Łańcuchy [zapowiedź kibicowska]

AdrianEW.

Konin, ponad 75-cio tysięczne miasto w Wielkopolsce, położone lekko ponad stówkę od Poznania i tyleż samo od Łodzi. Niegdyś Królewskie Miasto Korony Polskiej założone zostało już w 1293 roku. To bogate miasto z Zagłębia Węgla Brunatnego przetrwało pasmo klęsk. Kryzys mieli w XVII wieku gdy walczyli z epidemią, serią pożarów czy łupieniem miasta przez Szwedów. Konin dumnie walczył o Polskość zarówno podczas zaborów jak i w latach późniejszych. Miasto to wychowało wielu patriotów, którzy życie oddawali za naszą ojczyznę zarówno za okupacji pruskiej jak i niemieckiej, czy nawet później radzieckiej aż do 1989 roku.

Po II wojnie światowej miasto przeżywało dosłowny boom i rozrosło się do dzisiejszych rozmiarów za sprawą przemysłu węglowego. To właśnie dopiero 12 lat po wojnie, bo w 1957 roku, założono Klub Sportowy Górnik Konin.

KS Górnik to tylko jedna z wielu atrakcji, która może zainteresować konińską młodzież czy nawet tę młodzież nieco starszą. Niedawni zgodowicze Górnika z Koszalina zapewne świetnie bawili się czy to na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Piosenki czy na Blusonaliach. Założę się, że wspólnie byli nawet na Ogólnopolskim Konkursie Gitary Klasycznej i znakomitym Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim.

Miasto całkiem fajne. Niedaleko do innych ciekawych miejsc jak na przykład Kalisz. To właśnie z KaKaEsem nienawidzą się "Łańcuchy". Nienawiść trwająca od lat, wspomniana przez nas przy okazji opisu KKS Kalisz. Nienawiść lokalna bazowana na zbyt bliskim sąsiedztwie.

Kibice Górnika do niedawna mieli sztamę ze znaną nam Gwardyją z Koszalina. Zgoda padła w listopadzie 2016 i w sumie z ludzkiego punktu widzenia szkoda, bo wyglądała na jedną z niewielu bazujących na starych tradycjach i zasadach, bez kalkulatora, na dobre i złe. Ale nie mi się wchrzaniać między wódkę a zakąskę. Szczególnie, że Górnika lubiłem od małolata, a Gwardyji jednakowoż nie bardzo.

Nasze Bałtykowe kontakty z Łańcuchami sięgają czasów zamierzchłych. Połowa lat dziewięćdziesiątych. Górnik, który wtedy był fan clubem naszej zgody Lecha Poznań, przyjeżdża na Bałtyk. Młodzi fani świetnie dogadują się z Górnikiem. Następuje wymiana szali i trwają wspólne rozmowy o pozytywnych relacjach jakie mają między naszymi klubami nastąpić. Niestety, wtedy na Bałtyku dużo do powiedzenia mieli niepełnosprytni. Byli od nas starsi i silniejsi. Do dziś nie cierpię tych ludzi za to, jak utrudnili nam start w chuligańskim świecie. Byli buńczuczni i zupełnie nierzeczywiści. Zrażali do Bałtyku małolatów, którzy przerzucali się lub porzucali kibicowanie. Kroili swoich. Byli non stop najebani i zrażali do siebie przyjaznych nam kibiców. Za to do dziś brak mi do nich jakichkolwiek pozytywnych odczuć. Przez nich moje życie, ówczesnego 15-sto latka, a następnie życie naszej chuligańskiej ekipy było tak trudne jak było. Zero pokory i skromności, a maksimum chamstwa. Może dlatego dziś piszę jak piszę. Ale czasy już są inne.

Z Młodym Górnikiem Młody Bałtyk dogadywał się świetnie, zgoda, bo wtedy układów nie było, wisiała w powietrzu. Niestety powiem to uczciwie tak, jak było. Górnik został niehonorowo potraktowany przez starych z Bałtyku. Nie wszystkich, wszak Świętej Pamięci Łysy i jego kumple protestowali. Górnik stracił flagę, ale przynajmniej dzięki wstawiennictwu młodych (dziś starych o ironio) nie dostał bicia na Olimpijskiej. Jak się później okazało, w czasach bez internetu młodzi nie wiedzieli, że Lech kopnął nas w tyłek, więc nadal byli okej z ich Fan Clubami, w tym z Górnikiem. Starzy nie dzielili się informacją z nic nie znaczącymi młodymi, których można było na parę złotych na wino ocyganić. Sorry czytelnicy, że tak podchodzę do tamtych czasów, ale tacy Łysy czy Pióro albo Ogórek dokładali nam do wyjazdów, ratowali nam tyłki, przekimali, nakarmili, odebrali z dołka gdy inni mieniący się w połowie lat 90-tych chuliganami mieli młodych za nic. Teraz wam mówię dziady, to przez was ciężko nam było nawiązać różnorzędną walkę z tamtymi. To wy rozwaliliście to, co wtedy jeszcze miało sens. Ja na Bałtyk przyszedłem do tysięcznego młyna na Ejsmonda. Wasze pijackie zachowania doprowadziły do sytuacji w której dziś się znajdujemy i z którą moje pokolenie musiało walczyć.

To tak przy okazji Górnika, żale wylałem. Niestety musiałem wtedy przeprosić, wraz moimi kolegami, kibiców Górnika. Niewiele mogłem wtedy dla nich zrobić. Przyjechali rok później, w ponad 40 osób. Siedzieli pod zegarem gdzie goście mieli swój sektor na naszym stadionie. Nie było już sympatii. K. i jeszcze ktoś śmignęli przez płot i zawinęli przyjezdnym dwie flagi. To było i spektakularne i stawiające kropkę nad i do naszej relacji. Jednak gdy my byliśmy w Koninie w zaledwie kilka osób, włos nam z głowy nie spadł, a Górnik zachowywał się bardzo honorowo.

Honor... Na tym słowie chciałbym podsumować opis tej ekipy. Są to według mnie i kolegów jedni z najbardziej honorowych kibiców w Polsce. Ich propozycję przyjąłbym zawsze. Wiedząc, że wszelkie zasady będą przestrzegane.

Po 20 latach mieliśmy okazję pokazać się na Podwalu. Niestety nikt się nie wybrał, a szkoda. Bałtyk zagrał super spotkanie i spodziewano się tam nas.

O historii Górnika kibicowskiego napiszę tylko tyle, kiedyś FC Lecha, potem samodzielne działanie i zgoda z Gwardią, a obecnie układ z Ostrovią. Czyli Anty Kalisz pełną gębą. Nie cierpią się z sąsiadami, wszak KKS dzieli od nich trochę ponad 50 kilometrów.

Czy możemy się w Gdyni spodziewać kibiców biało-niebieskich z Konina? No pewnie! Jeżdżą zawsze i wszędzie. Tydzień temu byli w Lęborku na odległym o 350 kilometrów wyjeździe w nie bagatela 31 osób wspomagani... 11 kibicami Włocłavi. Niby gościnnie, ale jednak FC ŁKS-u Włocławka i FC Lecha Ostrovia pozwala mi spokojnie patrzeć na Górnik jako nie wrogi Lechowi i ich układowi z Łódzkiego KS.

W Szczecinie Skolwinie byli w 4 dychy, a w Kleczewie w 130 (blisko mają do naszego murzyna).Na najdalszym wyjeździe w Wolinie, ponad 400 km, w naszej lichej lidze, byli w 62 osoby.

Należy im się szacunek i powinniśmy ich w Gdyni zobaczyć mimo środy.

A do płaczków, że opisy szydercze, a że kto je maluje? Maluję je ja, i ty jeden z drugim nie macie za grosz pojęcia o świecie poza swoją bańką komfortu, więc ogarnijcie bajerę i uczciwie spójrzcie, że jak ekipa ma kibiców to szydery w ich kierunku nie ma żadnej. A jak opisujemy pipidówkę gdzie nawet sołtys nie pędzi bimbru to jest na wesoło.

Tyle ode mnie. Pozdrawiam tym samym wszystkich nastolatków z lat 1995-2000, którzy potem wznieśli nas na poziom kibicowski, który przyniósł nam szacunek mimo kłód od toksycznych troli.

1

1
U siebie jesienią przeciw Bałtykowi

1

1
W Lęborku

1
W Manowie u drwali

1
W Szczecinie

1
W Kleczewie u naszego murzyna

1

1
W odległym Wolinie

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież