"Król parkietu" [relacja kibicowska]

AdrianEW.

Doszły mnie Wasze głosy krytyki. Fajnie... że się tak wyrażę. Fajnie bo czytacie, co zachęca do dalszej twórczości. Poczytność zapowiedzi i opisów przekracza inne artykuły i to cieszy. A że wśród czytelników znajdą się krytycy, to normalne. Gdy artykuł ma poczytność liczoną w setkach (np. ponad 800) lub gdy przekracza tysiąc (1200) wtedy mówimy o sukcesie dziennikarskim.

Od tego jest strona nieoficjalna, by wprowadzić trochę sarkazmu, ironii, humoru. To jest strona kibicowska. Nie obraziłem murzyna. Nikogo nie obraziłem. Opis kibicowski, więc napisałem o mieścinie i bohaterskich mieszkańcach oraz o obecnych klimatach gminno-rozrywkowych. I tyle. Ani jednego słowa, które miało na celu upokorzenie. Więc wrzućcie na luz.

Nie mogę inaczej opisać kibicowsko osady bez kibiców niż na wesoło! Koniec tej kwestyji dla mnie. Nikogo nie obrażam.

Król parkietu, wesoły murzyn był najlepszym graczem gości i sieknął nam bramę. I co? Nieprawdę napisałem? Ze dobry, egzotyczny gracz?

Kadłuby mecz rozpoczynają ze skromnym młynkiem, ale ranga rywala nie powala na kolana. Mówię o kibicowskiej randze, bo to kibicowskie klimaty elektryzują kibiców najbardziej, a miejsce w tabeli bywa niekiedy sprawą drugorzędną.

Zaczynamy w około 50 osób z trzema flagami i bębnem, a kończymy w około 70-75 osób z dobrym dopingiem. Jak na lichego kibicowsko rywala to i tak nieźle. Ogólnie na stadionie 360 osób, w tym zero kibiców gości. Szacunek dla nich, żeby nie było. Wszystkim należy się szacunek, im też, choć ich nie ma.

Po rozmowach z kolegami chciałem poprzeć opinie znakomitej większości “rasistów” z Bałtyku. CHCEMY DOBREGO MURZYNA! Najlepiej tego właśnie “Króla Parkietu”! Émile, bo tak ma na imię, grał z zębem i zacięciem. I takiego piłkarza, atlety, nam potrzeba. Skoro Sokół z Kleczewa – szacunek – może mieć dobrego obywatela kraju z Afryki, to my też chcemy takiego. Kolor skóry, drodzy kibice, działacze innych klubów – szacunek – zrozumcie nasz punkt widzenia jest bardzo prosty. Jak kopacz jest dobry, to jego kolor skóry nie ma znaczenia, a jak jest słaby, to nawet do tego, że jest rudy będą się ludzie przyczepiać.

ŁKS Łódź kiedyś śpiewał, że ich murzyn jest … biały! I tak myślimy o kolorach skóry w futbolu.

Szacunek dla wszystkich małych miejscowości bez kibiców i bez znaczenia taktycznego.

Komentarze  

#2 Matias 2017-04-04 18:30
Brawo! Piękny opis sprawy. :lol:
Cytować
#1 RAFAL 2017-04-04 11:55
A mnie sie podobal artykul zapowiadajacy mecz!!!! cos z jajem. trzeba miec czasem dystans do tego.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież