energa long

- RozstrzElana. Jesteśmy w grze!

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 21. kolejka: 30.03.2018 r. godz. 17:00 elana torun
BAŁTYK GDYNIA 2-1 ELANA TORUŃ
Szulc - Kołodziejski, Kostuch, Kochanek, Regulski, Kuzimski, Demianchuk, Letniowski, Czerwiński, Marczak, Duda   Nowak - Ciach, Mysiak, Urbański, Stąporski, Chmielewski, Kryszak, Lenkiewicz, Stefanowicz, Aleksandrowicz, Kozłowski
1. połowa
    Daniel Ciach zk 13'
  0-1 Maciej Stefanowicz  gol 35'
41' zk Michał Marczak    
2. połowa
50' zk Przemysław Czerwiński    
52' gol Adrian Kochanek 1-1  
53' zk Mateusz Kuzimski    
    Maciej Stefanowicz zk 55'
65' gol Mateusz Kuzimski 2-1  
    M. Stąporski out D. Kościelniak in 67'
    A. Chmielewski out K. Będziszak in 70'
71' zk Juliusz Letniowski    
72' zk Patryk Regulski    
73' zk Marek Szulc    
    Patryk Aleksandrowicz zk 76'
    D. Lenkiewicz out D. Kraska in 78'
89' in D. Klecha out J. Letniowski    
    Kacper Będziszak zk 90+1'
92+2' in S. Bartlewski out M. Demianchuk    

ZAPOWIEDŹ | SKRÓT | BRAMKI 


RELACJA


Bałtyk Gdynia wygrał z Elaną Toruń 2:1. Na prowadzenie wyszli goście. Maciej Stefanowicz skutecznie wykorzystał rzut karny (35'). Po zmianie stron do remisu najpierw doprowadził Adrian Kochanek (52'), a gola na wagę trzech punktów strzelił Mateusz Kuzimski (65'). Gdynianie byli zespołem zdecydowanie lepszym, który zażarcie atakował i stwarzał kolejne sytuacje bramkowe. Tym samym na niewiele pozwolił torunianom. Tak często powtarzana walka i determinacja oraz chłodna głowa były dziś kluczem do zwycięstwa. Po kiepskim starcie wiosny wygraliśmy dwa kolejne mecze i pozostajemy w grze. 

3’Kochanek uderzył prawą nogą i niewiele brakowało, aby lot piłki przeciął Marczak, który chciał skierować piłkę głową. To mogło być mocne otwarcie spotkania. Znów jako pierwsi wyprowadziliśmy cios w kierunku rywala.
19’ – wymiana podań Letniowskiego z Marczakiem. Nasz skrzydłowy zza pola karnego uderzył jednak nad bramką.
23’ – zdobyliśmy bramkę (Kostuch) i sędzia główny pierwotnie wskazał wznowienie gry od środka boiska, jednak jego asystent zasygnalizował pozycję spaloną i z pola karnego rozpoczynali goście. Jak pokazuje materiał wideo, gol był prawidłowo zdobyty, zaś między sędziami ewidentnie zabrakło komunikacji. Boczny arbiter widział młyn w polu karnym i w jego ocenie Kostuch był na pozycji spalonej. Jemu akurat się tak bardzo nie dziwimy, ale że stojący w polu karnym sędzia główny nie wychwycił tego, że piłkę zagrywał zawodnik Elany… Bardzo rażący błąd.
29’ – Bałtyk był stroną dominującą i w kolejnej akcji Marczak podawał do Letniowskiego. Syn trenera, który ma znakomicie ułożoną nogę, tym razem przestrzelił.
34' – rzut karny dla przyjezdnych. Faul Czerwińskiego ewidentny. Nie atakował piłki, tylko wpadł w plecy zawodnika, który przyjmował piłkę. Nieodpowiedzialne zachowanie środkowego pomocnika Bałtyku, bo sytuacja nie wymagała tego typu interwencji. Jednak w tej sytuacji koniecznie trzeba wspomnieć o tym, co się wydarzyło chwilę wcześniej. Sędzia główny błędnie przyznał rzut z autu torunianom. Zaskoczeni byli zarówno gracze z Gdyni jak i z grodu Kopernika. I właśnie takie detale mają często wpływ na wynik spotkania. Po aucie zrobił się kocioł w naszym polu karnym i zupełnie nieoczekiwanie Elana miała jedenastkę.
35’ – gol dla Elany z rzutu karnego. To była ich pierwsza sytuacja bramkowa i pierwszy celny strzał. Wcześniejsze niewykorzystane sytuacje oraz błąd Macieja Martyniuka doprowadziły, że to nie my cieszyliśmy się z prowadzenia.
45’ – bardzo ważna interwencja Szulca, który przed polem karnym powstrzymał napastnika Elany. Nadzialiśmy się na kontrę po niecelnym podaniu na połowie przeciwnika.
45’Duda wpadł z piłką w pole karne, minął obrońcę i … no właśnie. W mojej ocenie rzut karny.
Do przerwy przegrywaliśmy 0:1.
51’ – uderzenie z rzutu wolnego z 30 metrów i pewnie piłkę łapie Szulc.
52’ – gol wyrównujący. Dośrodkowanie Kuzimskiego na gola głową zamienił Kochanek. Bardzo dobrze, że szybko po zmianie stron doprowadziliśmy do remisu. Pozostawało jeszcze wiele czasu, by ponownie użądlić. Determinacja naszych zawodników dawała nam nadzieje na kolejne trafienia.
55’ – zakotłowało się w polu karnym Elany, ale nasze dwie próby skutecznie obronił bramkarz z Torunia.
65’ – Bałtyk wyszedł na prowadzenie! Zaczęło się od przechwytu piłki na połowie Elany. W akcji uczestniczyli Duda, Demianchuk i Regulski. Następnie strzał Letniowskiego do boku obronił bramkarz, ale wobec dobitki Kuzimskiego nie miał nic do powiedzenia. Ogromna radość i korzystny wynik, na który tak ciężko wszyscy pracowali.
79’ – na kolejne zagrożenie czekaliśmy blisko kwadrans. Ponownie w natarciu gdynianie. Strzał Letniowskiego został obroniony, a dobitka Kuzimskiego tym razem trafiła w poprzeczkę. Pracowaliśmy na trzecią bramkę, bo ona rozstrzygnęłaby spotkanie. Przy stanie 2:1 nadal nie byliśmy pewni wygranej, bo wiele razy przekonaliśmy się, że w najmniej oczekiwanym momencie możemy stracić gola. Zapowiadała się nerwowa końcówka.
83’ – pierwsze realne zagrożenie ze strony Elany po akcji z gry. Wcześniej ich dwie próby miały miejsce po stałym fragmencie gry. Dopiero na 7 minut przed końcem podstawowego czasu gry goście oddali pierwszy celny strzał z akcji – spokojna interwencja Szulca. W ostatnich minutach torunianie częściej gościli na naszej połowie boiska, ale całkowicie nic z tego nie wynikało. Nasza szczelna obrona skutecznie kasowała wszelkie próby przedostania się pod naszą bramkę.

Jak widać, Bałtyk miał zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych. Nasza trzecia próba na zdobycie gola okazała się skuteczna, ale naszą radość stłumił gwizdek sędziego, który mocno przestrzelił ze swoją decyzją. Gol dla Elany sami sprokurowaliśmy, choć chwilę wcześniej znów sędzia chybił. Na szczęście Bałtyk się nie załamał i potrafił odwrócić losy meczu. Byliśmy bardzo żądni krwi. Gryźliśmy, kąsaliśmy i szczypaliśmy. W obronie graliśmy bardzo twardo, często przekraczając przepisy. W pierwszej połowie zanotowaliśmy 15 przewinień. W meczu z Lechem II tego typu zagrań było ZERO - również mowa o pierwszej odsłonie. W ataku z kolei szukaliśmy akcji kombinacyjnych. Kochanek bardzo dobrze zastąpił pauzującego za kartki Przemysława Szura. Na lewej obronie sprawdził się Regulski. W meczu ze Świtem do remisu doprowadził Szur – środkowy obrońca, teraz do remisu doprowadził Kochanek – również środkowy obrońca. Nasi defensorzy mają już łącznie 8 bramek na koncie. Przed tygodniem to właśnie Kochanek wyprowadził nas na prowadzenie w meczu z Przodkowem. Zagraliśmy z głową, zawodnicy się wspierali, wiele razy podwajaliśmy lub potrajaliśmy rywala. Wysoki pressing sprawił, że Elana miała kłopoty z wyprowadzeniem piłki. Były momenty, gdy goście nie mogli wyjść z własnej połowy. Cieszy to, że wygraliśmy bardzo ważne spotkanie z punktu psychologicznego. Pokonanie bezpośredniego rywala - o to nam chodziło! Elana bezbarwna, bez argumentów, bez sytuacji bramkowych, bez składnych akcji. Była dla nas tłem. Ostatni wniosek - wydarzenia boiskowe przełożyły się na kibiców, którzy gorąco dopingowali i żywiołowo reagowali na kolejne akcje. To było nasze wspólne wielkie zwycięstwo! Wesołych Świąt!

Bałtyk Gdynia   Elana Toruń
I II suma   suma II I
0 2 2 bramki 1 0 1
1 6 7 strzały celne 3 2 1
3 4 7 strzały niecelne 1 0 1
15 8 23 faule  11 7 4
3 8 11 rzuty rożne  6 2 4
2 1 0 spalone 2 1 1
1 5 6 żółte kartki 3 2 1