Wda Świecie – Bałtyk [relacja kibicowska]

BAŁTYK.

W marcu jak w garncu. Jak głosi staropolskie przysłowie, tak też było w krainie smrodu. Bałtyk w Świeciu był cieniem samego siebie, ale czegóż możemy oczekiwać po odurzonych zapachem celulozy piłkarzach amatorach. Tym bardziej winszujemy amatorom piłki sukcesu na "trudnym terenie" w Świeciu. Remisu... szczęśliwego remisu. Przegrali Elana i KKS Kalisz. Przegrały jakieś popierdułki typu Kleczew. I co z tego? My też przegraliśmy dwa punkty, choć czytamy głosy hurraoptymistów, że z remisu powinniśmy się cieszyć.

Łysy, gdyby żył, to by pierdyknął takiego arta, żeby połowa grajków głowy w piasek pochowała. Ja nie jestem Łysy, ale i tak powiem: ogarnijcie się natychmiast. I to najmilsze co mogę powiedzieć. Nie graliśmy z Elaną, Lechem czy Bayernem żebyśmy się z remisu cieszyli.

Może niektórzy kopacze myślą, że skoro mamy w składzie braci Słowian z Serbii czy ze Wschodnich Rubieży Rzeczpospolitej, to można na nich zwalić ciężar gry. Hooya! Ani Serb, ani Ukrainiec za Was roboty sami nie zrobią. Pomóc mogą i tyle. Misiek to też nie jest jakaś Wasza tarcza obronna, na której można opierać się bez opamiętania.

Kibicowsko, Kadłuby zawsze wierzący w sukces, stawili się w krzyżackim przyczółku w 70 osób. Pełnym autokarem plus 4 auta.Na stadion weszli prawie wszyscy i od razu wzięli się za doping. Kibice Bałtyku to nie mafia, nie gang, ani jakaś organizacja promilitarna. To fanatycy klubu i tejże dyscypliny sportu, którzy jeżdżą za swym klubem od zawsze. Ekipa zamiast w manto i pitbullach, przyjechała przyodziana cokolwiek normalnie, a zamiast wesołych saszetek "chuligana" na wyposażeniu kibiców były szale i czapki w barwach Bałtyku oraz flagi na kijach, bęben i flagi na płot. Niestety ochrona zawinęła pirotechnikę i nawet serpentyny. A co?! A nóż policjant Krzysztof dostałby "we w” kask serpentyną i by mu wszystkie myśli zaszumiały "we w" głowie i by się pogubił biedny. Nie przeszkodziło to Kadłubom bawić się wybornie wspomagając piłkarzy dopingiem. Miejscowi niby istnieją. Widziani na Elanie, Zagłębiu Sosnowiec czy Koronie Kielce. Widocznie nie jesteśmy równie atrakcyjnym rywalem. Najzagorzalszym kibicem miejscowej Wdy był ichni bramkarz, który coś tam nawet furczał, ale kilka ciepłych słów i opcja kuksańca w potylicę zniechęciły go do dalszych publicznych wypowiedzi.

Droga powrotna to pozamykane stacje benzynowe i panika przed klientem płacącym gotówką. Następny wyjazd Kalisz!

1

1

1

1

1

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież