- Lech II wygrał determinacją

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 14. kolejka: 5.11.2016 r. godz. 16:00  lech poznan
BAŁTYK Gdynia 1-2 Lech II Poznań
1. połowa
38' in A. Proena out T. Wypij    
2. połowa
46' in P. Ruszkul out M. Młynarczyk    
57' in M. Poręba out K. Wesołowski    
59' zk A. Proena    
64' gol F. Sosnowski 1-0  
    W. Mielcarek out P. Tomczyk in 73'
     M. Wasielewski out K. Chodyna in 73'
     J. Pawlicki out J. Cindric in 73'
79' in K. Garczewski out W. Zyska    
  1-1 Filip Nawrocki gol 81'
     K. Kołodziej out J. Moder in 83'
  1-2 P. Tomczyk gol 89'
90' zk T. Bejuk    
    M. Mleczko zk 90+1'
90+2' czk J. Jadanowski    
     
Matysiak - Jadanowski, Karasiński, Wypij, Wesołowski, Rzepa, Sosnowski, Zyska, Młynarczyk, Bejuk, Kuzimski   Dąbrowski - Wasielewski, Orłowski, Nawrocki, Gumny, Pawlicki, Janasik, Mielcarek, Kołodziej, Zulciak, Kurminowski
Zapis relacji live

ZAPOWIEDŹGALERIA | BRAMKI | SKRÓT | ZWIASTUN SKRÓTU 


RELACJA


Bałtyk Gdynia przegrał z Lechem II Poznań 1:2 (0:0). Bramki: Filip Sosnowski (64') - Filip Nawrocki (81'), Paweł Tomczyk (89'). Dziesięć minut wstrząsnęły Narodowym Stadionem Rugby. To druga z rzędu porażka biało-niebieskich w Gdyni. Będziemy sprawdzać, kiedy wcześniej tego doświadczyliśmy. Sprawdzimy również, kiedy przegraliśmy w Gdyni prowadząc. Młoda drużyna z Poznania potwierdziła, że nie przypadkiem osiąga dobre wyniki na wyjazdach. W pierwszej połowie nie dopuścili gdynian pod swoją bramkę. Po zmianie stron polegli po stałym fragmencie gry. Strata gola ich tylko zmobilizowała. Nawet po zdobyciu bramki wyrównującej byli pełni determinacji, aby wynik przechylić na swoją korzyść. Bałtyk zagrał kiepskie zawody. Trudno powiedzieć, czy to presja lidera, czy może coś innego zadecydowało o naszej porażce. Szkoda, że po tak dobrym meczu w Szczecinie przyszło nam przeżywać gorycz porażki. 

Pierwsza połowa była bardzo słaba. Z obu stron, żeby była jasność. Ile w tym zasług dobrej gry obronnej obu drużyn, a ile kiepskiej formy formacji ofensywnych? Wydaje się, że drużyny grały kiepsko do przodu i obrońcy bez trudu kasowali wszelkie ataki. Dopiero w 22. minucie zarysowała się pierwsza składna akcja. Wykonali ją goście i zakończyli niecelnym strzałem. Bałtyk odpowiedział podobną akcją, ale Krzysztof Rzepa mógł pokusić się o strzał, zamiast szukać podania do kolegów. Mecz był wyrównany. Optyczna przewaga po stronie gości, ale więcej prób strzeleckich po stronie Bałtyku. Próby, to odpowiednie słowo, bo celnego groźnego strzału nie było. Nawet minimalnie niecelnego. Pierwsza połowa nudna i bez konkretów. Bramkarze zmokli i nie napracowali się.

Przez długie fragmenty drugiej połowy nie zanosiło się na emocje, których później doświadczyliśmy. Bałtykowi dalej nie szło konstruowanie akcji. Na trybunie mówiliśmy, że jak Bałtyk nie strzeli po stałym fragmencie gry, to może być ciężko. Nie pomyliliśmy się. Najpierw strzał Piotra Karasińskiego obrońca wybił sprzed linii bramkowej, a przy kolejnej próbie cieszyliśmy się z prowadzenia. Szczęśliwcem okazał się Filip Sosnowski.

Po zdobyciu bramki nie cofnęliśmy się i szukaliśmy drugiego trafienia. To był niezły okres gry Bałtyku. Najbliżej szczęścia był Mateusz Kuzimski. Pierwszy jego strzał obronił bramkarz, a przy próbie dobitki nasz napastnik ubiegł obrońcę, który następnie, naszym zdaniem, go kopnął, za co należał nam się rzut karny. Materiał będzie do oceny w skrócie meczu.

I wnet ostatnie dziesięć minut, które spowodowały sztorm na Bałtyku. Wywołali go poznaniacy. Zaczęło się od próby wymuszenia rzutu wolnego przez Rzepę. Potem akcja naszą lewą stroną, rzut rożny. To był czwarty korner i czwarty raz grany po ziemi. Drugi zespół Lecha dopiął swego. W końcu znaleźli w naszym polu karnym przestrzeń i strzelili nie do obrony. Żal tak straconego gola, bo generalnie Lech II w drugiej połowie nie zagrażał naszej bramce. Próbował grać piłką, starał się przedostać w pole karne, ale nasza obrona spisywała się bez zarzutów. Dość powiedzieć, że to był pierwszy celny strzał gości w tym meczu (trzeci łącznie) i od razu zakończony bramką.

Przyjezdni nie zadowolili się jedną bramką, o czym świadczyć może pośpiech, w jakim wracali na swoją połowę po strzelonej bramce. Tak jak my po swoim golu ruszyliśmy do ataku, tak teraz Lech II uczynił to samo. Złapał wiatr w żagle i widać było, że chcą zgarnąć całą pulę. Zwycięską bramkę już pewnie zdołaliście zobaczyć. Nasza akcja obróciła się przeciwko nam. Dalekie wybicie, Marcin Poręba źle obliczył lot piłki, podanie w uliczkę i bomba pod poprzeczkę. Z naszego ujęcia kamery trudno ocenić, czy była pozycja spalona. Nie mówimy więc o metrowym, czy dwumetrowym spalonym, tylko o akcji na styku. Być może centymetry decydowały o pozycji spalonej. Nawet jak sędzia się pomylił, to osobiście bym nie wieszał na nim psów. Sekundę wcześniej pomylił się nasz lewy obrońca, a jeszcze wcześniej nasi ofensywni zawodnicy też się pomylili w akcji na bramkę rywala. Każdy ma prawo do błędu, tylko niektóre błędy są dużo bardziej bolesne. Najgorsze, że właśnie nasze błędy doprowadziły do takiego obrotu spraw. Mogliśmy tego uniknąć dużo wcześniej. A tak, lechici oddali drugi celny strzał i drugi raz cieszyli się z bramki. Do arbitra można mieć większe pretensje przy sytuacji Kuzimskiego, którą wyżej opisano.

Jakby tego było mało, w końcówce znów nie wykazaliśmy się mądrością. Rzut z autu wykonywał Jacek Jadanowski. Koledzy podpowiadali, by rzucił do bramkarza, a tak prawy obrońca posłał piłkę w stronę niewysokiego Krzysztofa Garczewskiego, którego ubiegł rosły zawodnik gości, poszedł na przebój, po drodze może pomógł sobie ręką i „Jadan” ratował sytuację faulem przed polem karnym. Czerwona kartka. Po chwili koniec meczu.

Za tydzień nie będzie mógł więc wystąpić w Chwaszczynie Jadanowski. Jakby tego było mało, w trakcie meczu Marcin Martyniuk był zmuszony do przeprowadzenia trzech zmian z powodów kontuzji. Problemy zdrowotne zgłaszali Tomasz Wypij, Kewin Wesołowski i Wojciech Zyska. Zobaczymy, na ile są to poważne urazy.

Znów uciekły nam punkty. Wprawdzie jesteśmy w ścisłej czołówce, ale czy nie lepiej by było, gdybyśmy mieli przewagę 4-6 oczek nad rywalami? Rezerwy Lecha to młody zespół i jak na swój wiek, obdarzony jest dobrymi warunkami fizycznymi. Starali się grać piłką. Wyczekiwali na swoje okazje. Dwa celne strzały zapewniły im zwycięstwo. My stworzyliśmy sobie mniej sytuacji aniżeli przed dwoma tygodniami przeciw Vinecie. Prowadziliśmy, wydawało się, że mecz mamy w miarę pod kontrolą. Niestety. Końcowe minuty zupełnie nam nie wyszły, tak jaknie wyszło ostatnie 25 minut z Vinetą. Piłka nożna to gra błędów, z których w sobotę skorzystał nasz przeciwnik. Pozostaje więc wierzyć, że jak po porażce z wyspiarzami, tak i teraz zespół odpowie przekonującym zwycięstwem. W sobotę 12 listopada zagramy w Chwaszczynie.