- Wcisnęli i poszło

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 28. kolejka: 10.05.2017 r. godz. 18:00  polonia sroda
BAŁTYK GDYNIA 3-0 POLONIA ŚRODA WIELKOPOLSKA
Matysiak - Wypij, Sadowski, Karasiński, Wesołowski, Kuzimski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Ruszkul, Bejuk   Lis – Stańczyk, Borucki, Buczma, Gwit, Jurga, Wolkiewicz, Roszak, Pawlak, Lisek, Solarek
1. połowa
    M. Roszak out K. Bartoszak in 25'
2. połowa
    J. Solarek zk 49'
65' in M Buławski out M. Poręba    
74' gol M. Kuzimski  1-0  
77' gol S. Sadowski  2-0  
80' in K. Szopiński out T. Wypij    
    J. Solarek out Ł. Przybyłek in 80'
    M. Stańczyk out M. Łopatka in 80'
84' in M. Młynarczyk out F. Sosnowski    
    D. Buczma out K. Kaźmierczak in 85'
89' in T. Pohranichnyi out M. Kuzimski    
90+3' gol T. Pohranichnyi 3-0  

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | RELACJA [kibice]


RELACJA


Bałtyk Gdynia pokonał 3:0 (0:0) Polonię Środa Wielkopolska. Długo czekaliśmy na pierwszego gola, choć dużo wcześniej o napoczęcie rywala powinien zadbać Mateusz Kuzimski, który w swoim stylu spartaczył wyśmienitą okazję. Dopiero w 73. minucie przeprowadziliśmy przełomową akcję, po której właśnie Kuzimski wepchnął z bliska piłkę do bramki. Biało-niebiescy poszli za ciosem - po rzucie rożnym piłka odbiła się od nogi Szymona Sadowskiego i wpadła przy słupku. Sam strzelec nie krył zaskoczenia. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił Tymur Pohranichnyi, który dopiero co zameldował się na boisku. Zrobił to, czego nie potrafili uczynić jego koledzy przez 90 minut. Kropnął po długim słupku i nie było co zbierać. Wynik idzie w świat, jesteśmy na pozycji lidera i w sobotę będziemy przyglądać się poczynaniom rywali. Bałtyk ponownie na murawie pojawi się za tydzień. W środę zagramy w ćwierćfinale wojewódzkiego Pucharu Polski w Kamienicy Królewskiej. Początek meczu o 18:00. 

 

Pierwszą połowę można sprowadzić do jednej akcji. Sosnowski posłał piłkę za plecy obrońców i Kuzimski strzelił wprost w bramkarza. Dobitkę wybronił sprzed linii bramkowej obrońca. To był jedyny moment, gdy naprawdę można było liczyć na strzelenie gola. Poza tym, tradycyjnie, oglądaliśmy w Gdyni niemrawe widowisko. To był czternasty mecz w Gdyni w tym sezonie i po raz dwunasty do przerwy Bałtyk bez gola. Coś czujemy, że w przyszłym sezonie klub przygotuje osobną ofertę obejmującą wejściówki od drugiej połowy. Bilety i karnety za pół ceny.

Na grę w drugiej połowie patrzyło się już z przyjemnością. Przede wszystkim wywieraliśmy presję na zespole gości, którzy często mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce. Bałtyk gnębił, dusił i pojawiały się okazje strzeleckie. Trzykrotnie próbował Bejuk. Po razie Zyska i Ruszkul. Były podania po ziemi, gra się kleiła, coś się działo. Choć wynik utrzymywał się bezbramkowy, to Polonia niewiele robiła, by uciszyć dopingujących Kadłubów. Wiadomo, zero zero to smród, jeden błąd, jedna pomyłka, fałszywy ruch i może być bieda.

Nie tym razem, bowiem bramkową akcję przeprowadzili Sosnowski i Zyska. Zyska miał strzelać na bramkę, ale nie trafił w piłkę. Z jego zagrania głową zrobiła się asysta do Kuzimskiego, który z dwóch metrów wpakował piłkę do bramki.

Biało-niebiescy nie zadowolili się jedną bramką i poczynili ruchy ku drugiemu trafieniu. Po rzucie rożnym z piłką minął się Ruszkul, ale ta spadła na nogę Sadowskiego. Tak się odbiła od uda, że wpadła do siatki. Uspokoiliśmy się na dobre.

Dwa do zera, to za mało, by kibiców radowało! Więc Buławski idealnie w uliczkę posłał Bejuka, który jako rasowy napastnik mając taką okazję powinien zamknąć oczy i odpalić na bramkę. Tomasz jednak zwlekał, zwlekał i ostatecznie jego podanie było niecelne.

Ostatnim akcentem meczu był rzut wolny wykonywany tuż przed linią pola karnego. Zyska uderzył w Ruszkula. Piłka powędrowała do Pohranichnego, który się nie pieścił i strzelił tuż przy słupku.

Podsumowując mecz należy wspomnieć o słabej pierwszej połowie. Na siłę możemy zliczyć dwie akcje, ale to stanowczo za mało. Nad „Kuzimem” się znęcać nie będziemy. To co jeszcze szwankuje, to ostatnie podanie. Brakuje w nich dokładności. Choćby celnego dogrania z boku pola karnego, a kilkakrotnie obrońca czy skrzydłowy mieli okazję ku takiemu podaniu. W kilku sytuacjach zawodziło również przyjęcie piłki. Poprawa tego elementu sprawi, że będziemy mieć lepsze pozycje strzeleckie.

Druga połowa bardzo udana. Liczne ataki, strzały i trzy bramki. Z dobrej strony pokazał się Maciej Buławski. Gra dołem momentami może się podobać. Drużyna była w komplecie. Do zdrowia wrócił Zyska i od razu inaczej to wyglądało. Jednak to może świadczyć o tym, że ławki rezerwowej to my za silnej nie mamy. Ważne, że po dwóch meczach bez wygranej nastąpiło przełamanie.

Na koniec kilka słów o rywalu, który nie postawił nam dziś wysoko poprzeczki. Marcin Matysiak ani razu nie był niepokojony dobrym strzałem. O ile Polonia potrafiła zagościć pod naszym polem karnym, o tyle nie wyprowadziła żadnego porządnego uderzenia. W drugiej połowie została zupełnie zdominowana przez gdynian.

Wprawdzie końca zimy nie widać, ale za to osiągnęliśmy wynik jak przed rokiem. 7 maja w pełnym słońcu pokonaliśmy Lechię II Gdańsk 3:0 (2x Krysiński, Młynarczyk).