Zadecydował rykoszet [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia przegrał w czternastej kolejce z Sokołem Kleczew 0:1 (0:0). Jedyna bramka padła w 78. minucie, a jej autorem był Jakub Antosik. Straciliśmy piłkę na połowie rywala i kontratak okazał się skuteczny. Mieliśmy sporo pecha przy bramce, bowiem rykoszet całkowicie zmylił Marcina Matysiaka – naszego najlepszego zawodnika w tym meczu. To też wiele mówi, o dyspozycji pozostałych piłkarzy, ale mimo wszystko porażka była jak najbardziej do uniknięcia. Nikt by się też nie zdziwił, gdyby 1:0 było w drugą stronę. Tak się jednak nie stało. Przegraliśmy kolejny mecz z wysoko notowanym zespołem. Przed nami mecze z zespołami z miejsc 9, 8 i 13 więc mamy o co walczyć i nasze miejsce w tabeli może być lepsze.

Nim przejdziemy do meczu, to winni jesteśmy statystykę porównawczą. Wielokrotnie odnosiliśmy się do drużyny Bałtyku z poprzedniego sezonu. I tak po 13. kolejkach Bałtyk Sebastiana Letniowskiego był o punkt lepszy niż Bałtyk Marcina Martyniuka.

2016/17, 27 pkt, 8-3-2, bramki: 16-6
2017/18, 28 pkt, 9-1-3, bramki, 32-14.

Różnica jest taka, że Bałtyk wtedy zajmował fotel lidera i miał 3 punkty przewagi. Czternasta kolejka okazała się pechowa i dla Letniowskiego (0:1 Sokół) i dla Martyniuka (1:2 Lech II). Tak więc na tą chwilę punktowo lepszy jest obecny trener, z czego się cieszymy, bo forma drużyny bardzo nas zaskoczyła.

Spotkanie było transmitowane na żywo, więc część naszych czytelników zna przebieg spotkania. Jesteśmy już po projekcji skrótu meczu, także pokusimy się o podsumowanie wczorajszych wydarzeń.

Zaczęliśmy przyzwoicie. Naciskaliśmy na rywala i szybko mieliśmy 3 rzuty rożne. Dobrą okazję miał Kuzimski, jednak trafił w środek bramki. Odpowiedzi Sokoła brały się z naszej niefrasobliwości. Indywidualne błędy były początkiem szybkich ataków gospodarzy. I tak dwukrotnie Matysiak ratował nas przed stratą bramki. Następnie przysnęliśmy gdy Sokół miał rzut z autu i piłka otarła się o słupek z jego zewnętrznej strony. Po drugiej stronie boiska z dystansu uderzył Letniowski, ale piłka minęła światło bramki. Pierwsza połowa wyrównana… No dobra, Sokół miał lepsze sytuacje, więc niech będzie, że 0:0 ze wskazaniem na miejscowych.

W drugiej połowie stroną dominującą był nasz zespół. Na bramkę strzelali Letniowski, Duszkiewicz i Kołodziejski. Dwa strzały niecelne i dwa wybronione przez bramkarza. Najbliżej skutecznego uderzenia był Kuzimski, ale i tym razem górą był golkiper z Kleczewa. W naszych atakach brakowało takiej wyśmienitej sytuacji, jakich mieliśmy kilka tydzień temu ze Świtem. Sokół podjął nas na swojej połowie boiska, zrezygnował z pressingu i nastawił się na kontry. Jedna nasza strata zadecydowała o wyniku meczu. Przypomniał nam się mecz w Kołobrzegu, gdzie atakowaliśmy i zostaliśmy pokarani, popełniając przy tym błędy.

Nie daliśmy rady zareagować na stratę bramki. Za to bliżej podwyższenia prowadzenia byli gospodarze. Musieliśmy mocniej zaatakować, bardziej się odkryliśmy, stąd też dwie bardzo dobre okazje Sokoła. Matysiak uratował nas dwukrotnie i dzięki niemu żyliśmy nadzieją, że uda się jakimś sposobem doprowadzić do remisu. W ostatniej doliczonej minucie z rzutu wolnego dobrze uderzył Kołodziejski, ale swój dobry występ w bramce potwierdził Świtalski.

Zabrakło nam siły przebicia pod polem karnym rywali. Nie mogliśmy ich przechytrzyć. Brakowało nam umiejętności i dokładności. Błędy w obronie natomiast sprawiły, że Sokół miał swoje sytuacje. Fura szczęścia przy golu była po stronie Sokoła, ale szczęściu trzeba pomóc i taktyka gospodarzy okazała się skuteczna. Czekanie na kontry i ewentualne nasze błędy. Bałtyk u schyłku rundy jesiennej ma jeszcze nad czym pracować. Pojedynek w Kleczewie pokazał, że musimy grać bardziej odpowiedzialnie w obronie. Musimy się liczyć, że każda akcja może przynieść przeciwnikowi zagrożenie. Zapasy są również w grze ofensywnej. Mamy świadomość, że sporą stratą dla zespołu jest kontuzja Bartlewskiego, jednak szansę gry dostaje kolejny zawodnik, który będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Porażka boli, bo w drugiej części meczu Matysiak był bezrobotny. Pierwsze zagrożenie pod naszą bramką zakończyło się stratą gola. I z tym jest nam się trudno pogodzić.

Sokół: Świtalski - Kozajda, Pingot, Śmiałek, Widelski, Antczak [ż] (65' Brzostowski), Kowalczuk, Groszkowski (88' Majewski), Balogun, Bajerski (70' Koziorowski), Cichos (58' Antosik)

Bałtyk: Matysiak - Regulski (80' Klecha), Kostuch, Szur [ż], Kochanek, Kuzimski, Demianczuk [ż], Letniowski, Duszkiewicz, Kołodziejski, Duda (84' Korpalski)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież