- Bałtyk wyszarpał zwycięstwo

Maciek.

przodkowo III liga, 2. kolejka: 13.08.2016 r. godz. 16:00  baltyk gdynia
GKS Przodkowo 1-2 BAŁTYK Gdynia
1. połowa
14' zk A. Kaszuba    
16' gol  Ł. Stasiak  1-0  
   1-1  P. Kotłowski samoboj 37'
2. połowa
46' in K. Domjan  out P. Czoska    
55' in C. Gawroni out M. Karniluk    
     P. Ruszkul out M. Kuzimski in 60'
63' in S. Żołnowski out M. Frankowski    
    M. Poręba out D. Klecha in 66'
    W. Zyska zk 70'
73' in Ł. Kwaśnik out M. Łuczak
   
    K. Wesołowski out P. Jaroszek in 79'
    M. Kuzimski zk 84'
     D. Klechazk 87'
   1-2   M. Kuzimski gol 89'
    P. Karasiński out A. Proena in 90' 
     
Kotłowski - Robakowski, Kostuch, Łapigrowski, Stawikowski, Karniluk, Czoska, Kaszuba, Łuczak, Frankowski, Stasiak   Matysiak - Szopiński, Karasiński, Wypij, Wesołowski, Garczewski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk, Ruszkul

ZAPOWIEDŹ | RELACJA LIVE | SKRÓT MECZU | BRAMKI | MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał w Przodkowie z GKS 2:1 (1:1). Udał się więc rewanż za ostatnie dwa zwycięstwa rywala. Trzy punkty na boisku przeciwnika smakują jeszcze lepiej. Jako pierwsi trafili gospodarze. Sędzia nie dostrzegł faulu Łukasza Stasiaka na Piotrze Karasińskim i rosły napastnik z bliska umieścił piłkę w siatce (16’). Przed przerwą mieliśmy remis. I choć wstępnie bramkę przypisywaliśmy Marcinowi Porębie, to jednak autorem tego gola jest Patryk Kotłowski (37’). Nasz skrzydłowy dogrywał piłkę w pole bramkowe i golkiper gospodarzy wbił ją sobie do bramki. Tak to widzimy z nagrania video, ale później zobaczymy, które nazwisko zostanie ostatecznie oficjalnie przypisane do tego gola. Zwycięstwo zapewnił nam…? Przecież to banalna odpowiedź. Mateusz Kuzimski (89’).

Jako że boisko w Przodkowie ma swoje uroki, wiedzieliśmy, czego mniej więcej można się spodziewać. Jego wymiary niosą za sobą pewne ograniczenia i szczególnie ciekawi nas jego szerokość. Zanosiło się na solidną młóckę i tak to też wyglądało. Najbardziej przekonał się o tym Karasiński, który najpierw rozciął łuk brwiowy, a z boiska schodził z urazem mięśnia dwugłowego. Gorąco wierzymy, że to nic poważnego. Każdy wie, jak ważną osobą w obronie jest Karaś. Czekamy na dobre wieści. Stoczył on multum pojedynków główkowych, co też obrazuje grę Przodkowa. Po ziemi nie grali za wiele. Częściej wysokimi podaniami szukali Stasiaka.

Natomiast Bałtyk, gdy grał piłką po ziemi, stwarzał zagrożenie. Długie piłki nie miały sensu i na nic się zdawały wobec silnych obrońców GKS. Pierwszy gol padł właśnie z gry w piłkę. Drugi… no cóż, trudy meczu dały znać o sobie i ku naszemu szczęściu, ten jeden raz pomyliła się defensywa gospodarzy przy dalekim podaniu.

Wszystko zaczęło się od akcji Krzysztofa Garczewskiego. Po tym jak na gazie minął stopera GKS, czubem buta uderzył w środek bramki. Gospodarze odpowiedzieli golem. Jak wyżej pisaliśmy, nie powinien być uznany, ale akurat po tym arbitrze mogliśmy się tego spodziewać. Trzeba było się wziąć do roboty, ale za bardzo nam to nie wychodziło. Za to Stasiak i Czoska oddali groźne strzały. Dopiero w okolicy 30 minuty nasza gra zaczęła się pomału zazębiać. Długie piłki były spisane na straty, więc skutecznym wyjściem było kulanie piłki po trawie. Coraz częściej futbolówka miała swojego adresata. I choć strzałów nie oddawaliśmy, to przynajmniej zaglądaliśmy pod pole karne Przodkowa. W końcu tak mocno tam się zapędziliśmy, że Poręba sprzed linii końcowej dogrywał piłkę w pole bramkowy i Kotłowski wbił ją sobie do bramki.

W pierwszej połowie Karasiński do głowy skakał 11 razy, Stasiak 15, wspólnych pojedynków mieli 8. Przodkowo ośmiokrotnie wrzucało piłkę z autu w pole karne.

Od początku drugiej części nasza gra była płynna i mogła się podobać. W 49. minucie Tomasz Bejuk posłał w uliczkę Porębę, a ten świetnie przerzucił piłkę nad wychodzącym bramkarzem i wpadła do siatki. Radość przedwczesna, ponieważ boczny podniósł flagę. Materiał video nadal niewiele wyjaśnia – ale to już bez większego znaczenia. Na kolejne podwyższenie tętna czekaliśmy aż do 75. minuty. Uderzenie Kuzimskiego obronił Kotłowski. Wydawało się, że z dobije skutecznie Filip Sosnowski, ale na drodze ponownie bramkarz gospodarzy. Odegrali się Kwaśnik i Łukasiak zatrudniając Matysiaka. Po drodze miejscowi jeszcze mieli dwa rzuty sprzed pola karnego, ale nie potrafili ich dobrze wykonać.

No i nadeszła 89 minuta. Matysiak pewnie wyłapał dośrodkowanie i posłał piłkę pod pole karne. Żaden z trójki obrońców GKS nie zdążył wrócić. Ich koledzy z pomocy nie zorganizowali się odpowiednio i Bejuk mógł wyłożyć piłkę Kuzimskiemu. Radość, radość, duża radość. Kiedy oczekiwaliśmy sytuacji bramkowej po składnej akcji, to paradoksalnie strzeliliśmy po najdłuższym podaniu w tym meczu.

W drugiej połowie Karasiński miał 17 pojedynków główkowych, Stasiak 7. Wspólnie pojedynkowali się dziesięciokrotnie (w powietrzu i na lądzie). Przodkowo czterokrotnie wrzucało piłkę z autu w pole karne. Zatem najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu aż 28 razy brał udział w pojedynku główkowym. To musiało odbić się na zdrowiu i w końcówce podczas biegu poczuł ukłucie w lewym udzie i opuścił boisko. Pojedynki Karasia to jedno, ale interwencji Tomasza Wypija już nie liczyliśmy, a było ich co najmniej kilkanaście.

Z przebiegu meczu remis byłby wynikiem sprawiedliwym, bo żadna z drużyn nie stworzyła sobie za wielu dogodnych sytuacji. Jednak zostaliśmy wynagrodzeni za grę piłką, podczas gdy rywal uparcie kopał na szóste piętro. Przodkowo nie przegrało w zeszłym sezonie ani razu na swoim boisku - 13 zwycięstw i 2 remisy. Cieszy więc, że to Bałtyk przerwał ich passę.

Nasza obrona zagrała dziś na wysokim poziomie. Ogrom pracy wykonali nasi stoperzy. Styrani mają prawo być także Szopiński i Wesołowski. Podobał się walczący Zyska, który najwyraźniej czerpie wzorce od nieustępliwego Dariusza Łatki. Wojtek wyrasta na lidera drugiej linii, przez którego będą przechodzić wszystkie akcje ofensywne. Tak martwiliśmy się o skrzydła, a Poręba i Garczewski rozpędzają się z meczu na mecz. Kilka razy dali dziś temu przykład. Nasi napastnicy nie mieli łatwego życia z mocną obroną Przodkowa, ale udało się wykorzystać moment, w którym nie było żadnego przedstawiciela defensywy.

Za tydzień w niedzielę o 13:00 dopingujemy nandronolem głośnymi śpiewami biało-niebieskich w meczu przeciw KKS Kalisz.

P.S. Mateusz Kuzimski - DWA

kuzim