- Matura próbna zaliczona! Połowa strat odrobiona

Maciek.

pogon lebork III liga, 24. kolejka: 23.04.2017 r. godz. 17:00  baltyk gdynia
POGOŃ LĘBORK 1-3 BAŁTYK GDYNIA
1. połowa
  0-1  M. Kuzimski gol 8'
    K. Rzepa zk 28'
32' gol F. Słowiński  1-1  
    W. Zyska zk 45'
2. połowa
    K. Rzepa out P. Ruszkul in 46'
    M. Poręba out D. Klecha in 46'
55' zk M. Szymański    
59'  in M. Madziąg out M. Sadowski    
63'  in P. Pytlak out M. Szymański    
    F. Sosnowski out M. Młynarczyk in 67'
  1-2  M. Szałek samoboj 69'
70'  in M. Wesserling out M. Kajca    
76'  in M. Wachowiak out F. Słowiński    
  1-3  P. Ruszkul gol 80'
    M. Kuzimski out T. Pohranichnyi in 85'
88' zk A. Byczkowski    
     
Szlaga – Górski, Musuła, Szałek, Kochanek - M. Sadowski, Kajca, Szymański, Byczkowski, Słowiński, Balogun   Matysiak - Wypij, Karasiński, S. Sadowski, Wesołowski, Rzepa, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk, Kuzimski
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | RELACJA [kibice] | GALERIA [Jacek]


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał w Lęborku z Pogonią 3:1 (1:1). Zespół zdawał sobie sprawę, jak bardzo ważne jest to spotkanie i nie zawiódł! Nie obyło się bez nerwów i sporej dawki emocji. Trzeba było swoje przeżyć i odczekać by ponownie objąć prowadzenie. Przy remisie przecież Michał Szałek trafił w poprzeczkę, po czym niespełna 20 minut później dał prowadzenie naszej drużynie. To nasze pierwsze zwycięstwo różnicą dwóch bramek. Tym samym zrównaliśmy się punktami z Lechem II Poznań i do lidera z Koszalina tracimy trzy punkty.

Choć pierwszy sygnał ostrzegawczy w meczu należał do Pogoni - strzał głową nad bramką - to mecz lepiej rozpoczął Bałtyk, a znak do ataku dali nasi kibice, którzy rzucili serpentyny i konfetti. 34 sekundy później Mateusz Kuzimski znakomicie przyjął piłkę i przelobował Macieja Szlagę. Gol był poprzedzony świetnym podaniem od Filipa Sosnowskiego. Takich akcji właśnie oczekujemy od biało-niebieskich!

Kolejnym przeszywającym podaniem po składnej akcji popisał się Tomasz Bejuk, ale Krzysztof Rzepa jak czekał, tak czeka na swojego pierwszego gola w Bałtyku. Ponownie zmarnował dogodną sytuację. Mogło być 2:0, a tak po chwili mieliśmy remis i wszystko zaczynało się od nowa. Daliśmy się zaskoczyć po rzucie z autu. Szczęście było po stronie gospodarzy, bowiem strzał Słowińskiego prawdopodobnie był niecelny, ale rykoszet od Szymona Sadowskiego sprawił, że miejscowi cieszyli się z wyrównania. Choć nasz zespół posiadał inicjatywę w pierwszej połowie, to do przerwy mieliśmy remis i po zmianie stron dalej trzeba było szukać drugiej bramki.

W drugiej połowie do głosu doszli lęborczanie, którzy raz po raz strzałami nękali Marcina Matysiaka. Za każdym razem nasz bramkarz spisywał się bez zarzutów. Nie popełnił ani jednego błędu i dzięki niemu pozostawaliśmy przy życiu, choć mocno cierpieliśmy, bo nie potrafiliśmy sobie stworzyć sytuacji strzeleckiej. Szczęście sprzyja lepszym. Szczęściu trzeba pomóc. Te słowa jak najbardziej znalazły odzwierciedlenie we wczorajszych zawodach. Szczęście sprzyja lepszym, ponieważ Michał Szałek strzelił w poprzeczkę. Szczęściu trzeba pomóc, ponieważ trzeba mieć dobrze dysponowanego bramkarza, a wyprowadzoną kontrę przez Kuzimskiego i Bejuka sfinalizował stoper Pogoni. W drugiej połowie nie potrafiliśmy sprawdzić Szlagi, więc wyręczył nas jego kolega z drużyny. Po okolicy rozeszło się echo – to były kamienie, które spadły z biało-niebieskich serc.

Pogoń miała prawo się załamać, z czego skorzystał Bałtyk. Najpierw Dominik Klecha przebiegł z piłką ponad pół boiska i przegrał pojedynek oko w oko ze Szlagą. Następnie niewiele pomylił się Bejuk. Trzecia kolejna akcja zamknęła mecz. Nieco przypadkową asystę zaliczył Piotr Karasiński, a Piotr Ruszkul nie zwykł marnować takich sytuacji. Z zimną krwią posłał piłkę obok bramkarza. W 83. minucie mogliśmy porządnie odetchnąć i uspokoić się.

Zwycięstwo przyszło w sporych bólach, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Druga część meczu nie wskazywała na to, że wygramy dwoma bramkami, więc tym większe brawa dla drużyny, która potrafiła przetrzymać napór rywala – bardzo duża zasługa Marcina Matysiaka - i mimo to zdobyć dwie bramki. Chociaż z drugiej strony Bałtyk nie powinien dopuścić do takiej przewagi gospodarzy. Kandydat do awansu musi grać lepiej. Było nie było, graliśmy z jednym z kandydatów do spadku. Ważne, że zakończyło się pomyślnym rezultatem i można skupić się na następnym meczu. W środę w wojewódzkim Pucharze Polski zagramy na wyjeździe z Aniołami Garczegorze (godz.17.10).

Czy będziemy złośliwi bądź nieuczciwi, jak napiszemy, że Michał Szałek dziś zrobił więcej dla Bałtyku niż w szesnastu meczach będąc naszym zawodnikiem? Pech środkowego obrońcy potęguje wcześniejszy strzał w poprzeczkę. Kilka centymetrów niżej i nie byłoby nam do śmiechu.

Bałtyk zdał próbną maturę. Patrząc tylko i wyłącznie na tabelę, za takie sprawdziany również uznamy mecze z Chemikiem, Świtem czy Vinetą. Koniecznie trzeba ugrać komplet punktów. Na oficjalne egzaminy przyjdzie czas. W oddali pojedynki z Elaną, Lechem II, Jarotą i Gwardią.