- Wydobyliśmy 3 punkty w Koninie

Maciek.

Gornik Konin III liga, 6. kolejka: 11.09.2016 r. godz. 17:00  baltyk gdynia
GÓRNIK Konin 0-3 BAŁTYK Gdynia
1. połowa
  0-1 P. Ruszkul gol 15'
    K. Szopiński zk 54'
    T. Bejuk zk 45'
2. połowa
  0-2    T. Bejuk gol 47'
  0-3 P. Ruszkul gol 50'
54' in M. Adamczewski out S. Antas    
    M. Poręba out M. Młynarczyk in 63'
    K. Garczewski out K. Rzepa in 64'
64' in M. Augustyniak out M. Majer    
70' samoboj  (rzut karny) M. Adamczewski
   
72' in M. Majewski out K. Sobieraj    
    T. Wypij zk 77'
77' in K. Krzyżanowski out Ł. Frydrych    
    K. Rzepa zk 78'
    P. Ruszkul zk 90'
    T. Bejuk out C. Gołubiński in 90+2'
    P. Ruszkul out A. Proena in 90+2'
     
Kołodziejczak - Rojewski, Śnieg, Wypych, Frydrych, Sobieraj, Majer, Antas, Groszkowski, Sieradzki, Błaszczak   Matysiak - Szopiński, Wypij, Karasiński, Jadanowski, Garczewski, Zyska, Sosnowski, Poręba, Bejuk Ruszkul

ZAPOWIEDŹ | HISTORIA SPOTKAŃSKRÓT | BRAMKI | MISIEK OD KUCHNI


RELACJA


Bałtyk Gdynia 3:0 pokonał na wyjeździe Górnika Konin. Gole strzelali napastnicy Piotr Ruszkul (15’, 50’) i Tomasz Bejuk (47’). Asysty notowali pomocnicy, dwie Krzysztof Garczewski i jedną Filip Sosnowski. Obrona nie dała sobie strzelić bramki, zatem wszystko w tym meczu zagrało tak, jak powinno. Każda formacja wywiązała się ze swoich obowiązków. Zwycięstwo było najlepszym prezentem, jaki mogli sprawić zawodnicy trenerowi Marcinowi Martyniukowi.

Biało-niebiescy od początku przejęli inicjatywę i starali się grać atakiem pozycyjnym. Pierwsze fragmenty poświęcone były na badaniu siły i możliwości przeciwnika. Okazało się, że Górnik tego dnia może być zespołem, którego damy radę ograć. Nasze starania zazębiły się po kwadransie. Dwójkowa akcja Ruszkula i Sosnowskiego, który doskonale obsłużył wbiegającego w pole karne kolegę i Ruszkul nie dał szans bramkarzowi. Jeśli na kogoś mielibyśmy narzekać w poprzednich meczach, to właśnie na tych dwóch zawodników. W szóstym meczu w końcu błysnęli, choć wcześniej tak dobrze nie było. Sosnowski pozostawał w cieniu Wojciecha Zyski i trudno było szukać kluczowych podań. Ruszkul poza bramką z Kaliszem nie stanowił problemu dla obrońców i brakowało strzałów z jego strony. Tracił wiele piłek i w dodatku często faulował. Przełamanie obu zawodników w najlepszym stylu z możliwych. Czekamy na więcej.

Z atakami gospodarzy nie mieliśmy problemów. Nasi defensorzy wszystko kasowali i Marcin Matysiak nie miał okazji do niepokoju. Formacje ofensywne zadbały o dwie sytuacje bramkowe. Piłka po strzale Zyski odbiła się od dwóch słupków i nie znalazła drogi do siatki. Skoro nie udało się strzelić bramki, to była szansa na zanotowanie asysty, jednak Bejuk zmarnował wymarzoną sytuację. Mając przed sobą bramkarza, trafił w jego nogę.

Do przerwy prowadziliśmy skromnie, 1-0, i po zmianie stron trzeba było szukać drugiej bramki, by nie było powtórki z Kleczewa, gdzie sprokurowaliśmy utratę dwóch bramek. O to zadbał Krzysztof Garczewski, którego z powodu urazu zabrakło właśnie w Kleczewie, gdzie odnieśliśmy jak dotąd jedyną porażkę. Pierwszy rajd – dziura jednemu zawodnikowi, minięcie na gazie drugiego, wyłożenie do Bejuka, który strzelił swoją pierwszą bramkę w barwach Bałtyku. Drugi rajd to mistrzowska kontra. Garczewski pognał przez pół boiska i wyłożył piłkę Ruszkulowi. „Rusek” zachował się jak rasowy napastnik – zwiódł bramkarza i uderzył do pustej bramki.

3:0. Wysokie prowadzenie, które nieco rozluźniło naszych zawodników i przez to gospodarze stworzyli sobie trzy sytuacje. Za każdym razem przed stratą bramki ratował Matysiak, z czego przy trzeciej obronił rzut karny. Bałtyk nieco cofnięty na swoją połowę szukał okazji w kontrach. Wytworzyły się dwie okazje bramkowe. Przy pierwszej Krzysztof Rzepa strzelił bramkę, ale sędzia niesłusznie odgwizdał pozycję spaloną. Drugą okazję miał Sosnowski, ale jego strzał był za słaby i skutecznie interweniował golkiper z Konina.

To nasze najwyższe zwycięstwo od maja 2015, gdy w Ustroniu Morskim wygraliśmy z Astrą 7:0. Wczoraj ten wynik również był możliwy. Nieuznany gol Rzepy, kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Może gdyby nie upał i gdyby zespół się bardziej spiął, to jeszcze by wpadło kilka bramek.

Trzeci mecz w sezonie bez straty gola. Do gry wrócił Piotr Karasiński i nie było widać śladu po kontuzji. Kontuzjowanego Kewina Wesołowskiego zastąpił Jacek Jadanowski i ta roszada wyszła na dobre. „Jadan” skuteczny w defensywie i wiele razy zapędzał się pod pole karne Górnika. Pomocnicy z ładnymi asystami, a te dwie Garczewskiego uprawniają nas, by okrzyknąć Krzysztofa najlepszym zawodnikiem meczu. Dwa rajdy załatwiły sprawę i zwycięstwo było zaklepane. Skuteczny Ruszkul i w połowie skuteczny Bejuk – bramki napastników cieszą i mamy nadzieję, kwestią czasu są ich kolejne trafienia. W doliczonym czasie gry zadebiutował Cezary Gołubiński, jednak musi jeszcze poczekać na pierwszy kontakt z piłką w seniorskiej piłce.