- W Toruniu bez zmiany, nadal przegrywamy

Maciek.

elana torun III liga, 27. kolejka: 6.05.2017 r. godz. 15:00  baltyk gdynia
ELANA TORUŃ 3-1 BAŁTYK GDYNIA
1. połowa
    S. Sadowski zk 6'
7' gol P. Aleksandrowicz     
29' gol M. Trojanowski     
2. połowa
    F. Sosnowski out M. Młynarczyk in 46'
    K. Rzepa out M. Buławski in 46'
    D. Klecha out T. Pohranichnyi in 64'
65' gol Ł. Zagdański     
     P. Ruszkul gol 68'
72' zk D. Lenkiewicz    
75' in K. Tomaszewski out P.Aleksandrowicz    
    K. Wesołowski zk 80'
80' zk M. Glanowski    
80' zk M. Trojanowski    
81' in M. Grudziński out M. Trojanowski    
    A. Atanacković zk 82'
83' in D. Zawiatowski out M. Glanowski    
90+1' in M. Piasecki out Ł. Zagdański    
     
Piotrowski - Uszalewski, Ciach, Krawczun, Lenkiewicz, Stefanowicz, A. Tomaszewski, Glanowski, Aleksandrowicz, Trojanowski, Zagdański   Matysiak - Wypij, Sadowski, Karasiński, Wesołowski, Rzepa, Atanacković, Sosnowski, Klecha, Ruszkul, Kuzimski
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | RELACJA [kibice] | GALERIA [Jacek]


RELACJA


Bałtyk Gdynia przegrał w Toruniu z Elaną 1:3 (0:2). To druga wyjazdowa porażka w tym sezonie i czwarta z rzędu przegrana w Toruniu. Zupełnie nie potrafimy grać na terenie Elany. Zmarnowaliśmy szansę na zajęcie pozycji samodzielnego lidera. Natomiast liga jest tak ślamazarna, że do lidera wciąż tracimy dwa punkty. Początek maja nie był udany dla Bałtyku. W czołówce robi się coraz gęściej i nie widać znaków na niebie, aby nie miałoby być tak do końca sezonu.

Mecz z Elaną
W pierwszej połowie Bałtyk zagrał beznadziejnie. Ograniczył się do strzałów z dystansu i jednego rzutu rożnego, po którym niezłą sytuację miał Piotr Karasiński. Akcje kompletnie nam się nie zazębiały. Błędy i złe zagrania były na porządku dziennym. A Elana robiła co chciała. Co rusz gnębiła naszą defensywę. Kewin Wesołowski wpadł na niesamowitą karuzelę. Marcin Matysiak dwukrotnie był górą w pojedynkach sam na sam. Byliśmy tłem dla torunian, którzy swoją przewagę udokumentowali dwoma bramkami. Po rzucie wolnym nie upilnowaliśmy Aleksandrowicza, a przy drugim golu gospodarze rozklepali nas i ładną akcję wykończył Trojanowski.

Druga część meczu była trochę lepsza, ale nie o tyle dobra, że po jej rozpoczęciu siedliśmy na Elanie i ją zagryźliśmy. W zasadzie gorzej grać się nie dało, więc po prostu stwarzaliśmy jakieś zagrożenie pod polem karnym gospodarzy. Nic to nie dało, bo po rzucie rożnym straciliśmy trzeciego gola. Szybko jednak zdołaliśmy odpowiedzieć. Ładnym golem popisał się Ruszkul, a asystę zaliczył Maciej Buławski, który sam również miał szansę na bramkę. Dążyliśmy do odrabiania strat, ale bezskutecznie. W jednej z sytuacji w naszej ocenie w polu karnym nieprzepisowo został powstrzymywany Ruszkul, ale gwizdek sędziego milczał.

Mecz nam zupełnie nie wyszedł, ale gdyby szukać spraw pozytywnych, to dostrzegamy je w postawie wspomnianych Ruszkula i Buławskiego.

Braki kadrowe i kłopoty gotowe
Serię ze słabszymi zespołami przebrnęliśmy prawie idealnie. Prawie, bo plany zaburzył remis z Górnikiem Konin. Trochę się ślizgaliśmy i na zwycięstwa trzeba było mocno zapracować. Po przeciwnikach z dołu tabeli nadszedł czas na silniejszych rywali i pojawiły się problemy. W Skolwinie bez Sosnowskiego i Ruszkula. W dodatku w pierwszej połowie straciliśmy Zyskę. W Toruniu bez Zyski i Bejuka. Bilans meczów z silniejszymi zespołami to tylko jeden punkt. Jesienią ten etap zakończyliśmy z dorobkiem 16 punktów na 18 możliwych (5 zwycięstw i remis z Elaną). Teraz ugraliśmy 11 punktów (3 zwycięstwa, 2 remisy i porażka z Elaną). Silniejszy przeciwnik, kilka braków kadrowych i już nie idzie nam tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Z pięciu pozyskanych zimą zawodników regularnie gra tylko jeden - Szymon Sadowski. Pozostali czterej nie dają gwarancji jakości i to widać na boisku. Nie okłamujmy się, ale Młynarczyk czy Buławski również, póki co, nie będą siłą napędową naszego zespołu. To wciąż młodzi zawodnicy i „Buła” dopiero puka do wejścia na murawę w III lidze i mecz w Toruniu może zaliczyć do tych na plus. Gramy więc tym, co mamy. Jak na razie, wiosną zdobyliśmy na tym etapie pięć punktów mniej aniżeli w rundzie jesiennej, ale rywale nie próżnują i również regularnie zaliczają wpadki. Tylko dzięki temu wciąż liczymy się w grze o awans.

Wyścig ślimaków
Gwardia w ostatnich pięciu meczach zaliczyła zwycięstwo, remis i trzy porażki. Lech II Poznań tylko ostatnio stracił punkty z Przodkowem i Sokołem (1:6). Sokół po słabym początku w kwietniu (3 mecze – 1 punkt) odbił się wygrywając kolejne trzy mecze, ale w miniony weekend został zatrzymany w Chwaszczynie. Przodkowo wiosną już w pięciu meczach traciło punkty. Czas pokaże, czy na dobre rozpędzi się Elana, która wiosną wygrała tylko 3 mecze. Ta liga nie jest wyrównana, tylko jest słaba. Tu już nikt się nie dziwi, gdy ktoś z czołówki straci punkty z zespołem z dolnej części tabeli. Nie ma klubu, który kroczył by od zwycięstwa do zwycięstwa. Każdy gdzieś się wykolei.

Bardzo pragnęliśmy przełamania w Toruniu. Mocno chcieliśmy, aby Bałtyk pokazał reszcie stawki, że jest silny i potrafi wygrać w prestiżowym spotkaniu. Niestety, ale podskórnie ja osobiście wyczuwałem porażkę. Przeczucie wzięło się z tego, że po prostu nie potrafimy grać w Toruniu i w dodatku gramy bez Zyski. Przeciw Świtowi również brakowało tego czegoś, co by nas wyróżniało spośród całej czołówki.

Podsumowując, w ostatnich dwóch meczach, z dosyć mocnymi zespołami nie pokazaliśmy innym rywalom, że Bałtyk bierze sprawy w swoje ręce i skoro inni zwlekają, to gdynianie pokazują siłę i wychylą się spośród trwającego wyścigu ślimaków. O tyle dobrze, że inni też tracą punkty i tabela nadal może nam się podobać. Tylko kiedy w końcu biało-niebiescy wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności? Bo z aktualną dyspozycją to drżymy na samą myśl o meczach z Lechem, Jarotą czy Gwardią.