Sokół Kleczew - Bałtyk Gdynia [relacja kibicowska]

AdrianEW.

Kiedyś Pniewy, Wronki. Teraz Ekstraklasa ma Niecieczę. Kluby z małych miejscowości niejednokrotnie "mieszały" i grały na nosie tym znanym firmom piłkarskim z bogatą historią i wiernymi fanami. W lidze, w której obok Bałtyku, grają takie znane ekipy jak Elana, Kotwica, KKS Kalisz czy Górnik Konin, Sokół Kleczew jest jednym z tych "mieszaczy". Obok szczcińskiego Świtu, jeden z najsilniejszych zespołów naszej ligi, napsuł już nie raz zdrowia tym bardziej znanym.

W podróż do oddalonego o niespełna 300 kilometrów Kleczewa, wybrało się 32 Kadłubów. Po pokonaniu lidera, pełnych nadziei na kolejny piłkarski sukces. Jechaliśmy trochę z duszą na ramieniu. Mając na uwadze ostatnią, burzliwą wizytę kolegów z Kołobrzegu i zamieszaniu, które powstało na miejscowej trybunie, myśleliśmy o ewentualnych reperkusjach ze strony służb bądź miejscowych działaczy.

Z powodu tychże przemyśleń wyruszyliśmy z odpowiednim zapasem czasu. Wspólny posiłek i na stadion. Tam miła niespodzianka, zostaliśmy przyjęci z tradycyjną polską gościnnością. Miejscowi działacze wpuścili nas za darmo, za co dziękujemy serdecznie, a i brak było większych sił porządkowych bądź jakichś trudności ze strony tych obecnych.

W dobrych nastrojach wieszamy wizytówkę wyjazdową i dopingujemy. Pech chciał, że po rykoszecie przegrywamy mecz. Poza jednym nerwusem reszta przyjęła porażkę z pokorą.

Walczymy dalej i jesteśmy z Wami!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież