energa long

Bałtyk - Elana Toruń 2:1 [relacja kibicowska]

Maciek.

Przygotowania do tego meczu miały inny przebieg niż to sobie zakładaliśmy przed sezonem. Nie dość, że po porażkach z początku wiosny entuzjazm tlił się nieco słabiej niż płonące w przerwie zimowej serca Kadłubów, to jeszcze mecz zorganizowano w... Wielki Piątek. Niecodzienna data rozgrywania meczu niektórych wręcz szokowała. Mowa tu o fanach i zawodnikach z polskich klubów. Nie było szans na grę w sobotę, mimo, że chcieliśmy nawet dużo wcześniej niż inne rozgrywki, ale służby nie wyraziły zgody na przyjazd Elany i Legii do Gdyni na obiekty Bałtyku Gdynia w tym samym dniu. Ekstraklasa miała pierwszeństwo, nie ma się co dziwić. Nam przypadł więc termin Wielkiego Piątku.

Starania o wpuszczenie Elany na trybuny trwały ponad tydzień. Mieliśmy w pamięci gościnność „Grupy Trzymającej Władzę” podczas naszego pobytu w Toruniu na zakazie i chcieliśmy odwdzięczyć się w jakiś sposób. Najpierw jednak włączyliśmy się do zbiórki pieniędzy na leczenie córki jednego z Elanowców. Fanatycy Bałtyku Gdynia uzbierali na ten cel 900 złotych i przekazali je do Torunia. Małej Mai życzymy w tym miejscu zdrowia, a rodzicom radości.

Tłumaczyliśmy Elanowcom, jak wygląda w naszym mieście. Temat upadł, bo klub do czwartku nie otrzymał listy i nie wynajął dodatkowej ochrony oraz nie postawił zwykłego toi toja. Sektor gości pozostał więc zamknięty. Elanowcy powiedzieli, że staną pod płotem. Gdy Bałtykowcy zorientowali się, że widok od strony hali „pod płotem” został przez gospodarza obiektu zasłonięty banerami reklamującymi miasto Gdynię powstał plan wpuszczenia Elany na nasze sektory. Niestety mimo starań fanatyków Bałtyku policja pozostała nieugięta. Zepsuło to na pewno atmosferę. Elanowcy w rozmowach z nami określili się na około 130 osób. Nam ciężko było to ocenić gdyż byli zasłonięci. Powiesili trzy flagi ponad banerami reklamowymi. Nie mieli zbytnio możliwości na inne manewry przy ograniczonej mocno widoczności.

Nas w rozmowie telefonicznej ocenili na około 100. Zgadzamy się, że taka była liczba naszego młynu. Wieszamy dwie flagi i transparent dla kumpla, co nie miał szczęścia oglądać tego meczu. Trzymaj się KaZet! Doping przerywany częstymi pociskami w stronę sędziego, który czarował tego dnia niemiłosiernie. Trener Bałtyku to mężczyzna z honorem, którego słowa znaczą wiele. Poprosił nas po porażce z Lechem o kredyt zaufania i doping w najbliższych dwóch meczach. Obiecał maksimum zaangażowania piłkarzy. My dopingowaliśmy, a oni wygrywali, tym samym pokonując GKS Przodkowo i Elanę Toruń! Brawo Panie Trenerze! Brawo Piłkarze Bałtyku Gdynia! Dobrze ogląda się Wasze zwycięstwa w biało-niebieskich strojach. Na meczu z Elaną zabrakło Kadłubów, którzy w ten weekend wspierali Ferencvaros w derbach z Ujpestem oraz stawili się na meczu finału Ligi Mistrzów w waterpolo.

2

2

2

2

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież