Jacek Grembocki okiem kibiców

Maciek.

Podsumowanie pracy Piotra Rzepki i prezentacja nowego trenera Jacka Grembockiego już za nami. W między czasie szukano opinii na temat m.in. warsztatu trenerskiego i cech charakteru naszego nowego szkoleniowca. Na zakończenie obu, Panów zobrazował S.K. Udało się przeprowadzić kilka ciekawych i rzeczowych wywiadów.

Otrzymawszy potwierdzenie, iż statecznego i stonowanego „Neptuna” zastąpi w Bałtyku porywczy i charyzmatyczny „Posejdon”, redakcja strony postanowiła zapytać kilku znanych w swoich szeregach działaczy/kibiców klubów, w których ów „Posejdon” dzielił i panował. Zapytano również dwóch Panów Kadłubów - ze sporym bagażem doświadczenia w działaniach kibicowskich i okołoklubowych – co wiedzą i sądzą o nowym bogu w falach Bałtyku.

Na początek, rozmowa z EM. z Gdańska, związanym z Lechią od zaplecza.

Redakcja: -Co możesz nam Kadłubom powiedzieć o Jacku Grembockim?

EM. Lechia – Jacek to na pewno człowiek Lechii, jedna z twarzy kojarzonych nieodzownie z naszym klubem. Grał w Lechii wiele lat i to w najbardziej historycznych meczach także w pucharach. Z nami związał się też syn Jacka Damian, który jest napastnikiem.

-Wiem, że w Lechii „Gremboś” co prawda jedynie asystował trenerowi, ale może masz coś do powiedzenia o jego warsztacie trenerskim?

EM. Lechia – Wiesz, zarówno jako piłkarz także jako trener jest „ulubieńcem” sędziów. Ma w sobie coś takiego co ich drażni i nie działa to na korzyść klubu, który właśnie reprezentuje, ale Jacek kocha futbol i swojej pracy poświęcał się z pasją porównywalną do tego gościa co u Was juniorów prowadził i chyba seniorów też, ja go często widywałem w makroregionie, jak on się nazywa?

-Mirek Zimny?

EM. Lechia – O właśnie ... Zimny. To on i Grembocki zachowują się podobnie, oprócz tego można porównać Grembockiego do byłego trenera Lechii, niezbyt lubianego u nas „Koali” (przyp. red. Zieliński). Podobne zachowanie przy linii i podobne miny, hahaha żartuję. Wiesz, to taki trochę Smuda ze swoich najlepszych czasów, espinator-motywator haha.

-Czy myślisz, że to dobry wybór ze strony działaczy Bałtyku?

EM. Lechia – U nas temat Jacka na trenera przewijał się, ale entuzjastów pomysłu było mniej niż przeciwników. Myślę, że jeżeli Jackowi zaufacie i dacie pracować w spokoju, jeżeli pokażecie mu z trybun, że jesteście z nim i z zespołem to ... jak nie wkurzy sędziów, będzie sukces bo młodzi piłkarze będą się w niego patrzyć jak w ołtarzyk.

-Dziękuję, mam nadzieję, że Jacek Grembocki poprowadzi nas do I ligi.

EM. Lechia – To ja derbów w przyszłym roku życzę hehe.

W Górniku grał 9 lat, ale nie uznają go za swojego.

Torcida KSG – Jacek Grembocki to był dobry futbolista, reprezentant kraju, ale zawsze podkreślał, że dla niego najważniejsza jest gdańska Lechia, dlatego naszym ulubieńcem nigdy nie został.

Więcej do powiedzenia o naszym nowym trenerze miał D. z Warszawy, zagorzały kibic Polonii będący bardzo blisko klubu od szatni.

-Co możeszesz powiedzieć Bałtykowcom z Gdyni o Jacku Grembockim i jego warsztacie trenerskim?

D. KSP - Co do jego warsztatu to...za jego czasów oddaliśmy Tataja który teraz strzela dla Korony bo wypowiedział takie słowa "Tataj nie nadaje się do gry w ekstraklasie", jego transfery to też np. Cortes czy Kulcsar czyli ok 500 tysięcy euro za zawodników, którzy o ile pamiętam zagrali łącznie jakieś 200 minut dla Polonii, a prezes Wojciechowski któregoś pięknego dnia podsumował jednego z nich słowami "Głupi Węgier". To jedna strona medalu.

-Czyli jest druga? Pozytywna mamy nadzieję.

D. KSP - Druga jest taka, że ma facet serce i kocha to co robi, żyje piłką i wprowadza dobrą atmosferę do szatni.

-Sprawdził się więc w Polonii?

D. KSP - Sam nie wiem jak go oceniać. Z perspektywy czasu chyba jednak nie podołał zadaniu, bo mimo że awansowaliśmy do pucharów to i tak rzutem na taśmę i fartem w Zabrzu. Co do jego przygotowania z zespołem...był asystentem Kaczmarka i przygotowuje zespoły tak jak Bobo, ale.....z ME Polonii Grembockiemu szło źle. Pierwszą drużynę przygotował tak, że Duszan Radolski, który słabym szkoleniowcem nie jest, wyleciał na zbity pysk z jednym z gorszych bilansów Polonii w lidze...a więc coś na rzeczy musi być. Po opuszczeniu Polonii, ze Zniczem tez chyba nie szło mu najlepiej.

-Czy uważasz, że Bałtyk zbytnio ryzykuje stawiając na trenera na dorobku, który zbyt wiele jeszcze nie osiągnął?

D. KSP - Teraz tylko trzeba brać pod uwagę, że gracie jednak w 2 lidze i czy ktoś z podobnym doświadczeniem będzie chciał u was pracować? Grembocki to jednak człowiek, który trenował klub ekstraklasy.

-Dziękujemy za ciekawą i szczerą rozmowę.

D. KSP - I na miłość boską nie dawajcie mu sprowadzać zawodników z tych jego Trąbek Wielkich...szrot straszny.

Zapytaliśmy zaprzyjaźnionego człowieka związanego z Cartusią czy to dobry wybór (ów przyjaciel kibicuje od zawsze także Bałtykowi)

A. – Pan Kafarski do Lechii szedł jako człowiek bez dorobku. Pierwszym trenerem zostawał przy dezaprobacie gdańskich malkontentów. Spójrzcie gdzie teraz jest Lechia i ... dajcie czas Jackowi, będzie dobrze. Kibicuję Bałtykowi i wiem, że Piotrek więcej już z piłkarzy wyciągnąć nie umiał, potrzebny jest tu facet z twardą ręką. Taki jest Jacek Grembocki, to bardzo dobry wybór.

W Zniczu Pruszków pamiętają Jacka Grembockiego jako super-motywatora.

L.K. Znicz – Jacek Grembocki to facet, który wycisnął z bardzo przeciętnego zespołu całą esencję i zaliczył serię najdłuższą w historii klubu serię bez przegranej (przyp. red. 13 meczów bez porażki). Do ekstraklasy nie awansował tylko dlatego, że ... brakowało chęci ze strony możnych klubów i sponsorów, a może komuś nie na rękę było aby kolejny klub z okolic Warszawy szukał sponsorów na grę w ekstraklasie. Klimat był, trener był ... niestety nie udało się. Wybór świetny, zobaczycie, jeżeli Wasz Zarząd chce awansować, i jeżeli Was stać na to, to trener idealny super-motywator.

Wreszcie swoje zdanie wypowiedzieli Bałtykowcy.

Pierwszy wypowiedział się E.

E. - Gremboś to postać dość kontrowersyjna w światku futbolowym. Wiele osób go chwali ale drugie tyle, a może nawet więcej delikatnie mówiąc gani. Nie mniej jednak zawodnicy, którzy z nim trenowali dobrze wspominają treningi, a to ważna sprawa dla motywacji i podejścia. Znany jest z twardej ręki i bezkompromisowego działania. To tylko może się przydać naszej drużynie która potencjał ma duży. Trzeba go tylko umiejętnie wykorzystać.

O podsumowanie zmiany na trenerskiej ławce poprosiliśmy znanego już wiernym czyteknikom www.baltyk.gdynia.pl S.K. z Bałtyku.

-S.K. czy uważasz, że zmiana trenera Rzepki na Grembockiego poprawi wyniki Bałtyku? Podsumuj proszę to istotne wydarzenie swoim doświadczonym piórem. Wiedzę masz na pewno większą niż nie jeden młodszy trzydziestolatek. Podsumuj proszę Piotra i oceń Jacka, tylko tak od serca, wyczerpująco, dla strony najlepszego klubu.

S.K. - Ciężka rzecz chłopaki. Sprawa wygląda tak, że Piotrek, choć pochodzi z Koszalina, jest Kadłubem z krwi i kości. Może najpierw opowiem Wam pewną historyjkę pociągową. Tak więc, dobre, stare czasy, młody, utalentowany pomocnik z Koszalina jedzie podbijać świat do dalekiego Trójmiasta. Głowa pełna marzeń o wielkiej karierze...albo może i nie- niech sam opisywany się w tym temacie zamyśli....Pociąg w kierunku Gdańska, wszystkie sprawy z Lechią już dogadane, a więc „będę grać w Lechii, myśli...”. Za oknem zmieniające się krajobrazy...ooo- nieduże, acz ładne miasteczko - Lębork (heh...wtedy jeszcze nikt nie wiedział, co będzie:)). Później jakieś wioski, Wejherowo itd... No i Gdynia, skład staje i drzwi się otwierają. Wchodzą panowie, przedstawiają się – „Dzień Dobry, jesteśmy z BAŁTYKU GDYNIA i mamy ofertę dla Pana” ... Nie wiem, jak do tego doszło, ale Piotr z pociągu „Lechia Gdańsk” wysiadł na przystanku BAŁTYK GDYNIA... i tak już zostało.

Rozegrał w naszym klubie łącznie 188 meczów w Ekstraklasie, strzelając 22 bramki bodajże. Absolutna ikona SKS-u, magik w pomocy! Pamiętam Jego mecze w Gdyni, przeciwko np. Zagłębiu Lubin, czy Stali Stalowa Wola, robił co chciał, tańczył z piłką i z gracją obchodził przeciwników. Naprawdę rozkosz dla oka, mówię Wam.

Piotr Rzepka jest moim (a myślę, że nie tylko moim) piłkarzem sentymentalnym Bałtyku, z nim wiążą się najwspanialsze wspomnienia, nigdy nie zapomnę tych meczów, wciąż grają się w mojej głowie. Osobiście bardziej cenię Piotrka, niż Andrzeja Zgutczyńskiego, dawnego superstrzelca Bałtyku.

W latach późniejszych, gdy „spółdzielnia” komunistyczna spuściła Bałtyk do drugiej ligi - raz i - potem za rok, drugi raz. Piotrek poszedł grać do „wielkiego” Górnika Zabrze, potem zaś do francuskiej Bastii, była też reprezentacja. Piękna kariera i, co ważne - jako jeden z kilku, Piotrek kojarzy się z jednym klubem, jest jego ikoną - jest to BAŁTYK GDYNIA. Szacunek, padam na twarz, z wyrazami uwielbienia, za wszystko co Piotra nogi i głowa zrobiły dla mej Miłości. AVE PIOTR!!!

Tak jak Nasz Piotr Wielki, jest bogiem SKS, tak w gdańskiej Lechii, jednym z symboli dawnej, wielkiej i charakternej Lechii jest Jacek Grembocki. Grał od trzeciej ligi do Ekstraklasy, grał przeciwko Juventusowi, w pamiętnym meczu pucharowym, w okresie, gdy mecze w Gdańsku były nie tylko widowiskami sportowymi, ale też demonstracją Polskiej walki ze znienawidzoną, ruską komuną. Trybuny żyły, hasło „Precz z komuną” niosło się po wrzeszczańskich lasach, sekretarze drżąc, już knuli - jak tu się dogadać... ale wracając do Jacka. W roku 1986 przeszedł do Górnika Zabrze, gdzie...jego partnerem w zespole był Nasz Piotr! Jacek - rodowity gdańszczanin, nie musiał z żadnego pociągu wysiadać. Po prostu grał u siebie, tyle. Klasa zawodników myślę, że podobna...Oczywiście moja, subiektywna ocena jest „kadłubowa”, więc...heh...Piotr lepszy:) Sorry Jacek, ale wiesz jak jest...;)

Kariery trenerskiej obu chłopaków z Trójmiasta omawiać nie będę, każdy może sobie sprawdzić. Powiem tylko, że trenowali po kilka klubów i to, że obaj są na trenerskim dorobku. Dlaczego piszę tę opinię... Ano dlatego, iż przyszło pożegnać się z Piotrem, jako trenerem, a przywitać Jacka na tej posadzie w Bałtyku. Wódki z żadnym z panów nie piłem, nie znam ich charakterów. Powiem więc tylko, że na dziś, na teraz uważam, że dobrze zluzować Piotra i zastąpić człowiekiem z zewnątrz. Dotychczasowy trener na pewno starał się i dawał z siebie wszystko, jednak piłka jest grą boską... a więc nieprzewidywalną i czasem po prostu dzieją się rzeczy nielogiczne. Jestem mocno przekonany, że swego czasu „Rzepa” siądzie jeszcze na ławce Bałtyku i poprowadzi Swój Klub w Ekstraklasie. Tego mu życzę, życie nie kończy się dziś, a rola Piotra w historii i teraźniejszości SKS-u jest nie do przecenienia. Nie żegnamy się, bo to niemożliwe Piotr... :)

Sentymenty... czasem dobrze jest poddać się temu nastrojowi, ale... Zima idzie mroźna, ostra i wkurzająca... W związku z tym, Panie Jacku, spraw tak, że na wiosnę, już od pierwszego meczu, zobaczymy na maksa agresywny, wybiegany, grający męską piłkę Bałtyk! Bałtyk, który może nie zawsze wygra, ale zawsze widać będzie, że chłopaki walczą i żrą trawę!...Bo tak im kazał Pan Trener... a to ,co powie Trener, to tak być musi. I nie ma nic do gadania! No!

Dziękujemy Piotrowi Wielkiemu! Jacek - masz wolną rękę, teraz możesz wszystko... Męskie wyzwania, bo futbol to męska gra... Tyle Panowie.

Dziękujemy Subiektywnemu Kadłubowi za barwny i interesujący opis. Mamy nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będziemy mogli czytać kunszt naszego komentatora.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież