Dlaczego Bałtyk nie awansował?

Maciek.

Od zakończenia ligi minęło 10 dni. Od pogrzebania szans na awans (0:1 KSCh) minęło 19 dni. To odpowiedni czas by zmierzyć się z tytułowym pytaniem. Tak niewiele brakowało by awansować, a jednak na finiszu znaleźliśmy się na trzecim miejscu. Tabela mówi, że zabrakło dwóch punktów, ale to byłoby spłycenie tematu. Pamiętajmy, że mecz z Gwardią był o złote kalesony. Odpowiedzi na powyższe pytanie będą związane tylko z aspektem sportowym. Bazować one będą na podstawie obserwacji meczów ligowych.

1. Kiepska postawa w domowych spotkaniach.
Zaznaczmy od razu, że tylko Lech II Poznań był kozakiem swojego boiska. Kolejne ekipy z czołówki u siebie grały na zbliżonym poziomie, ale jednak wypadałoby uzbierać kilka punktów więcej.

Tabela meczów domowych
1. Lech II 38 pkt
2. KS Chwaszczyno 33
3. Gwardia 33
4. Elana 31
5. Wda 31
6. Przodkowo 31
7. Bałtyk 30

W siedemnastu meczach w Gdyni zdobyliśmy 30 punktów, co daje średnią 1,76 pkt/mecz. 9 zwycięstw, 3 remisy i 5 porażek. Zatem w co drugim spotkaniu gubiliśmy punkty. Bilans bramkowy 21:15. Spójrzmy po ile bramek zdobywaliśmy w meczach na NSR:
0 goli – 4 razy
1 gol – 8 razy
2 gole – 3 razy
3 gole – 1 raz
4 gole – 1 raz

Pod względem strzelanych bramek u siebie gorsi od nas byli tylko Vineta i Chemik. Za to lepszą obronę w domowych meczach miał tylko Lech II. 

Męczyliśmy się na tej sztucznej murawie. Siedem z dziewięciu zwycięstw wygraliśmy różnicą tylko jednej bramki. Czasem nawet o 1:0 można było mówić, że wygraliśmy pewnie, że rywal był słaby, ale jednak to wciąż różnica jednej bramki. Wystarczył jeden błąd i mogliśmy mieć remis.

W wygranych meczach różnicą jednego gola zwycięski gol padał zawsze w drugiej połowie – 62 min., 52, 90, 66, 87, 62, 78. Średnio więc wygraną zapewnialiśmy sobie w 71. minucie. No nie jest to porażający wynik. Na przechylenie szali na swoją korzyść trzeba było czekać ponad godzinę czasu. Dwa mecze wygraliśmy różnicą trzech bramek. Polonię (3:0) napoczęliśmy dopiero w 74. minucie, a zwycięstwa z Gwardią nie należy uznawać za wyznacznik – było już po sezonie.

Na NSR straciliśmy 21 punktów…

2. Słaba postawa przeciw drużynom z czołówki. Nie wygraliśmy żadnego poważnego meczu.
Patrząc na końcową tabelę, to nie wygraliśmy żadnego poważnego meczu biorąc pod uwagę pierwszą piątkę. W tym miejscu należy zaznaczyć, że należy brać okres do momentu posiadania szans na awans. Po przegranej z KSCh było już pozamiatane, więc mimo szczerych chęci późniejszych zwycięstw z Jarotą (3:1) i Gwardią (4:1) nie można brać na serio. Do meczu z KSCh mieliśmy dwie porażki z Lechem, porażkę z Elaną, porażkę z Jarotą, remisy z Gwardią i Elaną. Idąc bardziej w głąb tabeli to cieszyły wygrane z Przodkowem i Sokołem, ale również i od tych ekip dostaliśmy w caban. Z Kaliszem wygraliśmy oba spotkania, zaś ze Świtem ugraliśmy 4 punkty.

Tabela pierwszej piątki już z uwzględnieniem meczów z Jarotą i Gwardią. Do momentu liczenia się w walce o II ligę mieliśmy tylko 2 punkty.
1. Gwardia 16 pkt
2. Jarota 13
3. Lech II 12
4. Elana 8
5. Bałtyk 8

Poszerzmy tabelę do dziewięciu drużyn.
1. Gwardia 28 pkt
2. Przodkowo 25
3. Jarota 24
4. Kalisz 23
5. Elana 21
6. Bałtyk 21
7. Świt 21
8. Lech II 19
9. Sokół 17

Nasze zdobycze punktowe napędzały mecze z dolną połową tabeli. Na 54 możliwe punkty zdobyliśmy 43. Pomyłki to Wda 1:1, Wda 2:2, Górnik 2:2, Polonia 0:0, KSCh 0:1. Ze słabszymi spisywaliśmy się na ogół dobrze, ale mecz z KSCh będzie jeszcze wiele razy wspominany. Brakowało większej ilości punktów z czołówką. To mecze z bezpośrednimi rywalami dają najwięcej. Wygrywając, powodujemy, że odstawiamy rywala o 3 punkty. Było kilka meczów, na które się mocno nastawialiśmy i ani jednego nie wygraliśmy. Jesienią Elana, Lech II i Gwardia. W tym roku Elana i Lech II.

3. Dużo gorsza gra obronna wiosną. Rozbicie duetu stoperów.
Jesienią straciliśmy najmniej bramek spośród wszystkich drużyn – 11. Następna była Gwardia (14), Lech II (17) i Elana (17). Wiosną straciliśmy dwa razy więcej bramek – 23. Od nas lepiej w obronie grało już pięć drużyn. Taką postawę tłumaczymy sobie po części rozbiciem znakomicie uzupełniającego się duetu stoperów Piotra Karasińskiego i Tomasza Wypija. Pierwszy królował w powietrzu, rozbijał rywali, drugi zaś zwinny i szybki. Wędrówkę Wypija na prawą stronę bloku defensywnego sprawił Szymon Sadowski, który nie zagrał tylko w pierwszym meczu rundy rewanżowej. Później zaliczył komplet minut. Było raz lepiej raz gorzej… Jednak Wypij&Karasiński >>>> Sadowski&Karasiński. Nie bez znaczenia też na taki obrót spraw miały kontuzja Jacka Jadanowskiego, który jesienią spisywał się bardzo dobrze na prawej obronie oraz obniżka formy Karola Szopińskiego, który również jesienią spisywał się na przyzwoitym poziomie.

4. Jeden dobry młodzieżowiec to za mało.
Filip Sosnowski to za mało. Wprawdzie chyba rzadko młodzieżowca rzuca się na środek pomocy, na mózg drużyny, ale ze swojej roli wywiązywał się dobrze. Nie bał się wejść w drybling, nie bał się brać ciężaru gry na siebie. Stoją za nim liczby – 3 bramki, 3 asysty, co najmniej jeden wywalczony rzut karny (przypominamy sobie ten z Sokołem Kleczew).

Postawa kolejnych młodzieżowców pozostawiała wiele do życzenia. Znów nie bez znaczenia była poniesiona zimą kontuzja Jacka Jadanowskiego. Dla mnie był on numerem 2 wśród młodzieżowców. Marcin Poręba, Mateusz Młynarczyk i Dominik Klecha nie dawali tyle jakości, ile byśmy oczekiwali. Dosłownie pojedyncze przebłyski. Na pewno nie byli postrachem u rywali. To już szesnastoletni Maciej Buławski robił dużo więcej wiatru. Więcej wnosił do gry. Zauważyli to kibice, którzy chętnie na niego głosowali w plebiscycie na najlepszego zawodnika sezonu – grając tylko wiosną uplasował się wyżej od powyższej trójki.

5. Kiepska gra skrzydłami
Jedynym zawodnikiem, który przeprowadzał rajdy skrzydłem był Krzysztof Garczewski. Jesienią błysnął w Koninie – to było zdecydowanie za mało jak na całą rundę. Większość wiosny leczył kontuzję, ale gdy już wrócił do zdrowia, to pokazywał swoje atuty. Szybkościowe inklinacje wykazywał również Krzysztof Rzepa, ale oczekiwaliśmy z jego strony więcej jakości. Wiosną po meczu z Elaną poszedł w odstawkę, co było trochę niespodziewaną decyzją. W moim prywatnym rankingu Rzepę stawiałem wyżej od wyżej wymienionej trójki młodzieżowców. Najwięcej z nich na skrzydle grali Poręba i Klecha, niekiedy wylądował tam Młynarczyk. Ciężko przypomnieć sobie jakieś ich rajdy zakończone dograniem w pole karne. Bok pomocy okupował także Mateusz Kuzimski, który również nie jest demonem szybkości, ale swoje braki potrafił przykryć posiadającymi atutami. Zdobył kilka bramek, dochodził do pozycji strzeleckich. Reasumując ten wątek, zdecydowanie gra skrzydłami pozostawiała wiele do życzenia.

6. Nieudane zimowe transfery
Zimą pozyskaliśmy pięciu zawodników. Ani jeden z nich nie był takim wzmocnieniem, na jakie liczyliśmy. Po rundzie jesiennej można było oczekiwać, że pozyskamy jednego lub dwóch zawodników, którzy wniosą sporo jakości i że nasz zespół będzie jeszcze lepszy. Po jesieni narzekaliśmy najbardziej na skrzydła. Zdaje się, że liczono na Tymura Pohranichnego i Radosława Krysińskiego. Obaj łącznie zagrali 218 minut, co wystawia ocenę jakości tych ruchów kadrowych. Tymczasem również zatrudniliśmy dwóch środkowych pomocników (Grzegorz Gulczyński i Aleksandar Atanacković). Dziwiłem się, bo przecież Sosnowski i Zyska byli nie do ruszenia. A gdy już nie grali (kontuzje, kartki) robiła się dziura, której zmiennicy nie potrafili załatać. Najwięcej z pozyskanych zimą zawodników grał Sadowski – patrz punkt 3. Dużo gorsza gra obronna wiosną. Rozbicie duetu stoperów. Tak więc trzeba jasno powiedzieć, że zimą nie potrafiliśmy wzmocnić drużyny.

zawodnik mecze minuty 
Szymon Sadowski  16 1440 
Aleksandar Atanacković 7 420
Tymur Pohranichnyi 7 128
Grzegorz Gulczyński 1 90
Radosław Krysiński 4 90

Dla przykładu Atanacković zagrał w podstawiwym składzie czterokrotnie. Bałtyk nie wygrał ani jednego meczu - Wda 2:2, Górnik 2:2, Świt 1:1, Elana 1:3. 

7. Słaba jakość ławki rezerwowych.
Po raz kolejny należy napisać, ze wpływ na to miały kontuzje Jadanowskiego i Garczewskiego. Ich brak wiosną praktycznie wykluczał posiadanie rezerwowych z jakością. Brakowało spotkań, gdy przy zmianie zawodnika mówiliśmy: o, wchodzi xxx yyy, będzie się działo. Prędzej kręciliśmy nosami. Wykluczenie Rzepy w końcówce sezonu jeszcze bardziej zmniejszyło pole manewru. Gdy wszyscy byli gotowi do gry, to mogliśmy liczyć na wejście z ławki czy to Piotra Ruszkula, czy Garczewskiego, czy Rzepy. Ale to i tak za mało. Wiosną trzymaliśmy się praktycznie tych samych zawodników. W zasadzie rotowaliśmy tylko pomiędzy Klechą i Porębą. Pozostałe zmiany wymuszone były stanem zdrowia lub pauzami za kartki. W meczach, gdy właśnie ktoś z pewniaków wypadł ze składu, nie potrafiliśmy ratować sytuacji wprowadzając zawodnika z ławki i zbliżonej jakości.

Przykłady:
- jesienią w spotkaniu z Lechem II Zyska z powodu kontuzji zszedł w 78. minucie, prowadziliśmy wówczas 1:0; mecz przegraliśmy 1:2
- jesienią bez Zyski przegraliśmy z Jarotą u siebie 0:1
- wiosną bez Zyski remis z Górnikiem u siebie 2:2
- wiosną w Skolwinie graliśmy bez Ruszkula i Sosnowskiego (obaj kartki), w 36. minucie z urazem zszedł Zyska; mecz zakończył się remisem 1:1
- wiosną w Toruniu graliśmy bez Bejuka (kartki) i Zyski (kontuzja), przegraliśmy 1:3

Poziom ligi był słaby i my niestety w tych wymienionych elementach również wykazywaliśmy się brakami. Szkoda, bo te braki były jak najbardziej do wypełnienia. Czuję, że nie wykorzystaliśmy ogromnej szansy na awans. Teraz w rezultacie, z tego co można usłyszeć i poczytać, na razie zostaliśmy z Marcinem Matysiakiem i Mateuszem Kuzimskim... Krótka przerwa i zaraz zespół wróci do treningów. Wrócą więc również zapewne informacje z klubu.

Komentarze  

#4 Orzeł 2017-07-08 11:22
Ale to było za mało. Chodzi o stratę bramek. Karasiński Wypij - 11 bramek, Karasiński Sadowski 23 bramki. To jest ta różnica...
Cytować
#3 Sokol 2017-07-01 09:33
Sadowski gral 16 kolejek ( 17 marca - 30 czerwca ) i w tym okresie w gruoiegrupie Bałtyk byl na 1 miejscu w tabeli.
Cytować
#2 Orzeł 2017-06-29 08:34
Yyyyy. Wiosną Bałtyk nie był liderem...
Cytować
#1 Sokol 2017-06-29 06:17
Dziwne że od kiedy Sadowski zaczął grać :) to w zasadzie mieliście 1 miejsce w tabeli
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież