Kadłuby - Elanowcy [historia kibicowska]

Maciek.

Historia spotkań piłkarzy Bałtyku Gdynia i Elany Toruń już za nami (TUTAJ). Teraz pora na wspomnienia kibicowskie, które dotknięte czasem nabierają wartości. Historia ciekawa, dla niektórych pewnie będzie to podróż sentymenalna, jak mawiał Siwy w Symetrii. Przedstawiamy sylwetkę Elany, historię zgody obu ekip – to artykuł z sierpnia 2010 roku, gdy już byliśmy po wiosennej „kiełbasie toruńskiej”. Do tego dokładamy nasze cztery relacje kibicowskie ze spotkań z Elaną w latach 2009-11. Gorąco zapraszamy.
Ale nim wygodnie zasiądziemy do lektury, przypominamy o sprawach ważnych:
- jeżeli chcesz, aby było nas co najmniej #500 na stadionie, to Twoja obecność jest obowiązkowa
- jeżeli chcesz pomóc potrzebującym, to przed meczem przy kasie biletowej będzie można zostawić długoterminową żywność i środki czystości
- jeżeli jesteś zainteresowany pamiątkami Bałtyku, to zapraszamy najpierw do zapoznania się z ofertą (TUTAJ), a następnie na zakupy podczas niedzielnego spotkania.


21.08.2010, Rywale: Elana Toruń


Przed Wami jeden z trudniejszych opisów jaki przyszło mi redagować. W dziale „Rywale” czas na toruńską Elanę. Byłych przyjaciół, których część Kadłubów uważa za najciekawszą z byłych zgód Bałtyku, a z którymi aktualnie, delikatnie mówiąc, nie jest nam po drodze. Czy była to najlepsza z byłych przyjaźni, tego nie podejmę się oceniać, ale na pewno to znajomość bardzo krótka ale intensywna ;) Artykuł niełatwy, bo trudno jest nie przepełnić go wspomnieniami, a jedynie przedstawić rywali obiektywnym okiem. Mój obiektywizm w tym przypadku jest jednak wykluczony jako, że osobiście byłem jednym z tych co robili układ z Elaną.

Zwykle na wstępie staram się napisać parę słów o mieście, które nasi rywale reprezentują. Torunia zbytnio przedstawiać nie trzeba. Piękna starówka, nadwiślański bulwar, planetarium-obserwatorium astrologiczne, toruńskie pierniki - taki Toruń zna każdy dzieciak. Toruński rynek i ratusz wpisane zostały przez UNESCO na listę 30 najpiękniejszych miejsc na świecie. Początek temu jednemu z najstarszych miast w Polsce, dali Krzyżacy już w 1230 roku...e tam o Toruniu nie będę nawet próbował pisać, bo żeby wymienić wszystkie zabytki, uczelnie, atrakcje i streścić jego historię musiałbym napisać przynajmniej gruby biuletyn, a na to brak mi czasu, a Wam pewnie nie chciałoby się czytać. W wielkim skrócie – Toruń to jedno z najstarszych i najpiękniejszych miast w Polsce, i niech to zaspokoi tych, którzy Torunia jeszcze nie zwiedzali.

Zakładowy Klub Sportowy Elana założono dość późno bo dopiero w 1968 roku, choć może jest to właśnie przykład nie zakłamywania historii i nie podłączania się pod historię innych kopaczy piłki z początku XX wieku, którzy tam sobie w Toruniu urzędowali, a z Elaną nic wspólnego nie mieli, a takich kłamczuszków na tym świecie nie brakuje vide ... :) „za minutę w pół do ósmej”.

Kibicowanie na Elanie zaczęło się od ... kibiców Apatora Toruń, którzy znudzeni samym żużlem przychodzili na mecze piłkarskie Elany i tam powoli rozkręcali doping. Z czasem wyrosło nowe pokolenie kibicujące tylko Elanie i nieuznające „wibrexów”, jak o fanach Apatora mówią kibice Elany. Drogi tych dwóch toruńskich ekip się rozeszły, a między nimi zapanowała zwyczajna kosa. Co ciekawe, obie ekipy mają zgodę z Ruchem Chorzów, ale nie wspomagają Ruchu zwykle na tych samych meczach, żeby nie tworzyć sytuacji "konfliktowych".

Do innych przyjaciół Elany należą fani KS Myszków czyli Fan Clubu Ruchu oraz kibice Jezioraka Iława. Układ łączy Elanowców z Widzewem z Grudziądza. Jako kosy, oprócz „wibrexów” na pewno należy wymienić obie bydgoskie grupy, czyli Zawiszę i Polonię, a także gdańską Lechię czy ŁKS z Włocławka, a ostatnio do tej grupy dołączyliśmy i my choć uprzednio byliśmy w tej pierwszej :). Jakie to życie zmienne jest.

Kontakty Bałtyku i Elany nie zaczęły się wcale pozytywnie, jak możnaby sądzić. Przeciwnie w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych dochodzi w Toruniu do słynnej, wśród naszej „Starej Gwardii”, awantury na moście, gdzie w ruch szły łańcuchy i inne narzędzia, a wiele osób zapamięta te wydarzenia na zawsze. Na początku nowego millenium, ktoś się z kimś skontaktował i zostaliśmy zaproszeni do Torunia na rozmowy. Przy suto zastawionym stole spotkały się osoby, które zadecydowały, że Bałtyk z Elaną będzie łączył układ i zobaczymy, co dalej z tym będzie. Głównie mieliśmy wspomagać się „trudniejszych” meczach i tak też się stało. Byliśmy między innymi na wyjazdach Elany w Bydgoszczy na Zawiszy (30 osób z Bałtyku) czy Polonii (14 sztuk z SKS-u) i w mniejszych delegacjach na innych wyjazdach i meczach u siebie Elany. Torunianie zaś wsparli nas na przykład w Brodnicy, Lipnie, czy dwa razy w Inowrocławiu. Pierwszy wyjazd to najazd i wejście „z bramą” oraz wygonienie całej trybuny, zaś drugi wyjazd na Goplanię został przeze mnie szczególnie zapamiętany. Byliśmy w kilkanaście osób delikatnie mówiąc, młodzieżowego składu wsparci młodą Elaną, pojechaliśmy pociągiem wiedząc, że na pewno spotkamy się z bydgoskim Zawiszą, który na nas polował. Idąc grupą w stronę stadionu Goplanii motywowaliśmy się wzajemnie, że gdy zobaczymy naprzeciwko siebie „Zetkę” to nie uciekamy i stajemy twardo, a co ma być to będzie. W przypływie emocji zaczęliśmy dozbrajać się w kamienie i butelki. Im bliżej stadionu, tym bardziej adrenalina skakała i słychać było okrzyki „nikt nie spierdala”. W końcu zobaczyliśmy auta Zawiszy i wysypującą się z nich ekipę liczniejszą i naprawdę słusznych gabarytów. Zaczęliśmy iść przyspieszonym krokiem ... w stronę przeciwników, którzy mieli w rękach różne gadżety, ale je wyrzucili i zaczęli klaskać w dłonie, my uczyniliśmy to samo. Obie grupy ruszyły na siebie i w pewnym momencie Zawisza zaczął uciekać. Wiedzieliśmy, że nie mogło to być spowodowane naszymi groźnymi minami i zaciśniętymi pięściami, więc nie gnaliśmy za nimi domyślając się, że musieli zobaczyć krążącą AT. I tak się stało, za chwilę wszyscy byliśmy już oparci o radiowozy. Tamten wyjazd zapadł mi w pamięci szczególnie ze względu na zgranie w obliczu wroga i na poziom adrenaliny, który znacznie przekraczał poziom zdrowego rozsądku. Pozdrowienia tym, którzy z nami tam wtedy byli.

Podczas naszego układu część osób z Elany i część Bałtyku odkryło, że łączy ich ta samo hobby – nazwijmy to clubbing :) Wspólne imprezy nad Wisłą czy nad Bałtykiem to sceny nie dla dzieci więc ograniczę się do kilku małych informacji, a ci, którzy w tych zabawach uczestniczyli sobie przypomną i roześmieją do rozpuku. Na pewno wielu pamięta słynny Central Park i jak K. nie wiedział dlaczego mu nogi same "chodzą", przecież nie lubił techno. Pamiętacie też pewnie studencki klub i jak L. stracił głos, a potem piękna i ponętna torunianka chciała zabrać go do domu ale ... nie pozwolili zazdrośnicy? Albo jak O. stracił kurtkę i parę złotych po romantycznym spotkaniu z „najpiękniejszą” babą na dicho? Albo imprezę w Gdyni gdzie na chatę wpadła psiarnia bo było za głośno i na pytanie "co tu się dzieje?" Ch. z Torunia rzucił „a nic panie władzo, pizzę jemy i pornole oglądamy”. Takich scen było tysiące a nawet setki haha.

Były też wesołe ganianki za Apatorem, na przykład gdy ustawili się na FC Elany z Kowalewa, i liczył na lekkie oklepanie kilku podróżujących na mecz Elanowców, ale zdziwił się, jak z pociągu wyskoczyła ekipa Bałtyku w biało niebieskich kominiarkach, które w 2001 roku robiły niemałe wrażenie. Apator zaskoczony widokiem większej i zdecydowanej do walki grupy wyrzucił w nas sprzęt i oddalił się "czym prędzej", goniliśmy tylko trochę, bo zaraz pociąg ruszał. Ten i wiele innych razy na dworcach i na ulicach Torunia, Apator był przez nas ganiany i gnębiony i przyznać trzeba, że nie był to ich najlepszy okres. Któregoś razu dostał także Ruch, który był odprowadzany na pociąg przez Apator, a nas odprowadzała Elana. Był to pierwszy zgrzyt gdzie część Elanowców przestała darzyć nas sympatią. Inni zaś świetnie się z nami dogadywali i podczas kolejnej imprezy po meczu Elany z Bałtykiem w namiocie nad Wisłą doszło do spontanicznego zwarcia zgody i to był ... główny powód zakończenia przyjaźni. Jak na ironię nie była to decyzja wszystkich Elanowców, którzy dzielili się na tych, co lubili nas i na tych, co woleli Ruch i Myszków. Tak zerwanie przyjaźni opisuje jeden z fanów Elany:

Z Bałtykiem z założenia miał być układ. Niestety w tamtym czasie nie było jedności wśród Elanowców co do tego układu. Jednym pasował, innym nie. Sam układ nie był zły, bo wspomagaliśmy się jako tako. Natomiast gwoździem do trumny było zrobienie przez niektórych zgody z układu bez porozumienia z resztą składu oraz pewien mecz reprezentacji w Warszawie (nie pamiętam z kim, chyba z jakimiś Ruskami) gdzie kilku od nas zapałało probałtykową miłością do Warszawy. 

Z tą „miłością do Warszawy” to chodzi o tak zwany „układ warszawski”, czyli układ na reprezentację mający być alternatywą dla A-L-C i im sprzyjających, m.in. Ruchu. Dzwoniący do nas kibic Elany powiedział, ze bardzo mu przykro, ale wybrali Ruch i muszą podziękować nam za zgodę. Wiedzieliśmy, że nie wszystkim na Elanie podobała się zgoda z Bałtykiem.

Na koniec wspomnień okresu zgody nie mogę nie przypomnieć „Pilona” czyli knajpy wszelkiej maści około-toruńskich narkomanów, brudasów i pedałów uskuteczniających swoje brudne zabawy tym lokalu pod mostem. Było to miejsce ulubione przez zarówno młodych, jak i starszych miłośników mocnych wrażeń spod znaku „Białej Mewy”, którzy zawsze podczas wizyty w Toruniu odwiedzali „Pilon” mimo iż nikt nigdy nie chciał sprzedać im piwa :). Kiedyś, gdy Kadłuby chcieli zamówić kilka zimnych kufli niemili gospodarze zabarykadowali się w środku i dopiero po „włożeniu” im przez okno parasola żywca i ławki z ogródka oraz po zaproponowaniu „spalenia budy” wypełźli na zewnątrz uzbrojeni we wszelkiej maści średniowieczne sprzęty, ale i to im nie pomogło, a dopiero przerażony policjant z bronią na ostrą amunicję wycelowaną w nas uspokoił sytuację. Punkowe lewactwo wydało nawet vlepki Anty-Bałtyk, a kiedykolwiek pojawialiśmy się w mieście, zbierali się i barykadowali w środku czekając na wizytę. Dziwne. My chcieliśmy tylko piwo kupić.

Zgoda z Elaną to także romantyczna historia wielkiej miłości K. do piersistej Beatki, ale nie będę tu chłopakowi popeliny robił ha ha, dość powiedzieć, że gdyby zgoda nie padła, to byłby się pewnie do Torunia przeprowadził, ach te balony ;) to ona miaaała.

Dzisiejsza Elana niewiele zmieniła się od tej z „naszych czasów”. To nadal silna i szanowana ekipa, stawiająca głównie na „zapasy”, a sparowali się chłopaki w tej dziedzinie np. z Lechem, Arką (porażki) czy Petrochemią lub Apatorem (zwycięstwa), ale i z wieloma innymi grupami, gdzie często z walk wychodzili z tarczą. W dziedzinie ultras zdarzały im się lepsze i gorsze mecze, ale na kolana ultrasowskiej Polski jeszcze nie powalili.

Nie będę tu wymieniał najlepszych i najliczniejszych wyjazdów czy meczów u siebie, bo Elana to bardzo dobrze znana w Polsce ekipa i większość czytelników, którzy interesują się sceną kibicowską zna potencjał Elany, zaś ci których to nie interesuje ... niech popytają kolegów albo poszukają w internecie.

Przypomnę tylko co spowodowało, że z byłej zgody zrobiła się kosa, a była to ... „kiełbasa toruńska”. Na jesieni 2009 roku przyszło nam zagrać z Elaną pierwszy raz po wielu latach. We środę Elana przyjechała młodym składem jednym autokarem. Cały mecz odbył się bez bluzgów i w atmosferze olewki z obu stron, a kilku starszych kibiców sobie powspominało stare czasy. Na wiosnę zaś wybraliśmy się konkretną liczbą do Torunia i byłoby ok, gdyby kilku Kadłubów w barwach nie wybrało się po „grillowaną giętą”. Nie spodobało się to miejscowym i zaatakowali gdyńskich miłośników "giętej", doszło do awantury, w której raz atakowali jedni, raz drudzy, choć to Bałtyk był gościem, jednak w obronie kolegów stanęli twardo i na pewno Elana tego dymu do udanych nie zaliczy, choćby nie wiem co mówili. Więcej na temat tamtych wydarzeń nie napiszę, bo wiele osób wciąż ma kłopoty za tamte harce.

Tak jak uprzedzałem we wstępie, jest to bardzo subiektywne i przepełnione wspomnieniami przedstawienie Elany bardziej niż suche statystyki wyjazdowe tej ekipy. Elana to porządna kibicowska firma i na pewno zacny przeciwnik.

Na sobotni mecz ekipa BG nie jedzie, z powodów znanych powszechnie, ale na pewno nie zabraknie kibiców z Gdyni na sektorze gości. Zaznaczę, że kosa jest na 100 procent żeby nikt się nie wychylał z byłą zgodą, bo to są wspomnienia i nawet na ich forum nazywani jesteśmy kur...mi. Wspominają też, że nie powinno się też na ten mecz nikogo mobilizować i każdy kibic Elany powinien stawić się pamiętając o ostatniej wizycie Kadłubów w Toruniu.

Na sam koniec pozdrowienia dla Daniela, Chudego, Marysia, Smurfa i Muchy!  

h2Słynny "Pilon" i wizyta Elanowców w owym przybytku syfu i lewactwa w latach 90-tych. jakże podobna do tych, które później z pasją uskuteczniali Kadłuby
h2Elana i Bałtyk na Polonii Bydgoszcz
h2i razem na Zawiszy
h2A tu bardziej aktualny wypad Elany na derbowe spotkanie z Zawiszą
h2Pokaz umiejętności ultras w Bydgoszczyy
h2i u siebie z Ruchem Radzionków

F.


16.09.2009, Bałtyk – Elana 0:0


Środek tygodnia i słabsza forma piłkarzy niestety przełożyły się na frekwencję tego dnia. Mimo iż rywal kibicowsko atrakcyjny, to na stadion przyszło tylko 800 osób. Nas w młynie ok. 150 z dwoma flagami (w tym 10 Pogoń, 2 Kartuzy). Elana przyjechała autokarem i dwoma furami w 43 osoby (3 Jeziorak). Trochę dopingują, ale na naszym sektorze praktycznie ich nie słychać. Z powodu beznadziejnej gry piłkarzy u nas doping wygląda niewiele lepiej...

h2

h2

h2


25.04.2010, Elana – Bałtyk 2:1 (85’ Michałek)


Na ten mecz jakiegoś większego ciśnienia nie było po tym, jak w ostatnim czasie wszystko nam odpadało. A to Sosnowiec, a to Grudziądz, Zawisza u siebie. Dochodziły do Gdyni sygnały, że i ten mecz może się nie odbyć z racji kłopotów licencyjnych Elany.

Zamówiliśmy autokary, wszystko było w porządku. Były telefony z Torunia do osoby od nas w celu zapytania o ewentualną awanturę. Bodajże dwa dni przed meczem, dzwoni typ z firmy informując go, że nasze zaklepane autokary jadą w inną podróż. Zostaliśmy na lodzie, bez niczego. Kolejny dzień minął na dzwonieniu po firmach i wręcz proszeniu o wynajem, ale niestety bez skutku, ponieważ wszyscy odmawiali mówiąc, że poprzez zamknięte lotniska, praktycznie wszystkie autokary jadą za granicę. Elana została poinformowana o tym, że jest możliwość, że na ten mecz nie pojedziemy w ogóle. I na tym się skończyły rozmowy. Jedna osoba od nas próbowała się skontaktować w piątek z tą samą osobą, ale telefon był wyłączony. Wracając do sedna. Kilkadziesiąt godzin przed meczem, dzięki determinacji jednej z osób, udaje się załatwić jeden autokar i duży 20-osobowy bus.

Zbiórkę wyznaczyliśmy na godzinę 8:00, na miejscu okazuje się, że bus i autokar to za mało miejsca i postanowiliśmy, że zabieramy samochody. Od samej Gdyni jedziemy w eskorcie policji kryminalnej, która nas filmuje, fotografuje. Droga mija spokojnie i szybko. Jesteśmy na miejscu w Toruniu kwadrans przed 12.00. Na bramie nie robią nam problemów, wchodzą wszyscy, co byli na liście plus dziesięcioosobowa grupa, której nie było. Nie było przeszukiwania, nie było problemów. Szybko się uwijamy i jesteśmy na stadionie. Nas razem 128 osób z listy plus 10 poza nią. Na stadionie pusto. Może z 30 osób. Wcześniej dostajemy informację, że Elana czeka pod swoimi bramami w około 50 osób. Dwie osoby z Bałtyku poszły sobie bezpośrednio na trybunę krytą na małą przechadzkę. Pochodzili, pokrzyczeli i wrócili. Ochrona to za bardzo chyba nie wiedziała co się dzieje. Wypuszczali nas po za klatkę to sobie chodziliśmy, to wracaliśmy. Wieszamy 3 flagi (OLIMPIJSKA 5, KADŁUBY, BAŁTYK GDYNIA KOKAINA) i jedziemy z dopingiem. Po jakimś czasie widać z daleka, jak Elana wchodzi na swój sektor. Parę osób z Bałtyku podbija pogadać z Elaną. Poleciał temat o telefonie o awanturę, typ od nas spytał, że jak mają ochotę to możemy cos wymyśleć. Elana informuje Kadłubów, że główna ekipa wyjechała na inny mecz. Po telefonach wśród własnych powiedzieli, że już wracają i za chwile będą na stadionie. Nie minęło dosłownie parę minut, a to co powiedzieli chłopaki z Torunia sprawdziło się. Z racji tego, że czuliśmy się dobrze, jak u siebie, 2 Kadłubów postanowiło pójść sobie koło krytej trybuny. I się zaczęło. Wybiegła wiara z klatki. Z drugiej strony dobiegała Elana. Walka trwała dość długo. Na tyle długo, że policja z kryminalnej z Gdyni i Torunia nakręcali wszystko i wszystkich. Wszystko by było dobrze, gdyby nie zachowanie Elany, która po bodajże trzecim starciu wiedząc, że wbijają się psy na nasze plecy i krzyczymy im, że koniec, oni widzą sytuację. Cofają się kilka metrów, widząc nasze plecy od razu atakują nas. Ciśnienie było duże, że wiara się cofnęła do Elany. Dochodzi do następnego starcia, przy którym Elana traci dwa szaliki, które później się palą na płocie. Automatycznie, wszyscy zawijają i są u siebie. Od nas na pewno nikt nie został zawinięty. Elana próbuje nas coś tam wyzywać, kiedy jest na sektorze u siebie. Do końca meczu był tylko sporadyczny doping. Po meczu zostajemy jakieś 30 minut na sektorze, po czym każdy po kolei wychodząc musiał stanąć i był filmowany oraz fotografowany. Do czego? Wiadomo. Droga powrotna mija spokojnie, robimy sobie przerwy, pijąc litry wódki i piwa. Niestety pomijając to, że jeden samochód się rozwalił na trasie.

Doszły nas informacje, że Elana zbierała się w Toruniu i chciała ruszać, ale co z tego wyszło, nic.

NAS ŁĄCZNIE 138 OSÓB

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2

h2


21.08.2010, Elana – Bałtyk 2:1 (83’ Michałek)


Z powodu wiosennych sporów o "kiełbasę toruńską" i przypału chłopaków, na pomoc którym wciąż zbieramy pieniądze, większość Kadłubów musiała odpuścić ten inwigilowany wyjazd z obawy przed SB, która ciągle węszy, szuka, wypytuje i zdjęcia porównuje.

O fakcie odpuszczenia przez większą część ekipy informujemy zainteresowanych, zaznaczając jednocześnie, że w sobotnie popołudnie, na pewno nie zabraknie fanów Bałtyku, w sektorze gości toruńskiego stadionu. W sobotę w podróż wyrusza z Gdyni załoga, która "mogła" jechać do Torunia. Z Kołobrzegu wyjechało dobre wsparcie przyjaciół z Kotwicy. Jak na nieszczęście w dwóch różnych miejscach północnej Polski rozbijają się trzy auta Kotwy i auto Bałtyku. Załoga jednego samochodu Kotwicy zabiera flagę i postanawia kontynuować podróż do piernikowa, tak samo czynią Kadłuby choć część zostaje z poszkodowanymi na pogotowiu przez kolejne sześć godzin. Szczęście w nieszczęściu i wszyscy z wypadkowiczów wychodzą z niewielkimi tylko obrażeniami. W Toruniu na sektorze pojawia się 21 biało-niebieskich w tym wspomniana czwórka "Strażników Bałtyku" i jak zwykle dobry skład fc CSW! Na płocie wiszą Bałtyk Witomino, Kokaina i flaga przyjaciół z Kołobrzegu. Podczas meczu Elana często daje znać, że ... nas nie lubi. Swój młyn określili na ok. 300 w pierwszej i ok. 220-230 osób w drugiej połowie. Mimo mocno okrojonego składu proponujemy Elanowcom wzięcie rewanżu za porażkę na ich własnym stadionie z wiosny. O "kiełbasę toruńską" linę przeciągać chcieliśmy po 15 załogantów do 25 lat. Elana nie zainteresowana takim spotkaniem jedzie na przysłowiowym "farmazonie" tak jak to czynili po awanturze na wiosnę. Potwierdzają się tylko słowa Zawiszy Bydgoszcz, że Elana zawsze coś tam kłamczuszkuje. Teraz piszą, że niby to oni proponowali grilla, a to łgarstwo jakiego świat nie widział. Odmówić walki i powiedzieć, że się samemu proponowało to już jakieś jaja. Olać ich. Po drodze jeszcze obserwują nasze patrole trasę z Torunia do Gdyni czy Elana nie jedzie przypadkiem do samej Gdyni bo i taki farmazon gotowi byli pewnie puścić w Polskę. Czekamy jeszcze po drodze, że może się namyślą, ale w końcu dajemy im znać, że nie będziemy się prosić. Dziękujemy przyjaciołom z Kołobrzegu za wsparcie, które tego dnia było nam bardzo potrzebne. Mamy nadzieję, że następnym razem dojedziemy wszyscy bezpiecznie.

h2

h2


2.04.2011, Bałtyk – Elana 2:1 (48’ Król, 54’ Kudyba)


Mecz, który jeszcze niedawno wzbudzałby spore emocje, za sprawą tragicznej postawy piłkarzy Bałtyku w meczu z totalnym outsiderem z Zielonej Góry, upłynął pod znakiem protestu fanatyków Bałtyku. Kadłuby wywiesili dwa transparenty odnoszące się do „zaangażowania”, a raczej jego braku, zawodników w meczu z Lechią, ale i w ogóle na wiosnę.

Treść „Jaka Gra – Taki Doping” oraz „Jak Gracie – Tak Śpiewamy” niosła za sobą wyraźny przekaz, że lekceważenie Bałtyku Gdynia nie będzie tolerowane. Brak młyna, flag i zorganizowanego dopingu dla Bałtyku zmieniła pracę drużyny na boisku. Tym razem piłkarze zagrali dobrze i zostali za to wynagrodzeni dopingiem po bramkach i podziękowaniami po meczu. Szkoda tylko, że trzeba konfliktów i protestów żeby wszystko zaczęło grać. Liczymy na świetną postawę piłkarzy, a wszyscy kibice podziękują najlepiej jak potrafią gorącym dopingiem. Można przegrać ... ale po walce. Z nami na meczu przyjaciele z Pogoni i Kotwicy oraz Cartusii, dziękujemy.

h2

h2

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież