energa long

Zwyciężyliśmy, choć nie obyło się bez nerwów [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia wygrał w Solcu Kujawskim z Unią 2:0 (0:0). Gole strzelili Michał Marczak (66’) i Mateusz Kuzimski (90’). Jak widać, na pierwszego gola trzeba było czekać ponad godzinę czasu. Do siatki powinniśmy trafić jednak dużo szybciej oszczędzając sobie nerwów. Cel, po jaki pojechaliśmy do Solca, został osiągnięty i teraz wkraczamy w najważniejsze mecze sezonu. Zaczniemy w pucharze z KP Starogard Gdański, a potem będziemy się boksować w lidze z Kotwicą, Świtem i Sokołem.

BAŁTYK: Szulc - Korpalski (90' Gołubiński), Kostuch, Szur, Duszkiewicz, Bartlewski, Letniowski, Czerwiński (46' Klecha), Kołodziejski (81' Kochanek), Kuzimski (90' Malanowski), Marczak [ż,ż/cz. 84']

Scenariusz meczu zgodnie z przypuszczaniami. Unia skupiona na defensywie i Bałtyk nastawiony na strzelenie bramki. W pierwszej połowie było kilka sposobności do tego, aby pokonać bramkarza gospodarzy. Kołodziejski wyłożył piłkę Letniowskiemu, który nieznacznie się pomylił (7’). Dośrodkowanie Kołodziejskiego o mało nie wpadło do bramki – piłka odbiła się od słupka (15’). Po strzale głową Kuzimskiego futbolówka spadła na poprzeczkę. Najlepszą okazję miał jednak Czerwiński, który mając przed sobą tylko bramkarza strzelił nad poprzeczką. Jeśli chodzi o sytuacje Unii, to oddali jeden strzał głową nad poprzeczką.

W drugiej części meczu długo budowaliśmy podwaliny pod to, co nas najbardziej interesowało. Marczak najpierw uderzył w poprzeczkę (63’). Chwilę później ponownie trafi w poprzeczkę, ale piłka następnie zrobiła kozioł za linią bramkową i cieszyliśmy się z prowadzenia. Nasze ujęcie filmowe nie oddaje w pełni tej sytuacji, ale dobrze był ustawiony sędzia asystent, który bez namysłu zasygnalizował bramkę, a i sami miejscowi kibice, którzy zasiadali bliżej bramki Unii mówili, że bramka uznana została prawidłowo.

Następnie w odstępie niecałych dwóch minut Michał Smolarczyk obejrzał dwie żółte kartki i Unia musiała grać w dziesiątkę. Wydawało się, że to ułatwi nam zadanie i strzelimy kolejną bramkę. Stało się jednak odwrotnie i momentami w nasze poczynania wkradały się zbędne nerwy. Blisko swojej drugiej bramki w tym meczu był Marczak, ale po raz kolejny trafił w obramowanie bramki – tym razem słupek.

W 80 minucie Unia pierwszy raz w drugiej połowie nam zagroziła. Strzał bez problemów obronił Szulc, a po dobitce solczanie domagali się rzutu karnego.

Grając w przewadze mieliśmy kontrolować wynik i szukać drugiej bramki, a sami sobie stworzyliśmy kolejny kłopot. Sprawcą był Marczak, który po odgwizdaniu pozycji spalonej kopnął piłkę do bramki, za co po raz drugi obejrzał żółtą kartkę i wyleciał z boiska. Nie da się tego inaczej określić jak idiotyczne zagranie i brak pomyślunku.

W końcu udało nam się zagrać z chłodną głową i po kontrataku Klecha dograł Kuzimskiemu do pustej bramki, czym przypieczętował naszą wiktorię.

Wygrana zawsze cieszy i nie inaczej było tym razem. Wielu zapewne przed meczem dopisało nam już trzy punkty, ale na zwycięstwo zawsze trzeba sobie zapracować. Zadania nam nie ułatwiały braki kadrowe, jednak byliśmy na tyle silną drużyną, że przez cały mecz przyświecał nam jeden cel, do którego skrupulatnie się zbliżaliśmy. Trzy punkty dopisano Bałtykowi. Teraz dwa dni na odpoczynek i we wtorek pojedynek pucharowy –  godzina 18:00 w Starogardzie Gdańskim.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież