O tydzień za późno...

Maciek.

Przegrać u siebie z trzynastym Chwaszczynem, które cieniuje na wyjazdach. Wygrać na wyjeździe z piątą Jarotą, które przeżywa zwyżkę formy. Jest tu jakaś logika? Bałtyk Gdynia wygrał w Jarocinie z Jarotą 3:1 (1:1). Pierwsze, co się sunie na usta, to pytanie, co się stało w meczu z Chwaszczynem? Idąc najprostszą linią nie da się nie zauważyć, że wygrana z Chwaszczynem, dałaby nam w niedzielę prawo gry o awans. W piłce zmiennych jest bardzo dużo. Inne obciążenie psychiczne, inna dyspozycja dnia, pogoda, murawa, etc. Teraz można tylko gdybać. Po wygranej z KSCh może byśmy byli mega spięci i w Jarocinie nie wygrali? Bo przecież Bałtyk teraz z Jarotą mógł zagrać totalnie na luzie. Teorie można mnożyć. Fakt jest taki, że zabrakło nam trzech punktów, by w niedzielę grać o awans. Zawsze fajnie i miło jest jak biało-niebiescy wygrywają. Nie inaczej jest tym razem, tyle że pozostaje żal, że jednak druga liga znów nie dla nas... 

Bramki: 0:1 5' Piotr Ruszkul, 1:1 34' Filip Szewczyk, 1:2 56' Karol Szopiński, 1:3 90' Piotr Ruszkul

BAŁTYK: Matysiak - Szopiński, Sadowski, Karasiński, Gołubiński [ż], Garczewski (60' Krysiński), Zyska, Sosnowski, (60' Atanacković), Klecha (46' Buławski), Ruszkul [ż], Kuzimski (83' Młynarczyk)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież