Daliśmy ciała... [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia przegrał w Kaliszu z KKS 1:2 (0:1). Dla gospodarzy strzelili Łukasz Żegleń (31' k.) i Łukasz Grabowski (67'). Dla biało-niebieskich gola strzelił Przemysław Kostuch (88'). Nasza przewaga, BUM, przewaga, BUM, przewaga i gol kontaktowy. Tak to mniej więcej wyglądało w jednym zdaniu. Czujemy ogromny niedosyt, bo wcale nie byliśmy gorszą drużyną. Daliśmy się dwukrotnie zaskoczyć. Cała oprawa spotkania znakomita, ale wynik do bani. Wracamy z niczym. Za tydzień w sobotę zagramy z Lechem II Poznań o godzinie 18:00.

Bałtyk: Bartkowiak - Kołodziejski (74' Klecha), Kostuch, Szur, Kochanek, Marczak, Duszkiewicz, Letniowski (ż), Czerwiński, Kuzimski (66' Rychłowski), Duda

Nowy stadion, sztuczne oświetlenie, około 3500 kibiców, młyn gospodarzy i gości, flagi, oprawy, pirotechnika, przemowy, otwarcie stadionu przez władze, symboliczne rozpoczęcie meczu przez ważne persony dla Kalisza. Miło nam było, że mieliśmy okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu. Powiało trochę wyższym poziomem aniżeli trzecia liga. Pomyśleć, że wiele ekip ma takie mecze co weekend, więc fajnie było poczuć tą atmosferę, do której aspirujemy.

Nie minęły dwie minuty, a Bałtyk oddał cztery strzały (Czerwiński, Kuzimski, Duda, Duszkiewicz), a że pozycje były dogodne, to powinniśmy objąć prowadzenie. W takich spotkaniach skuteczność musi być wzorowa i tego nam w tym meczu zabrakło. Piąty strzał oddał Marczak, ale bramkarz znów dobrze interweniował. Mimo naszej przewagi, to jednak gospodarze cieszyli się z objęcia prowadzenia. Ich pierwsza poważna akcja zakończyła się dla nas fatalnie. Nie przypilnowaliśmy środka boiska pozostawiając rywalom mnóstwo wolnego miejsca i daliśmy się zaskoczyć podaniem za plecy obrońców. W sytuacji sam na sam faulował Bartkowiak i straciliśmy gola z rzutu karnego. Na kolejne sytuacje bramkowe musieliśmy czekać do drugiej połowy.

Po zmianie stron z rzutu wolnego mocno, ale w bramkarza uderzył Kołodziejski. Chwilę potem Letniowski dobrze uderzył głową, ale efektowną paradą popisał się bramkarz z Kalisza. Ponownie mieliśmy przewagę. Gospodarze rzadko zapuszczali się na naszą połowę, ale jak już to zrobili, to znów skończyło się to dla nas źle. Niepotrzebny faul Kuzimskiego i bardzo dobre dośrodkowanie. Biało-niebiescy się zdrzemnęli i pozostawili wolnego zawodnika KaKaesu w polu karnym. Ten nie trafił w piłkę, ale i tak znalazła ona drogę do siatki. Tak jak przy pierwszym golu, tak i teraz, nic nie zapowiadało się, że będziemy wyjmować piłkę z siatki. 

Dwubramkowe prowadzenie i kaliszanie skupili się już głównie na obronie wyniku. My uparcie atakowaliśmy. Wierzyliśmy w odrobienie strat, ale brakowało konkretów pod bramką rywali. W końcówce Kostuch strzelił gola kontaktowego po dośrodkowaniu Letniowskiego z rzutu rożnego. Po upływie 85 sekund ponownie Kostuch stanął przed szansą, ale nieczysto trafił w piłkę. Gdyby dobrze mu siadła piłka na nodze, to byśmy cieszyli się z remisu, a tak musieliśmy przełknąć gorycz porażki. To mogła być zabójcza końcówka w naszym wykonaniu. Niestety, zabrakło nam skuteczności i mimo, że lepiej zaprezentowaliśmy się od gospodarzy, to nie zdobyliśmy choćby punktu.

I właśnie to nas boli najbardziej. Nasza gra nie była gorsza. To my mieliśmy więcej sytuacji, ale w dwóch momentach zabrakło nam koncentracji i gospodarze to skrupulatnie wykorzystali. Jak widać, każdy moment jest bardzo ważny. Nadarzające sytuacje należy wykorzystywać, bo ewentualna drzemka w defensywie może być dla nas bardzo kosztowna. My prowadziliśmy grę, a do siatki strzelała druga drużyna. Dlatego pozostaje ogromna złość i niedosyt. Zwycięzcą meczu powinna być drużyna z Gdyni. Tak się nie stało i KKS Kalisz zwyciężył po dwóch stałych fragmentach gry. Ten element my koniecznie musimy poprawić. Dośrodkowania z rzutów rożnych i wolnych muszą być lepsze, zaś rzuty wolne sprzed pola karnego również mają przestrzeń do zagospodarowania.

Nie udał nam się początek rundy rewanżowej, tak jak nie udał nam się początek sezonu. Drugi raz przegraliśmy z kaliszanami. O ile w pierwszym meczu na porażkę zasłużyliśmy, tak w tym przypadku wynik powinien być odwrotny. Trzeba się podnieść, tak jak podnieśliśmy się pół roku temu i z Wronek przywieźliśmy komplet punktów. Mamy prawo wierzyć, że teraz będzie tak samo.

KKS Kalisz   Bałtyk
2 bramki 1
3 strzały celne 6
3 strzały niecelne 6
4 rzuty rożne 6
15 faule 16
1 spalone 5
6 żółte kartki 1
4 przerwy w meczu - pirotechnika 0

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież