"Jak awansujemy do Ekstraklasy to zgolę wąsy"

Maciek.

Rajmund Szulc czyli popularny Mundek, można powiedzieć, że już jeden z symboli Bałtyku. Kierownikiem drużyny jest dłużej niż niejeden Kadłub na mecze chodzi. Trudno sobie wyobrazić ławkę rezerwowych Bałtyku bez tej barwnej i impulsywnej postaci. Zmieniają się zarządy, prezesi, trenerzy, zawodnicy przychodzą i odchodzą, a Mundek jest zawsze na stanowisku. I oby było tak jak najdłużej. Wszak to Kadłub z krwi i kości. Dziś przeprowadzamy wywiad z jakże znaną i ważną w historii klubu postacią.

-Jak zaczęła się Twoja przygoda z Bałtykiem i jak to się stało, że zostałeś kierownikiem drużyny?

Rajmund Szulc: O. Już opowiadam. To jest długa długa historia. Z Bałtykiem jestem związany kupę lat, bo chodziłem na I, II i III ligę. W ‘92 przyprowadziłem tu swojego syna Michała rocznik ’85, a nabór miał rocznik ’84 i prowadził go Krzysiu Własny, wychowanek i zawodnik Bałtyku, który później grał jeszcze w innych klubach. W ’93 otworzyła się nasza grupa składająca się z 32 zawodników i Krzysiu Własny zaproponował mi żebym pomógł prowadzić tę drużynę. I tak przez 10 lat razem organizowaliśmy i prowadziliśmy wszystkie treningi, mecze, wyjazdy itd. W ’99 r. gdy Bałtyk był w III lidze, po degradacji z II ligi, Adam Walczak wraz z Krzysiem Własnym poprosili mnie, bym wszedł w drużynę seniorską jako kierownik drużyny. I od ’99 r. do chwili obecnej pomagam Bałtykowi jako kierownik we wszystkich sprawach w jakich tylko mogę.

-Z drużyny rocznika ’84 dziś gra tylko Maciej Kiciński.

Rajmund Szulc: Tak, Maciek wrócił do nas po kilku latach gry w innych klubach i w rundzie jesiennej przebił się do pierwszego składu. Kamil Biecke jest w Orkanie Rumia a poszczególni zawodnicy jak Sebastian Kurdziel, Michał Wierzchołowski grają w okręgowych czy salezjańskich ligach. Bawią się po prostu w piłkę.

-Jego tata był...

Rajmund Szulc: Jego tata był naszym sponsorem, pomagał nam w meczach, turniejach na jakie jeździliśmy po Polsce. Sponsorował nam wyjazdy, stroje piłkarskie. Mogę jeszcze wymienić innych rodziców, którzy również wspierali naszą drużynę jak np. ojcowie Kurdziela i Wierzchołowskiego.

-Jakie są Twoje obowiązki jako kierownika drużyny?

Rajmund Szulc: Jak tylko mogę pomóc, to pomagam we wszystkim. Sprzątanie szatni, pranie koszulek, prowadzenie dokumentacji… chociaż w ostatnich latach bardzo dużo pomaga mi Filip (Żemojtel red.), który w zasadzie przejął część moich obowiązków, gdyż mam trochę mniej czasu ze względu na wiek i zaangażowanie w pracy zawodowej ale jestem jednak całym sercem dla Bałtyku i jak długo tylko będę mógł, tak będę z Bałtykiem.

-Czy z biegiem lat mecze Bałtyku z perspektywy ławki przeżywasz coraz bardziej czy podchodzisz do tego spokojniej?

Rajmund Szulc: Trzeba powiedzieć, że na początku mojej przygody z piłką mecze były faktycznie bardziej spokojne. Czym jestem starszy i widzę większe zaangażowanie piłkarzy, trenerów i działaczy w to żeby poziom piłkarski szedł w górę, przeżywam to w sercu, w środku, także boję się o swoje zdrowie (śmiech). Na ogół z boku może to tak nie wygląda, ale czuję jak mi mocno serce bije w czasie meczu.

-Czy są kluby, z którymi bardzo dobrze się współpracuje? Jakie?

Rajmund Szulc: Najsympatyczniej wspominam mecze czy sparingi z Cartusią Kartuzy.

-Czy są zawodnicy których wspominasz bardzo dobrze – chodzi o postawę, zachowanie, poczucie humoru.

Rajmund Szulc: Muszę powiedzieć, że ze wszystkimi chłopakami miałem doskonały kontakt i mam do dnia dzisiejszego. Przez tyle lat trochę się ich przewinęło i ja już nie pamiętam o tych chłopakach, ale oni pamiętają o mnie. Na święta czy na koniec roku przesyłają mi życzenia, pozdrowienia. Mam sympatię do wszystkich zawodników, którzy grali w Bałtyku i mieli ze mną coś wspólnego.

-Pamiętasz jakieś śmieszne sytuacje związane z zawodnikami, anegdoty, zabawne przygody?

Rajmund Szulc: Musiałbym sobie przypomnieć, bo tego było naprawdę bez liku i teraz tak ciężko sięgnąć do pamięci. Było tego od zawalenia… Zapominanie sprzętu, niektórzy zapominali przyjechać na mecz, pomylenie daty meczu i różne inne sytuacje.

-Wymienisz wyróżniających zawodników, którzy lubili sobie pożartować?

Rajmund Szulc: Na pewno Paweł Budziwojski. Jak z nim jechaliśmy na mecze to zawsze była rozrywka. Wymienię też m.in. Mikołaja Podgórniaka czy obecnego kapitana Marcina Martyniuka, który wspaniale trzyma atmosferę i ma super zagrywki, że na prawdę bardzo warto w tym uczestniczyć.

-A czy któryś z zawodników przesadził i zagotowałeś się?

Rajmund Szulc: Nie. Nie miałem raczej takich sytuacji. Chociaż może i bywały jakieś momenty z młodzieżą czy drużyną juniorską. Prowadziliśmy ich od samego początku i im byli starsi, tym z niektórymi były większe problemy i człowiek musiał się denerwować, bo w końcu był za nich odpowiedzialny. W chwili obecnej nie ma żadnych problemów. Ja mam taki charakter, że potrafię się ze wszystkimi dogadać i wszystkim pomóc jak mogę.

-Czy możesz w kilku słowach scharakteryzować niektórych trenerów z którymi współpracowałeś?

Rajmund Szulc: Muszę powiedzieć, że Jacek Grembocki w mojej przygodzie z piłką jest trzynastym trenerem a zaczynałem od Adasia Walczaka. Każdy z tych trenerów wnosił coś innego do drużyny i za każdym razem zespół grał inaczej. Trzynastu trenerów i pięciu prezesów. Był Walczak, Geszke, Niedźwiedzki, Jastrzębowski, Bussler, Zimny, Rzepka, Jaszczerski…

-Żywiołowo reagujesz na ławce, czasem bardziej niż trener i Filip. Który mecz, która decyzja sędziowska wywołała w Tobie największe zdenerwowanie?

Rajmund Szulc: Było to w Bytowie za kadencji Jerzego Jastrzębowskiego. Po prostu nie wytrzymaliśmy presji sędziów, bo to co oni tam gwizdali to było nie do przejścia i w związku z tym wylądowaliśmy na komisji sędziowskiej i nie obyło się bez kar. W zasadzie taki jestem i tak reaguję, ponieważ nie dam wyrządzać krzywdy zawodnikom, bo to jest coś gorszącego.

-Jakie jest zdanie kierownika drużyny odnośnie szans na awans? Jak to widać z perspektywy ławki?

Rajmund Szulc: W tej chwili widzę duże zaangażowanie i bardzo dużo nowych twarzy. Są to młodzi zawodnicy i myślę, że powinno być dobrze. Przez tyle lat jak tu jestem mogę stwierdzić, że takiego trenera jak Jacek Grembocki w Bałtyku jeszcze nie było. Początek jest obiecujący i zobaczymy jak to będzie dalej wyglądać, ale po jego zachowaniu, prowadzeniu treningów i rozmowach z zawodnikami widzę, że rysuje się szansa. Chciałbym dożyć tego czasu, gdzie będziemy w I lidze.

-Czy jak Bałtyk awansuje do ekstraklasy, to zgolisz wąsy i zapuścisz grzywkę? :)

Rajmund Szulc: (śmiech) Z grzywką to będzie problem, natomiast jeżeli chodzi o wąsy to się zastanowię.

-Mundek, no przy awansie do Ekstraklasy?

Rajmund Szulc: Przy awansie do ekstraklasy to tak :), tylko że to jest daleka droga, bo trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że Ekstraklasa to już jest poziom europejski i w tej chwili Bałtyku po prostu nie stać na udział w tych rozgrywkach… Jeśli do tego dojdzie to myślę, że ogolę.

-Czy rodzina nie narzeka, że tak działasz, wszak w dużej mierze społecznie?

Rajmund Szulc: Oh, muszę powiedzieć, że przez te 20 lat to miałem ciężkie życie, bo jednak jak syn grał w piłkę 8 lat to jeszcze było jako tako, ale potem jak już zaczęły się wyjazdy po Polsce to były problemy. Dzięki mojej dobrej żonie jakoś to przeżyliśmy i myślę, że do końca będziemy razem. Dodam jeszcze, że nie wyobrażam sobie życia bez Bałtyku.

-Czy to prawda, że odkąd jest kierownikiem Bałtyku to woda jest gorszej jakości w Gdyni? :) Przypomnijmy, że na co dzień pracownik Przedsiębiorstwa Wody i Kanalizacji w Gdyni.

Rajmund Szulc: Nie, nieprawda (śmiech). Tak samo przykładam wagę do swoich obowiązków służbowych jak i do obowiązków na Bałtyku. Staram się i nie dopuszczę, żeby mieszkańcy trójmiasta, za których jestem odpowiedzialnym mistrzem mieli wodę złej jakości.

-Czym Mundek zajmuje się po za działalnością w Bałtyku? Jakieś hobby poza sportem?

Rajmund Szulc: Poza działalnością na Bałtyku chodzę na Asseco Prokom i Trefla. Bardzo interesuję się koszykówką, piłką ręczną. Sam byłem kiedyś zawodnikiem tej drugiej dyscypliny bardzo dawno temu, nie zawodowo lecz amatorsko grałem przez wiele lat, a prawda jest taka, że zaczynałem od boksu w Wiśle Tczew. Ten sport jednak szybko mi wybili z głowy. Po dwóch latach byłem już załatwiony.

-Uwaga do innych zespołów: nie fikać :)
-Bałtyk dla Rajmunda Szulca jest…

Rajmund Szulc: Bałtyk jest na drugim miejscu zaraz po rodzinie.

Dziękujemy serdecznie za rozmowę.

fot: www.baltykgdynia.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież