- Zwycięstwo rodziło się w bólach

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 30. kolejka: 28.05.2017 r. godz. 11:00  pogon szczecin
BAŁTYK GDYNIA 2-1 POGOŃ II SZCZECIN
Matysiak - Szopiński, Sadowski, Karasiński, Wesołowski, Klecha, Zyska, Sosnowski, Kuzimski, Ruszkul, Bejuk   Kusztan - Marczuk, Kuzko, Stefaniak, Stańczyk, Bochnak, Pawłowski, Zieliński, Jaroch, Maćkowski, Zakrzewski
1. połowa
  0-1 Ł. Zakrzewski gol 30'
38' gol M. Kuzimski 1-1  
44' in M. Buławski out M. Kuzimski    
    M. Bochnak out T. Borucki in 44'
2. połowa
60' zk M. Buławski    
    Ł. Zakrzewski out J. Paprzycki in 66'
69' in M. Młynarczyk out F. Sosnowski    
69' in K. Garczewski out D. Klecha    
78' gol W. Zyska 2-1  
83' in A. Atanacković out P. Ruszkul    
    M. Stefaniak out A. Bluma in 85'
    R. Maćkowski zk 88'
88' czk K. Wesołowski    

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ i RELACJA [kibice] | SKRÓT | | GALERIA [Paweł]


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał z rezerwami Pogoni Szczecin 2:1 (1:1). Z trudem przyszła nam dzisiejsza wiktoria. Słowo "cierpienie" jest chyba najczęściej przez nas używane w ostatnim czasie. Bo jak określić nasze przeżycia, gdy przeważamy, marnujemy setkę, a po chwili tracimy gola? Na szczęście sprawnie udało się odrobić stratę bramki i czekaliśmy na kolejne trafienie w drugiej połowie. Po zmianie stron nie mieliśmy za wielu sytuacji strzeleckich, ale najważniejsze, że ten jeden raz piłka zatrzepotała w siatce. W końcówce zagotował się Kewin Wesołowski i kończyliśmy mecz w dziesiątkę. Zwycięstwo wymęczone, zasłużone i z niecierpliwością czekamy na pojedynek we Wronkach. Maciej Buławski zaliczył kolejny dobry występ i pokazuje, że mogą być z niego ludzie. 

Od początku spotkania to Bałtyk był stroną przeważającą. Na bramkę uderzali Piotr Ruszkul, Tomasz Bejuk i Filip Sosnowski. W cukiernika wcielił się Wojciech Zyska, który posyłał kolegom ciasteczka. Jedno z nich na gola powinien zamienić Bejuk, ale on z kolei wcielił się w Mateusza Kuzimskiego i w jego stylu zmarnował świetną okazję. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Strata piłki na połowie rywala, kontra, dogranie w pole karne, drzemka Karola Szopińskiego i do siatki z dwóch metrów trafił Zakrzewski. Wiedzieliśmy więc, że czeka nas spora dawka nerwów. Gonienie wyniku to nigdy nie jest przyjemna sprawa. 

Obraz meczu się nie zmieniał i byliśmy coraz bliżej strzelenia bramki. Sosnowski uderzeniem głową trafił w słupek, a w kolejnej akcji cieszyliśmy się z remisu. Po centrze bramkarz tak sparował piłkę, że ta wylądowała pod nogami Kuzumskiego, który z pięciu metrów nie pomylił się. Strzelec gola opuścił boisko jeszcze przed przerwą. Nie dał rady kontynuować meczu w wyniku starcia w ósmej minucie. Na objęcie prowadzenia dwie okazje miał Ruszkul, ale po pierwszej połowie mieliśmy remis.

Druga część meczu zaczęła się od wymiany strzałów z dystansu. Tuż obok słupka huknął Zyska, zaś po drugiej stronie w poprzeczkę trafił zawodnik ze Szczecina. Atakowaliśmy, ale brakowało konkretów. Bramkarz gości tylko raz musiał interweniować po strzale Bejuka. Brakowało konkretów w polu karnym. Decydujące podania na ogół były niedokładne. Denerwowaliśmy się.

Kluczowa akcja meczu zaczęła się od pojedynku bark w bark. Buławski, tak tak, nasz młodziutki skrzydłowy nie przestraszył się rywala, stał twardo na nogach, wygrał pojedynek bark w bark – to rywal wylądował na ziemi. Oddał piłkę do lepiej ustawionego Mateusza Młynarczyka, którego strzał został zablokowany (reklamowaliśmy rzut karny, sędzia podjął prawidłową decyzję nie gwiżdżąc zagrania ręki), ale przy dobitce z 22 metrów nie pomylił się Zyska. W piłkarskim slangu był to „taś taś”. Piłka po uderzeniu trzy razy odbiła się od murawy i wylądowała tuż przy słupku. Strzelec zwycięskiego gola utonął w objęciach kolegów, a radość kibiców niosła się po Gdyni.

W ostatnich minutach na boisku nic ciekawego się nie wydarzyło. Za to poza boiskiem oglądaliśmy KSW 40 „Plastikon”. Wprawdzie nasza kamera tego nie ujęła, bo obiektyw podążał za lotem piłki, ale starcie Kewina Wesołowskiego z rywalem działo się na oczach sędziego liniowego. Najwyraźniej nasz lewy obrońca „z byka” potraktował przeciwnika i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Będziemy czekać na wysokość kary. Wiedzieliśmy, że „Wesoły” to gorąca głowa. Zawsze żywiołowo reaguje na wszelkie sytuacje. W tym przypadku jednak nie utrzymał ciśnienia i popełnił głupotę. Spore osłabienie przed spotkaniem z Lechem II Poznań.

Wygraliśmy po sporych cierpieniach. Przegrywaliśmy 0:1. Trzeba było odrabiać straty i szukać zwycięskiego gola. Długo i ociężale to wszystko wyglądało, ale najważniejsze, że środki okazały się skuteczne. W kilku sytuacjach mogliśmy dużo lepiej się zachować i taka porcja nerwów nie byłaby potrzebna.

Do Wronek nie pojedzie Wesołowski, chyba, że w roli nakręcania dobrej atmosfery, zaś przed szamanami spora dawka pracy, by do zdrowia wrócił Tomasz Wypij i Mateusz Kuzimski. W porę wrócił Krzysztof Garczewski, który kilka razy prześlizgnął się skrzydłem i to jest dobra informacja w kontekście ostatnich czterech spotkań. 

Choć mieliśmy wyraźną przewagę, to wygrana ze szczecińską młodzieżą przyszła nam dużo trudniej, aniżeli zwycięstwo jesienią w Szczecinie, gdy Pogoń II była naszpikowana zawodnikami trenującymi z pierwszym zespołem. Czołówka tabeli zatem nie drgnęła. Za tydzień mecz na szczycie Lech II Poznań kontra Bałtyk Gdynia.