Misiek od kuchni [odc. 4 - Leśnik]

Maciek.

Kolejny raz zaglądamy na warsztat Marcina Matysiaka. Nasz golkiper po tym, jak w Kleczewie dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki, tym razem wynudził się. Tydzień temu popełniliśmy błędy, które właśnie idealnie widać okiem zza bramki. Leśnik nie uprzykrzył nam życia i takich meczów jak ten, byśmy sobie życzyli więcej. Marcin kilkukrotnie ma piłkę w rękach, nie musi przesadnie interweniować, za to musi nawadniać się (jak już będziemy mieć kiedyś ten awans w kieszeni, to stawiam za bramką albo drinka, albo piwo – w zależności od upodobań), kilka razy pogra piłką z kolegami, pocieszy się po bramkach. Z czasem może ograniczymy się tylko do cieszynek po golach i po meczu.

Kibiców była garstka – nieliczni, ale wierni. Na dobre i na złe. Na dobre, bo wygraliśmy, na złe, bo ugrzęźliśmy w tej czwartej lidze, ale staramy się wszyscy, by się stąd wydostać. I niech puentą będzie wspólna radość po meczu drużyny z kibicami. Niech będzie nas dużo więcej, dlatego już dziś informujemy, że następna okazja nadarza się 17 września, gdy o godzinie 18:30 rozpoczniemy pojedynek z Pogonią Lębork. Akcja #500 już raz była i jest ona nie do powtórzenia, ale zróbmy pierwsze w tym roku popularne ruszenie w ramach akcji #rusz4litery (kto obserwuje na Twitterze Tomasza Smokowskiego, ten wie o co chodzi). W tą niedzielę gramy w Koninie i sześć dni później meldujemy się na domowym meczu!  

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież