energa long

- Katastrofa

Maciek.

baltyk gdynia III liga, 19. kolejka: 17.03.2018 r. godz. 18:00 lech poznan
BAŁTYK GDYNIA 1-4 LECH II POZNAŃ
Bartkowiak - Kołodziejski, Kostuch, Szur, Korpalski, Marczak, Duszkiewicz, Czerwiński, Rychłowski, Kuzimski, Duda   Mrozek - Orłowski, De Marco Morlacchi, Klupś, Serafin, Mróz, Cywiński, Nawrocki, Norkowski, Pawlicki, Skóraś
1. połowa
  0-1 Marek Mróz gol 10'
  0-2 Vernon De Marco Morlacchi gol 14'
  0-3 Tymoteusz Klupś gol 15'
  0-4 Marek Mróz gol 34'
2. połowa
    M. Mróz out K. Kołodziej in 46'
46' in P. Regulski out A. Korpalski    
57' zk Przemysław Czerwiński    
61' in D. Klecha out S. Rychłowski    
64' gol Dominik Klecha 1-4  
    M. Cywiński out T. Kaczmarek in 66'
    Michał Skóraś zk 71'
73' in S. Bartlewski out A. Duda    
    M. Skóraś out E. Kryg in 77'
79' in M. Demianchuk out M. Marczak    
    Eryk Kryg zk 83'
84' zk Maksym Demianchuk    
    J. Pawlicki out K. Friska in 88'

ZAPOWIEDŹ | SKRÓT | BRAMKI | GALERIA #1 [Paweł] | GALERIA #2 [Jacek]


RELACJA


Bałtyk Gdynia przegrał z Lechem II Poznań 1:4 (0:4). Bramki dla zwycięzców strzelali Marek Mróz (10' 34'), Vernon De Marco Morlacchi (14') i Tymoteusz Klupś (15'). Dla gdynian strzelił Dominik Klecha (64'). To była druzgocąca, bolesna i kompromitująca porażka. Nie wiemy, jakie wyniki będziemy osiągać w dalszej fazie, ale pozostaje nam mieć nadzieje, że lepiej, że taki wstrząs stał się teraz, a nie w końcówce sezonu. Z drugiej strony długo już żyjemy nadziejami. Przed nami Przodkowo i Elana. Chyba tylko komplet punktów utrzyma nas na powierzchni wody. Nie będziemy się znęcać nad zawodnikami, bo wystarczająco mocno uczynili to poznaniacy. Na skrócie meczu widać wszystko jak na tacy. Liczba błędów zatrważająca.

Ostatni raz cztery gole u siebie straciliśmy 28 września 2013 roku. Przegraliśmy z rezerwami, ale Pogoni Szczecin, 2:4. Czy ktoś jednak ze starszych kibiców pamięta, abyśmy po kwadransie przegrywali w Gdyni 0:3? Przegrane pojedynki jeden na jeden, brak asekuracji, brak krycia, bierność w defensywie, brak przerwania kontry faulem i przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Goście mogli śpiewać: jeden gol, drugi gol, trzeci leci, na tablicy trzy zero się świeci…

Kibice jednak nie załamywali rąk i wierzyli w remontadę. Pozostawało 75 minut grania i nie takie cuda widziała piłka nożna. Obrona Michała Bartkowiaka sytuacji sam na sam odłożyła wyrok w czasie. Gol na 0:4 pozbawił nas wszelkich złudzeń. Poznańska młodzież robiła z nami co chciała. Wjeżdżali jak w masło. Rywale w składzie mieli siedmiu młodzieżowców, których prowadził 18-letni Tymoteusz Klupś, który co rusz dziurawił naszą lewą stronę.

Przy 0:4 wzięliśmy się do roboty, ale wynik również determinował grę przeciwnika. Jeszcze przed przerwą Szymon Rychłowski trafił w słupek, a dobitka Mateusza Kuzimskiego minęła światło bramki.

Po zmianie stron atakował głównie Bałtyk. Sytuacji strzeleckich trochę było. Po rożnym Przemysław Kostuch główkował nad poprzeczką. Adam Duda minął bramkarza i nie trafił do pustej bramki. To było idealne podsumowanie naszej gry. I nie ma co gdybać, co by było, gdyby trafił już w tej sytuacji. Bo można też twierdzić, że jakby wynik byłby zagrożony dla gości, to Klupś znów wziąłby piłkę i zrobił to, co czynił perfekcyjnie w pierwszej połowie. Zatrzymując się jeszcze przy naszym napastniku, to bardzo irytujące było, gdy spacerował po pozycji spalonej. I żeby to jeszcze miejsce miało jeden raz, pół biedy. Sześć przechadzek za linią obrony i Duda opuścił boisko.

Nim jednak zszedł z placu gry, to zdążył uruchomić Kuzimskiego, który dograł do pustej bramki Dominikowi Klecha i oglądaliśmy jedyne trafienie biało-niebieskich. Szans na drugiego gola było wiele, ale skuteczność tak jak przed tygodniem, pozostawiała wiele do życzenia. Najlepsze okazje mieli Michał Marczak, Kuzimski i Klecha.

Wiara i nadzieja to pewnie najczęściej używane przez nas słowa… Najgorszy mecz w sezonie, mamy nadzieję, jest za nami. Drużyna musi się ogarnąć, jeśli chce coś jeszcze ugrać w tym sezonie. Oprócz umiejętności piłkarskich, brakowało nam takich cech charakteru jak walka, złość, ambicja, wspólna pomoc. W pierwszej połowie ani razu nie faulowaliśmy przeciwników i nie wywalczyliśmy ani jednego rzutu rożnego. A cały dramat tej sytuacji miał zalążek w pewnym sensie w 93. minucie w Kaliszu, gdy Juliusz Letniowski otrzymał bezsensowną żółtą kartkę, która wyeliminowała go z gry. Widać było jego brak na boisku. Nie było rozegrania piłki, nie było dryblingu, nie było wejścia jeden na jeden z rywalem, nie było celnych prostopadłych podań. Wprowadzone roszady nie przyniosły spodziewanego rezultatu.

Jeśli szukać jakichkolwiek plusów, to widzimy je w postawie dwóch zawodników – Mateusz Kuzimski i Dominik Klecha. Kuzimski wprawdzie zmarnował kilka sytuacji, ale był aktywny, walczył, był widoczny. Nisko zawieszona poprzeczka, aby otrzymać jakieś słowo pochwały. Z kolei Klecha dał dobrą zmianę i strzelił gola. To jego pierwsza bramka w lidze od 4 czerwca 2016 roku.

Dwa mocne ciosy na starcie rundy rewanżowej. Przed nami sporo pracy, przede wszystkim pracy nad głową. Umiejętności jakieś tam posiadamy. Musimy zacząć myśleć na boisku! Musimy zdawać sobie sprawę, że każda pomyłka może się źle skończyć. Należy poważnie podejść do każdej akcji. Mieliśmy lechitom nie zostawiać miejsca, mieliśmy ich zagryźć, a oni po prostu się z nami zabawili…

DO ROBOTY!

Bałtyk Gdynia   Lech II Poznań
I II suma   suma II I
0 1 1 bramki 4 0 4
2 3 strzały celne 6 1 5
11 15  strzały niecelne 4 2 2
0 8 8 faule  10 5 5
0 3 3 rzuty rożne  7 2 5
1 2 3 spalone 3 2 1
0 2 2 żółte kartki 2 2 0