Pora na wyprawę do Kalisza

AdrianEW.

Pisząc ten skromny artykuł, nie wiedziałem jak zacząć, lecz nie dlatego, że brak mi pomysłu, jak opisać fanów Kaliskiego Klubu Sportowego. Przeciwnie, od pomysłów aż kręcą się myśli w głowie.

Każdy kibic Bałtyku, który nie stronił od młyna w pierwszym dziesięcioleciu nowego millenium, pamięta nasze kontakty z KKS-em. Ale zanim o tym napisze, zacznijmy jak zwykle od kilku słów o mieście naszego sobotniego przeciwnika.

Kalisz. Piękne i historyczne miasto założone już w 850 roku. Ostoja historii Polski i Europy. Serce naszej Ojczyzny. Nazwa tego, ponad stutysięcznego, miasta pochodzi prawdopodobnie od Celtów, których liczne ślady w Kaliszu odnaleziono. Celtyckie słowo Cal oznacza rzekę, a pomiędzy dwiema rzekami leży Kalisz po łacinie zwany Calisia (Cal - widzimy zbieżność?). Pasjonaci historii na pewno nie będą się tam nudzić. Po zwiedzaniu można kobietę do filharmonii czy teatru zabrać, a potem udać się do jednej z licznych, bardzo klimatycznych, knajpek na szamkę i lampkę wina czy dzban piwa.

Znając Kalisz piękny i kulturalny, aż trudno zrozumieć dlaczego Kaliszanie, nazywani są przez sąsiadów..."Cebulorzami" - po wnikliwym zbadaniu sprawy, a konkretnie po rozmowie z jednym z "Cebulorzy" dowiedziałem się, że chodzi o kontakty z okolicznymi mieszkańcami Wielkopolski. Jak wiadomo, Ziemie Poznańskie to tak zwane Pyrusy lub po prostu Pyry. Kraina Kwitnącej Bulwy, dorodna w, znane nam na Południowym Wybrzeżu Bałtyku, kartofle. Zaś Kalisz jest stolicą... ogólno-warzywną. Przeważającym warzywem, i to od wieków, jest tam królewska cebula... no dobra dodałem, królewska od siebie ;).

I w ten sposób schodzimy do tematu kibiców KKS-u. Tak więc podczas derbów ze znienawidzonym fan clubem poznańskiego Lecha - Ostrovią Ostrów - KaKaeSiacy nakur..., wróć! ... rzucali w przeciwników kartoflami, zaś ci w odpowiedzi cisnęli ... cebulami :). Jako że gwara poznańska różni się od potocznej mowy, ciekawymi dodatkami i przekręceniami, jak na przykład "tej" czy "wuchta", to i Kolejorz nie Kolejarz i Cebulorz nie Cebularz. Uff ... jakoś wytłumaczyłem. Tak więc KKS przyjął, z dumą, przezwisko nadane przez wroga.

Wróg...dlaczego KKS nie lubi się z innymi FC Lecha? Chodzi o waśnie lokalne, to na pewno. Wszak KKS jest jedyną ekipą nie podlizującą się Lechowi w tym rejonie. Są jak enklawa i trzymają się świetnie. W latach 90-tych sympatyzowali z Widzewem, jednak RTS nie uznawał ich za nic więcej niż fan club, a kaliszanie mieli na to zupełnie inny pogląd i na Widzew jeździli ze swoimi flagami i w swoich barwach. Wskazówki "Czerwonych" aby na Widzew jeżdżono tylko w barwach RTS-u spowodowały pogorszenie relacji, które zapewne miały wcześniej ogromny wpływ na sympatię, lub raczej jej brak, Kaliszan do Pyrusów.

Poprzez Widzew nawiązano zgody. Z Opocznem, taką powiedzmy zwykła jakich wiele oraz długą i jedną z bardziej znanych i chyba lepszych zgód w tamtym czasie w Polsce. KKS Kalisz i Chrobry Głogów. Wspólnie bywali wszędzie i pasowali do siebie idealnie. Zgoda zakończona 10 lat temu w szacunku.

Obecnie KKS ma układ z ... naszymi dawnymi przyjaciółmi - toruńską Elaną i często się razem wspierają. Choć nie od razu było sympatycznie. Najpierw torunianie i kaliszanie wymienili się kuksańcami i pstryczkami na bieżni stadionu w mieście Kopernika, a potem zrobili sobie układ... zapewne pod wrażeniem obustronnej postawy. Drogi KKS-u i Widzewa ponownie się więc krzyżują. Tym razem podczas spotkań Elany. Ale nie znaczy to absolutnie nic, żeby nie było, że farmazon rozprzestrzeniam. Takie spostrzeżenie, raczej luźne.

Przeskoczyłem do czasów obecnych, lecz wrócić się muszę do początków wieku, aby opisać relacje KKS-u z Bałtykiem. Wbrew pozorom nasze kontakty były bliskie, choć prywatne.

KKS bywał nawet u nas w gościnie. Godziny rozmów przy złotym trunku i zwiedzanie naszego miasta to tylko część punktów programu ze wspólnych spotkań. Kontakty rozwijały się także na kadrze, na którą do dziś Kaliszanie jeżdżą solidnie. Łączyło nas mało, a zarazem tak wiele. Nienawiść do tego samego, niehonorowego wroga, który wobec obu ekip użył ostrego sprzętu niemal pozbawiając życia w obu przypadkach. Rozmiar i siła ekip były również podobne. Podczas wizyty w Kaliszu doszło do honorowego sprawdzenia się pięciu na pięciu, które co prawda przegraliśmy, ale po walce. Szacunek z obu stron pozostał niezmienny, a prywatne kontakty pozostały do dziś.

W zeszłej rundzie KKS obecny był w Gdyni dwa razy. W 42 osoby na meczu swojej drużyny i w 24 sztuki wpierając Torunian.

Na pierwszym z tych meczów Bałtyk osiągnął szczyt swojego kryzysu, niesionego wieloletnim konfliktem wewnętrznym, mówię oczywiście o kibicach. Był bęben i dwie flagi, ale niespełna 200 kibiców Bałtyku na całej trybunie wyglądało blado. Od tego czasu zaczęło się wszystko zmieniać. Konflikt można powiedzieć zażegnany, a sprawy wyjaśnione. Na meczu z Elaną KaKaeSiacy mogli już oglądać liczny jak na nas, bo 180-osobowy młyn z oprawą i dobrym dopingiem. Obydwa spotkania odbyły się bez wzajemnych pocisków, należy więc wierzyć, że szacunek sprzed lat nadal istnieje po obu stronach.

Obecnie KKS jest lata świetlne przed nami w kibicowskim świecie, jeżdżący na wyjazdy w dobrych liczbach. Jest ekipą niebojącą się bronić swoich barw. U siebie bezkonkurencyjni. Niby jest jakaś Calisia ... no klub, że jest bo kibiców to to nie ma, teraz chyba tylko futsal, juniorzy i jakaś siatkówka, ale nie tak dawno to w drugiej lidze piłkarskiej było. Nic to! My liczmy, że pracując ciężko znowu kiedyś będziemy ekipą o podobnych potencjałach kibicowskich z KKS Kalisz.

Czy pojawimy się w Kaliszu? Będziemy próbować. Nowy trener, nowe nadzieje.

Na koniec ciekawostka z tak zwanego "nienacka" ... według "nieomylnej" Wikipedii, nazwa Kalisz może również pochodzić od pewnego archaizmu oznaczającego bagno lub mokradło. Wobec tego życzymy KaKaeSowi awansu, oczywiście zaraz po nas. Chętnie widziałbym ich w wyższych ligach gdyż kibicowsko nie zasługują na ligowe bagno, w którym znajdują się ich piłkarze...

Polecam bardzo ciekawy opis wydarzeń sprzed 16 lat, gdy mała, ale ambitna grupa naszych Chuliganów podjęła rękawicę w Kaliszu. Pozdrowienia dla uczestników tamtych wydarzeń – kliknij TUTAJ

!!! Do piłkarzy, trenerów, działaczy i kibiców - JEST JEDEN BAŁTYK - i jest On naszym wspólnym dobrem. Przeto zaprawdę powiadam Wam, nie spierdolcie tego, gdyż nie jest jeszcze za późno, aby odzyskać wigor i podjąć walkę o cele wyższe niż ósme miejsce w tej lidze ogórkowej !!!

1
Bałtyk w Kaliszu

1
Bałtyk w Kaliszu

1
Bałtyk w Kaliszu

1
Bałtyk w Kaliszu

1
Szczyt kryzysu na meczu z KKS

1

1

1

1

1
KKS Kalisz (47 osób) w Lęborku

1
Piękny Kalisz. Kto pojedzie, nie będzie żałować

1

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież