- Pociąg odjeżdża

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 19. kolejka: 18.03.2017 r. godz. 17:00  przodkowo
BAŁTYK GDYNIA 0-3 GKS Przodkowo
1. połowa
34' zk W. Zyska    
  0-1 P. Szur gol 35'
2. połowa
68' zk G. Gulczyński    
  0-2 M. Łuczak gol 69'
    M. Łuczak out Ł. Kwaśnik in 72'
74' in T. Wypij out K. Szopiński     
75' in R. Krysiński out T. Bejuk    
     P. Czoska out M. Borski in 76'
    P. Szur zk 81'
86' in T. Pohranihnyi out K. Wesołowski    
    A. Kaszuba out D. Bucholc in 88'
    Ł. Kwaśnik zk 89'
  0-3 Ł. Stasiak gol 90+1'
     
Matysiak - Szopiński, Karasiński, Sadowski, Wesołowski, Sosnowski, Zyska, Gulczyński, Kuzimski, Bejuk, Ruszkul   Kotłowski - Łapigrowski, Szur, Gawron, Powszuk, Czoska, Demianchuk, Duszkiewicz, Kaszuba, Stasiak, Łuczak
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹ | ZAPOWIEDŹ [kibice] | SKRÓT | BRAMKI | GALERIARELACJA [kibice]


RELACJA


Bałtyk Gdynia przegrał przed własną publicznością z GKS Przodkowo 0:3 (0:1). Zaznaczmy, że kibice stawili się w dosyć obiecującej liczbie. Notujemy spadek na ósmą pozycję i do lidera tracimy sześć punktów. To największy dystans w tym sezonie, który dzieli nas od drużyny zajmującej pierwszą pozycję. Pociąg nam odjeżdża, ale oby nie odjechał na dobre. Życzeniowo chcieliśmy walczyć o awans choćby do końca maja, ale żeby przypadkiem nasze szanse nie legły w gruzach już w marcu. Zagraliśmy 4-3-3, ale ani przez moment nie było widać naszych zapędów ofensywnych. Pierwszy celny strzał dopiero zaliczyliśmy w 45. minucie. W porównaniu do meczu z Wdą, trener zdecydował się na aż sześć zmian. Zagraliśmy jeszcze gorzej niż w Świeciu, choć pod uwagę bierzemy klasę rywala. GKS Przodkowo od początku był drużyną lepszą i w pełni zasłużenie sięgnął po komplet punktów, a to jak Łukasz Stasiak zabawił się przy trzeciej bramce wystawia nam smutną wizytówkę z dzisiejszego meczu – z piłką przebiegł przez ponad pół boiska i ustalił wynik spotkania. Gorzej w Gdyni graliśmy aż 16 lat temu. Wówczas zanotowaliśmy sześć porażek z rzędu. Teraz nasza fatalna seria wynosi jeden punkt w pięciu spotkaniach.

Przodkowo od początku meczu kąsało i kierowało się pod naszą bramkę. W 8. minucie arbiter nie gwizdnął dla gości rzutu karnego, a po następnych ośmiu Marcin Matysiak dwukrotnie ratował nas przed stratą bramki. Kolejne zagrożenie skończyło się utratą gola. Mateusz Łuczak mijał drugiego i trzeciego zawodnika przy czym został faulowany. Tomasz Bejuk przegrał pozycję w polu karnym i goście objęli prowadzenie. Trzeci gol stracony wiosną po stałym fragmencie gry.

Pod bramką Kotłowskiego gorąco zrobiło się sekundy przed zejściem na przerwę. Zza pola karnego kropnął Wojciech Zyska – pierwszy celny strzał Bałtyku – i przy dobitce dyskretnie faulowany był Mateusz Kuzimski. Nasz napastnik został nieprawidłowo powstrzymany przez obrońcę, który uniemożliwił mu oddanie strzału. Zagranie to sprawiło, że Kuzimski wpadł w bramkarza i arbiter zdecydował się na odgwizdanie właśnie faulu Kuzimskiego na bramkarzu. Bliźniacza sytuacja jak Mascherano z Di Marią w LM.

Po zmianie stron dobry strzał Filipa Sosnowskiego z trudem wybronił Kotłowski. Bałtyk teoretycznie miał optyczną przewagę, ale całkowicie nic z niej nie wynikało – zero zagrożenia i dobrych strzałów. Natomiast goście jakby czekali na swoją szansę. Po rzucie rożnym strzał sprzed pola karnego blokował Grzegorz Gulczyński. W ocenie sędziego było to zagranie ręką. W mojej ocenie arbiter się mylił. Rzut okiem na przepisy - zawodnik nie zagrał piłki umyślnie, nie miało miejsca ruchu ręki do piłki, była to piłka oczekiwana, bo zawodnik spodziewał się strzału, ale ułożenie rąk przy ciele nie kwalifikowało się na odgwizdanie wolnego. Sytuacja o tyle istotna, że z rzutu wolnego w okienko przycelował Łuczak, chociaż nie sposób postawić znaku zapytania przy interwencji Matysiaka, który jakby schował się za murem, przez co mógł nie mieć kontroli nad lotem piłki - wydaje się, że winien stać bliżej swojego prawego słupka. Czwarty gol stracony wiosną po stałym fragmencie gry.

Na porcję solidnego zagrożenia pod bramką gości musieliśmy poczekać do 84 minuty – poprzeczka Gulczyńskiego i dobitka Kuzimskiego. W doliczonym czasie gry Stasiak po prostu zabawił się z naszymi zawodnikami i ustalił wynik meczu.

Zasłużone zwycięstwo gości. Wypunktowali nas. Postawa Bałtyku zapracowała praktycznie na same słowa krytyki. Siłą ofensywną – Ruszkul, Bejuk, Kuzimski – straszyliśmy tylko na papierze. Jedynie Kuzimski próbował się z tej trójki wychylić i stwarzać zagrożenie. Napastnicy nie oddawali strzałów, więc to źle świadczy zarówno o nich samych, jak i o linii pomocy, która nie potrafiła wykreować im sytuacji. Współpraca w ataku nie układała się. Graliśmy głównie z pominięciem drugiej linii. Mnożyły się niecelne podania. Gdyby szukać plusów po tym meczu, to postawiłbym je przy nazwiskach Matysiaka i Sosnowskiego.

Pociąg nam zaczął odjeżdżać. Z pierwszej ósemki zanotowaliśmy najgorszy start. Jeśli się nie obudzimy, jeśli nie zaczniemy dobrze grać i regularnie wygrywać, to prędko pożegnamy się z myślami o szansach na awans – zaznaczam słowo „szansach”.

Na koniec zestawienie jak zmieniała się nasza strata do lidera po rundzie jesiennej, jak ona zmieniała się po trzech kolejkach wiosennych i ile ona wynosiła na koniec sezonu.
W sezonach 2012/13 i 2013/14 strata po jesieni wynosiła 13 i 14 punktów, więc szans praktycznie nie było żadnych. Na koniec odpowiednio zwycięzca ligi miał nad nami przewagę 20 i 12 punktów.

sezon  strata po jesieni   1. wios. kol.   2. wios. kol.   3. wios. kol.   strata na koniec sezonu 
2014/15 1 4 4 7 13
2015/16 7 4 6 9 7
2016/17 2 3 6 ?