- Sokół upolował Bałtyk

Maciek.

sokol kleczew III liga, 4. kolejka: 27.08.2016 r. godz. 17:00  baltyk gdynia
SOKÓŁ Kleczew 2-1 BAŁTYK Gdynia
1. połowa
  0-1 W. Zyska gol 35'
2. połowa
    P. Ruszkul out J. Jadanowski in 50'
    M. Poręba zk 54'
    M. Poręba out M. Młynarczyk in 56'
60' gol J. Antosik  1-1  
    T. Bejuk zk 62'
73' in A. Bajerski out P. Kędziora    
79' in Ł. Cichos out J. Dębowski    
82' in M. Koziorowski out T. Koziorowski    
90' gol A. Bajerski 2-1  
    K. Wesołowski zk 90+1'
90+2' in A. Widelski out J. Antosik    
     
Szczepankiewicz - Patrzykąt, Śmiałek, Jędras, Andrzejewski, Kędziora, Antczak, Kowalczuk, Dębowski, Koziorowski, Antosik   Matysiak - Szopiński, Proena, Wypij, Wesołowski, Kuzimski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk Ruszkul

ZAPOWIEDŹ | RELACJA LIVE | SKRÓT MECZU | BRAMKI | GALERIA | MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Bałtyk Gdynia przegrał w Kleczewie z Sokołem 1:2. Do przerwy prowadziliśmy po golu Wojciecha Zyski (35'), ale po zmianie stron gospodarze najpierw zdołali doprowadzić do remisu (60' Jakub Antosik), a następnie w ostatniej minucie podstawowego czasu gry strzelili zwycięskiego gola (90' Arkadiusz Bajerski). Porażki zawsze bolą. Natomiast porażki po stracie bramki w 90. minucie bolą podwójnie. Straty goli przeważnie nie biorą się z niczego, tylko z popełnianych błędów.

Sobotnie popołudnie. Na ponad godzinę przed meczem wyludnione niewielkie miasteczko. Upał chyba wszystkich skazuje na pozostanie w domach. Z pewnością minimum 30 stopni. Powietrze stoi. Zero oznak choćby delikatnego wiatru. Dopiero tuż przed godziną 17:00 kleczewianie kierują swoje kroki na Stadion Miejski. Boisko wyśmienite. Murawę chętnie byśmy przenieśli na Nasz Stadion Rezerwowy.

Już na samym początku meczu gospodarze stworzyli sobie niezłą sytuację. Przemysław Kędziora jednak skiksował. Więcej o tym zawodniku za moment, bo oto Bałtyk przedzierał się pod pole karne Sokoła. Najpierw Tomasz Bejuk znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale sędzia liniowy dopatrzył się spalonego przy podaniu od Piotra Ruszkula. Wszystko jednak działo się tak szybko, że boczny mógł tego nie ogarnąć.

spalony kleczew

Po chwili Arkadiusz Proena z czystej pozycji chybił głową po rzucie rożnym. Trzecia próba nie miała prawa zaskoczyć golkipera z Kleczewa – Bejuk strzelił głową w środek bramki.

Do głosu doszedł Kędziora. Dwukrotnie stanął oko w oko z Marcinem Matysiakiem i dwukrotnie górą był nasz bramkarz. Skrzydłowy z Sokoła kilkukrotnie nękał Karola Szopińskiego. Jego rajdy musiały się podobać. Pierwszy ze wspomnianych rajdów zaczął na własnej połowie – kilkanaście metrów przed linią środkową.

Trzeci rajd Kędziory przeobraził się w naszą kontrę. Bejuk skutecznie wymanewrował trzech rywali i podał do Wojciecha Zyski, który podprowadził futbolówkę i wykorzystał niezbyt dobre ustawienie bramkarza oddając strzał z dystansu. Dwie niewykorzystane sytuacje Sokoła zemściły się i Bałtyk wyszedł na prowadzenie.

Początek drugiej odsłony to optyczna przewaga Sokoła. Optyczna, bo częściej był na naszej połowie, ale sytuacji bramkowych nie było. Do 60. minuty, gdy padła bramka wyrównująca. Szereg naszych błędów i prawdopodobnie gol z pozycji spalonej. Jak widać było na zamieszczonym filmie z bramkami, dużo miejsca miał zawodnik dośrodkowujący i zawodnik strzelający w poprzeczkę. Wydawało się w tym momencie, że Szopiński do spółki z Matysiakiem oddalą zagrożenie, ale przegraliśmy zbiórkę na tablicy i nieszczęście gotowe.

spalony kleczew1

Biało-niebiescy nie pozostali bierni po stracie bramki i dążyli do ponownego objęcia prowadzenia. Szanse były. Proena ponownie chybił głową po rożnym. Po składnej akcji Bejuk ponownie wprost w bramkarza, zaś Kuzimski strzelił w zasięgu ramion golkipera z Kleczewa. Sokół na swoją sytuację poczekał do 90. minuty. Mieliśmy rzut z autu około 70 metrów od naszej bramki. Nikt by wtedy nie pomyślał, że za 16 sekund stracimy gola. Kuzimski się zakałapućkał, stracił piłkę i rywale z impetem ruszyli w stronę naszej bramki. Na gazie minięty nasz kapitan, Proena próbował wślizgiem blokować strzał Bajerskiego i piłka po rękach Matysiaka ugrzęzła w siatce. Doliczony czas gry spędziliśmy głównie na swojej połowie.

Przegraliśmy. Po ośmiu spotkaniach przypomnieliśmy sobie smak porażki. Tą ostatnią zaznaliśmy w Koszalinie z Bałtykiem 1:2. Remis pewnie nie skrzywdziłby żadnej z drużyn. Szkoda, bo nasze stracone bramki to bardziej nasza zasługa aniżeli przeciwnika. Tak w zasadzie, to Sokół w drugiej połowie oddał dwa groźne strzały, które dwukrotnie niosły za sobą radość dla miejscowych.

Trudno. Życie płynie dalej. Należy wyciągnąć naukę z poniesionych strat i odrobić je w najbliższym spotkaniu z Leśnikiem Manowo. Jesteśmy nieco zaniepokojeni stanem zdrowia Piotra Ruszkula, który zszedł z boiska na początku drugiej połowy, a jeszcze chwilę wcześniej kostkę podkręcił Mateusz Kuzimski. Wprawdzie mecz dograł do końca, ale później opuchlizna już tylko się powiększała.