Bałtyk - KSCh || Polska - Rumunia [relacja kibicowska]

AdrianEW.

Źle się zaczął ten weekend dla Kadłubów. Porażka u siebie z klubem walczącym o utrzymanie, w momencie gdy mogliśmy zrównać się punktami z Lechem II - naszym pogromcą z zeszłego tygodnia i jednym z dwóch naszych głównych rywali do awansu.

Na spotkaniu w Gdyni pierwszy raz w tej rundzie ekipa zebrana praktycznie milczała. Ale nie była to leniwa cisza. Wisiały dwie flagi, a ludzie po prostu we wkurwieniu tkwili wpatrzeni w boisko licząc, że to tylko zły sen. Koszmar okazał się jawą. Porażka, gorzkie słowa oraz skarcenie kopacza, który woził się po meczu jak Majkul Dżekson na koncercie.

Najlepiej zapomnieć. Nie pamiętać, że zebraliśmy kufer forsy, którą chcieliśmy tym chłopom dać za awans.

Na duchu podnosiły nas plany kolejnego już w tym roku spotkania ze starymi przyjaciółmi z Budapesztu. Odebraliśmy Ferencvaros i zabraliśmy ich na solidną integrację trwającą do dziś. Jednym z punktów wspólnych harców był mecz Polski z Rumunią w Warszawie. Udała się tam zgrana i zwarta ekipa 30 Kadłubów i 20 Fradich. W pięć dych rozdzielamy się i dobrze bawimy się w różnych knajpach stolicy. W trakcie, jak i przed meczem próbowaliśmy wywinąć coś z brudasami. Podczas meczu, po wybuchach w cygańskim sektorze, Rumuni pościągali paski chcąc nas chyba przestraszyć, ale wrażenie zrobili tylko na przestraszonej ochronie. Ochrona traci m.in. gaz. Przykitrani "reporterzy", "foto". "sprzedawcy hot dogów" czy innej waty czyli najtajniejsi z tajnych przerwali jednak naszą polsko-węgierską szarżę na rumuński sektor. A szkoda, bo byliśmy zdeterminowani zrewanżować się za mecz w Bukareszcie.

Udało się kilka grup Rumunów trafić. Szukaliśmy takich w groźnych ciuchach i najlepiej z jakimiś barwami klubowymi. Barw ciężko u nich szukać, bo najczęściej były to skarpetki czy to Rapidu czy Steauy albo Dinama. Co to za moda żeby barwy na nogach nosić. Nasi Węgrzy to nawet skarpetki by im ściągali, ale nie ma co tego dotykać.

Dzięki wizycie Madziarów udało się na chwilę zapomnieć o chujni jaką zgotowali nam nasi zawodnicy, przegrywając dwa kluczowe mecze.

Bałtyk z Ferencvarosem, jak za dawnych lat, chwalili relacje Polski i Węgier. Bracia Węgrzy wspierali Polskę z flagą.

Do zobaczenia niebawem! Ria Ria Hungaria! Hajra Fradi!

1

1

1

1

1

1

1

1

1

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież