. Tomasz Bejuk nie odpuszcza, przepycha się, a i dobrze czuje się z piłką przy nodze. Dobrze się ogląda na włączających się w akcje ofensywne Kewina Wesołowskiego i Karola Szopińskiego. Z czasem jeszcze przyjdą lepsze dośrodkowania, które mamy nadzieję będą asystami. Dziś na środku obrony zagrał Jacek Jadanowski. Wypadł dobrze, ale byśmy byli mocno zdziwieni, gdyby wypadł źle. Strzelamy, że Piotr Skrypoczka też by sobie tam poradził. Po prostu rywal był marny, ale i tak mały plusik dla Jadanowskiego.

W przerwie meczu młodzi Bałtykowcy z rocznika 2004, prowadzonego przez Bartosza Lewandowskiego odebrali puchar i medale za wygranie swojej ligi w sezonie 2015/16. Jeden z kibiców nie omieszkał zaznaczyć, że dekoracja była dużo ciekawsza od naszej gry w pierwszej połowie.

Tak więc w niedzielę odpoczynek, a od poniedziałku uskuteczniać akcje ofensywne, kilka treningów strzeleckich i może w Koninie palniemy Górnikowi 7 bramek.