- Liderzy wiosny na remis

Maciek.

swit skolwin III liga, 26. kolejka: 3.05.2017 r. godz. 18:00  baltyk gdynia
ŚWIT SKOLWIN 1-1 BAŁTYK GDYNIA
1. połowa
16' gol P. Krawiec  1-0  
    W. Zyska out K. Rzepa in 36'
    T. Bejuk zk 43'
43' zk K. Filipowicz    
2. połowa
    M. Poręba out D. Klecha in 46'
    M. Młynarczyk zk 68'
    M. Kuzimski out M. Buławski in 69'
69' zk D. Bidny    
72'  in K. Walków out K. Filipowicz    
  1-1  T. Bejuk gol 78'
82'  in M. Krystek out P. Krawiec    
87' zk J. Jóźwiak    
    A. Atanacković zk 90+1'
     
Matłoka - Jóźwiak, Bil, Odlanicki, Bidny, Graś, G. Szczepanik, O. Szczepanik, Ortel, Krawiec, Filipowicz   Matysiak - Wypij, Sadowski, Karasiński, Wesołowski, Kuzimski, Atanacković, Zyska, Poręba, Młynarczyk, Bejuk
 

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | RELACJA [kibice] | 


RELACJA


Bałtyk Gdynia zremisował 1:1 (0:1) w Skolwinie ze Świtem. Przez wzgląd na nasze osłabienia kadrowe oraz na formę rywala, wynik należy uznać za dobry. Tym bardziej, że przegrywaliśmy przez 62 minuty. Oba gole padały po stałych fragmentach gry. Dla Świtu strzelił Paweł Krawiec (16’ k.), a dla Bałtyku Tomasz Bejuk (78’).

Na odległy wyjazd nie mogli pojechać pauzujący za nadmiar żółtych kartek Piotr Ruszkul i Filip Sosnowski. Przed prawdziwą szansą stanął Mateusz Młynarczyk, który do tej pory u trenera Dariusza Mierzejewskiego zagrał w pięciu meczach. Wchodził z ławki i na boisku średnio spędzał 22 minuty. Teraz w Skolwinie rozegrał całe spotkanie. Marcin Poręba i Dominik Klecha ponownie zagrali po połowie meczu. Na roszadach ucierpiał Krzysztof Rzepa, który zaczął mecz na ławce, jednak szybko dostał wezwanie do rozgrzewki. Z boiska w wyniku kontuzji musiał zejść Wojciech Zyska i w jego miejsce pojawił się Rzepa.

Gospodarze wyszli na prowadzenie po tym, jak Piotr Karasiński niefortunnie zagrał piłkę ręką w polu karnym. Z jedenastu metrów nie pomylił się Krawiec, którego intencji nie wyczuł Marcin Matysiak. To był szósty podyktowany rzut karny na naszą niekorzyść. Cztery z nich zakończyły się bramkami, dwukrotnie górą był Matysiak.

Godzinę czasu trwało odrabianie straty bramki. Nie udawało się z gry, więc jak trwoga, to do stałych fragmentów. Z rzutu wolnego uderzył Kewin Wesołowski, piłka odbiła się od tyłka Rzepy i Tomasz Bejuk pewnym strzałem dał nam remis. To jego siódme trafienie w sezonie.

Wynik remisowy utrzymał się do ostatniego gwizdka. Zawsze człowiek liczy na zwycięstwo, ale okoliczności sprawiają, że wyjazdowy punkt przyjmujemy jako dobry zaczyn przed wyjazdem do Torunia. Drużyna nie pękła. Cierpiała przez godzinę gry i jednak udało się chociaż doprowadzić do remisu. Banał: jak nie można wygrać, to trzeba chociaż zremisować. Pozostajemy nadal w grze.