- Rzut karny przesądził o zwycięstwie

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 25. kolejka: 29.04.2017 r. godz. 17:00  chemik bydgoszcz
BAŁTYK GDYNIA 1-0 CHEMIK BYDGOSZCZ
1. połowa
36' zk M. Poręba    
2. połowa
46'  in P. Ruszkul out K. Rzepa    
46'  in D. Klecha out M. Poręba    
61' gol W. Zyska  1-0  
    P. Olszewski out M. Kot in 63'
    S. Babiarz out P. Nowak in 64'
    R. Kawałek out J. Jaskólski in 69'
70' zk P. Ruszkul    
    M. Jarzembowski out O. Trzepacz in 80'
    W. Osiński zk 81'
82' zk F. Sosnowski    
     
Matysiak - Wypij, Karasiński, Sadowski, Wesołowski, Rzepa, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk, Kuzimski   Murawski - Jarzembowski, Maziarz, Żurowski, D. Włosiński, Frasz, Osiński, Olszewski, Kawałek, Babiarz, Janicki
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | BRAMKARELACJA [kibice] | GALERIA [Paweł]


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał z Chemikiem Bydgoszcz 1:0 (0:0). Jedyny gol padł po rzucie karnym w 62. minucie, a jego egzekutorem był niezawodny w tym elemencie gry Wojciech Zyska. Pierwsza połowa bezbarwna. Od początku drugiej biało-niebiescy wzięli się do roboty i uzyskali prowadzenie, którego nie oddali do końca meczu. Tym samym zrównaliśmy się punktami z Gwardią Koszalin i Lechem II Poznań. Na ogonie ze stratą dwóch punktów Sokół Kleczew. Przed nami dwa wyjazdowe mecze. W środę zagramy w Skolwinie ze Świtem i za tydzień w sobotę w Toruniu z Elaną. 

Pierwsza połowa, co tu dużo gadać, bezbarwna. Barwna by była, gdyby były sytuacje bramkowe. A tych brakowało. Raptem jeden przyzwoity strzał zza pola karnego Zyski, z którym pewnie poradził sobie bramkarz Chemika. 0-0 do przerwy. Skąd my to znamy? Przecież to norma w meczach na NSR.

Zatem było jasne, że jeżeli chcemy gonić Lecha II i Gwardię, to obraz gry musi ulec zmianie. I wystarczył okres kilku minut, gdy mocniej przycisnęliśmy. Kilka akcji i uzyskaliśmy karnego. O słuszności decyzji wolelibyśmy się nie wypowiadać, bo pole do interpretacji jest spore. Piłka trafiła w rękę, ale czy zagranie było umyślne, jak ręka była ułożona, czy był ruch ręki do piłki…?Nie było to dla nas istotne. Sędzia wskazał na biały punkt i czekaliśmy na wykon Zyski. Zimna krew. Pewniak. Szósty strzelony rzut karny w tym sezonie. Można tylko podziwiać spokój, z jakim jedenastki wykonuje nasz rozgrywający.

Niedługo po strzelonej bramce przed szansą stanął Piotr Ruszkul, ale jego nienajlepszy strzał obronił bramkarz. Później mieliśmy przerwę w okazjach bramkowych. 20 minut czekaliśmy na ciekawą sytuację. Przed szansą stanął Piotr Karasiński, ale była to dosyć trudna pozycja i ostatecznie nasz stoper mocno przestrzelił z sześciu metrów. Swoją prawie okazję miał Mateusz Kuzimski, który dostał podanie od Zyski, ale „Kuzim” jak to „Kuzim”, potrafi partaczyć proste sytuacje. Tym razem złe przyjęcie pozbawiło go szansy na strzelenie bramki.

Dowieźliśmy prowadzenie do ostatniego gwizdka, po którym mogliśmy odetchnąć. Wróciliśmy do klasycznego wyniku z jesieni. Do przerwy piach i po zmianie stron jedna bramka i trochę nerwów. Pierwszy raz w tym roku obrona nie straciła bramki. Ponownie o zwycięstwie zadecydował stały fragment gry. Skoro z gry nam średnio idzie, to chociaż w tym elemencie jesteśmy skuteczni. Jedenastka dała nam wygrane wiosną z Kaliszem, Kleczewem i dziś z Chemikiem. W Manowie również gole na wagę trzech punktów padły po stałych fragmentach. Ale dostrzegam pewien postęp w grze. Otóż w końcu zaczęliśmy grać piłką. Wielokrotnie graliśmy na małej przestrzeni. Nie baliśmy się gry kombinacyjnej. Do tej pory często graliśmy na aferę. Długa piłka i a nóż obrońca się pomyli. Dziś momentami przyjemnie patrzyło się na granie z pierwszej piłki. Z czasem taką grę przesuniemy bliżej bramki rywala, nie będą szwankować decydujące podania, które teraz marnujemy na potęgę i w sam raz z formą będziemy gotowi na mecze z Lechem II i Gwardią. A teraz jest jak jest. Kompletujemy zwycięstwa i cieszymy się z aktualnego stanu tabeli.

Jeśli chodzi o grę Chemika, to po wielokroć potrafił się przedostać pod nasze pole karne. Wprawdzie Marcin Matysiak nie musiał prezentować swoich umiejętności, rywale nie sprawdzili jego formy, to momentami czuliśmy delikatny niepokój. Chociażby przy rzutach rożnych, które zawsze są stresujące. Na początku drugiej połowy, jeszcze przy stanie 0-0, nasi zawodnicy zgubili krycie i pozostawiony rywal głową przeniósł piłkę nad poprzeczką. To był chyba jedyny moment, gdy faktycznie mogliśmy stracić bramkę.

Najważniejsze, że Bałtyk wskoczył na właściwe tory. Biało-niebiescy pod wodzą Dariusza Mierzejewskiego skompletowali szóste zwycięstwo (5 liga, 1 PP). Po remisie z Górnikiem Konin byliśmy bardzo źli. Kto by wówczas pomyślał, że Gwardia mając przed sobą trzy mecze zdobędzie tylko jeden punkt? Liga zaskakuje. I w tym całym rozgardiaszu musimy potrafić się odnaleźć. Jak wielkie są szanse na sukces, każdy widzi. Jednak nie popadajmy w hurraoptymizm, bo jeszcze długa droga przed nami. Z wyników jesteśmy zadowoleni. Z gry, niekoniecznie.  Ale za impuls bierzemy dzisiejsze fragmenty meczu, w których graliśmy kombinacyjnie.

Przed nami dwa wyjazdy. W środę zagramy w Skolwinie z rewelacją wiosny. Świt to najlepszy zespół w rundzie rewanżowej (Bałtyk jest drugą drużyną wiosny). W sobotę pojedynek w Toruniu z Elaną, która miała bić się o awans…