- Gra ciekawa, ale dwa punkty uciekły

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 1. kolejka: 6.08.2016 r. godz. 17:00  wda swiecie
BAŁTYK Gdynia 1-1 Wda Świecie
1. połowa
   0-1 D. Retlewski gol 31'
2. połowa
67' in M. Kuzimski  out K. Garczewski    
     P. Siekirka  out M. Kwasigroch in 71'
72' in D. Klecha out M. Poręba    
77' gol M. Kuzimski 1-1  
78' in D. Łatka out T. Wypij    
    D. Szczukowski out K. Maliszewski in 81'
82' zk P. Ruszkul    
    B. Czerwiński out M. Prybiński in 86'
    Ł. Wenerski zk 90'
     
Matysiak - Szopiński, Karasiński, Wypij, Wesołowski, Garczewski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk, Ruszkul   Semrau - Brzeziński, Czerwiński, Wenerski, Kocieniewski, Urbański, Lipiński, Rożnowski, Kiełpiński, Siekirka, Retlewski

ZAPOWIEDŹ | RELACJA LIVE | SKRÓT MECZU


RELACJA


Bałtyk Gdynia zremisował u siebie w pierwszym meczu w sezonie z Wdą Świecie 1:1 (0:1). Gdynianie musieli gonić wynik po tym, jak do bramki trafił Dawid Retlewski (32’). Sztuka ta się udała dopiero w 77. minucie, gdy piłkę do siatki posłał Mateusz Kuzimski. Z przebiegu meczu odczuwamy spory niedosyt i mimo gonienia wyniku, należy jednak uznać, że straciliśmy dwa punkty aniżeli zdobyliśmy jeden.

wda1
Przed meczem Piotr Karasiński odebrał statuetkę za najlepszego zawodnika Bałtyku Gdynia w poprzednim sezonie w głosowaniu kibiców.

Na pierwsze przyzwoite uderzenia należało poczekać nieco ponad kwadrans. Strzał zawodnika ze Świecia na rzut rożny sparował Marcin Matysiak. Po chwili Tomasz Bejuk odpowiedział z boku pola karnego, ale bramkarz miał łatwą robotę do wykonania. Z minuty na minuty nasz zespół przejmował inicjatywę i stwarzały się kolejne okazje bramkowe. Dokładnie trzy – Bejuk obok słupka, Karasiński głową po rzucie rożnym (obrona bramkarza) i wyśmienita szansa Garczewskiego (obrona bramkarza). Niewykorzystane…

Bardzo ładna akcja gości. Osiem podań, to ostatnie na skrzydło i po dośrodkowaniu Matysiak pechowo piąstkował piłkę na głowę rywala w taki sposób, że Retlewski z bliska mógł umieścić piłkę głową w siatce. Jeszcze Kewin Wesołowski próbował blokować strzał ręką, ale bez powodzenia. Słowa uznania dla gości, bo nasza drużyna od początku tej akcji naciskała na rywali, a oni za każdym razem potrafili wychodzić z opresji. Podwajaliśmy, ale sprytniejsi byli zawodnicy Wdy i właśnie wpadliśmy we własne sidła, gdy na lewym skrzydle został nieobstawiony zawodnik. Akcja świecian ładna, ale jej zakończenie przypadkowe i niefortunne. Trudno, zdarza się i trzeba było podkręcić tempo, aby odrobić stratę bramki.

Nie upłynęło 30 sekund od wznowienia gry, a kapitalnym podaniem popisał się Zyska. Garczewski jednak zmarnował swoją drugą w tym meczu wyśmienitą okazję. Po chwili Sosnowski świetnie w uliczkę uruchomił Porębę (sytuacja sam na sam z bramkarzem), wszystko na granicy spalonego i flaga liniowego w górze. Błędna decyzja sędziego, ale musimy się przyzwyczaić, że tak jak mylą się zawodnicy i marnują sytuacje, tak sędzia też człowiek i ma prawo się pomylić. Tym bardziej, że to nie była prosta sytuacja do wychwycenia. Istotne, że Bałtyk po stracie gola zareagował w najlepszy z możliwych sposobów. Przed kolejną szansą stanął Bejuk, który dostał dalekie podanie od Matysiaka, ale napastnikowi zabrakło precyzji w próbie lobowania bramkarza. Jeszcze przed przerwą domagaliśmy się karnego, ale niesłusznie – co pokaże video.

wda1
Tomasz Bejuk trzykrotnie próbował pokonać bramkarza w pierwszej połowie, ale na swojego debiutanckiego gola w Bałtyku musi jeszcze poczekać.

Bałtyk grał ciekawie i lepiej od rywala, ale co z tego. To Wda prowadziła 1-0. Taki urok tej dyscypliny.

Druga część meczu zaczęła się od kolejnej próby Garczewskiego. Uderzał z ostrego kąta, a piłka powędrowała między słupkiem a bramkarzem i wylądowała na aucie. I znów strzał Bejuka – z narożnika pola karnego tuż obok słupka. Ewidentnie brakowało precyzji, bo w tym momencie można powiedzieć, że okazje nam się mnożyły. Drugi strzał głową Karasia, ale czujnie na linii golkiper Wdy.

O mały włos, a te wszystkie okazje znów by się odwróciły przeciw nam. Pomylili się nasi stoperzy, ale też w dogodnej sytuacji pomylił się strzelec pierwszego gola. W zasadzie powinno być 0-2.

Kolejne minuty niosły za sobą niemrawe widowisko, ale może nasz zespół tym sposobem uśpił przeciwnika i dopiął swego. Przytomnie zachował się Bejuk wykładając piłkę, wprowadzonemu 10 minut wcześniej, Kuzimskiemu. Płaski strzał przy słupku i w końcu można było cieszyć się z bramki.

Marcin Martyniuk od razu desygnował do gry Dariusza Łatkę i od tego momentu graliśmy trójką obrońców. Napieraliśmy, dążyliśmy do przechylenia szali na własną korzyść, ale niewiele dobrego było z tych wszystkich starań. W końcowych fragmentach najbardziej bramce zagroził Klecha strzałem z około 30 metrów.

wda1
Piotr Ruszkul w tym meczu jak Robert Lewandowski, bez sytuacji i bez strzałów, ale za to walczył i skupiał na siebie uwagę dwóch lub trzech obrońców ;)

Podział punktów, który nie zadowala biało-niebieskich, a bardziej cieszy gości. Trzy okazje Wdy, sporo szans Bałtyku. Ten mecz należało wygrać. Minusy z tego spotkania to marna skuteczność i strata dwóch punktów. Mimo ugrania tylko jednego oczka, plusów mamy co najmniej kilka. Przede wszystkim gra mogła się podobać. Nie szukaliśmy dalekich podań, tylko graliśmy kombinacyjnie. Szukaliśmy podań po ziemi, wielokrotnie staraliśmy się grać prostopadłe piłki, o które tak ciężko było w poprzednim sezonie. Stąd właśnie wzięło się kilka pozycji spalonych i to też zmusiło sędziego do błędu przy sytuacji Poręby. Graliśmy pressingiem, naciskaliśmy na rywali i fizycznie wyglądaliśmy całkiem dobrze. Goście od początku meczu, a później jeszcze dobitniej po strzeleniu bramki, kradli czas. Wszystko w ramach przepisów, bo gdy zawodnik w truchcie udaje się po piłkę, sędzia nie ma prawa reagować. A że ten trucht jest bardzo powolny… Może warto za bramkami ustawić kogoś z piłką dla upłynnienia gry. Każda taka wyprawa bramkarza po futbolówkę trwała 25-30 sekund. W całym meczu z 5 minut oglądaliśmy bieganie Wdy za piłką poza boiskiem. W sobotę o 16:00 zagramy w Przodkowie.

wda1
Plusik za to spotkanie stawiamy Marcinowi Porębie (tyłem), który zgrabnie radził sobie na lewej stronie, nie grał bojaźliwie i nie pozbywał się piłki. Wielokrotnie próbował dwójkowych akcji z Kewinem Wesołowskim.

fot. Jacek


P.S. Mateusz Kuzimski - RAZ
kuzim