Na to czekaliśmy! [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia wygrał ze Świtem Skolwin 2:1 (1:1). Na prowadzenie wyszli goście. Z prezentu Przemysława Kostucha skorzystał Krzysztof Filipowicz (39'). Bałtyk jednak się nie podłamał i wziął sprawy w swoje ręce. Najpierw szybko doprowadził do remisu po strzale głową Przemysław Szura (44'), a po zmianie stron zwycięstwo dał nam Mateusz Kuzimski (68'), który wykorzystał dogranie Mateusza Kołodziejskiego.(edit: piłkę jeszcze po drodze dziubnął Adam Duda, bez tego muśnięcia gola by nie było). Bałtyk miał więcej sytuacji, był lepszy i dzięki temu zgarnął komplet punktów. Dobrze, że nie zemściły się te dwie niewykorzystane setki... Świt w drugiej połowie momentami pokazywał swoje umiejętności, ale brakowało dobrych strzałów na naszą bramkę. Tracimy punkt do lidera. Długo czekaliśmy na zwycięstwo w meczu takiej rangi! Brawo Bałtyk Gdynia!

baltyk gdynia III liga, 13. kolejka: 28.10.2017 r. godz. 17:00  swit skolwin
BAŁTYK GDYNIA 2-1 ŚWIT SKOLWIN
Matysiak - Korpalski, Kostuch, Szur, Kochanek, Duszkiewicz, Bartlewski, Kołodziejski, Letniowski, Kuzimski, Duda   Matłoka - Bil, G. Szczepanik, Ładziak, O. Szczepanik, Hilicki, Walków, Wojdak, Krawiec, Filipowicz, Kołodziejski
1. połowa
42' zk Łukasz Duszkiewicz    
  0-1 Krzysztof Filipowicz gol 39'
    Grzegorz Szczepanik zk 44'
44' gol Przemysław Szur 1-1  
2. połowa
    P. Krawiec out M. Wyganowski in 59'
    K. Filipowicz out C. Nwaogu in 59'
68' gol Mateusz Kuzimski 1-1  
70' in S. Rychłowski out M. Kołodziejski    
73' in M. Demianchuk out S. Bartlewski    
74' zk Przemysław Kostuch    
    A. Ładziak out M. Kosacki in 76'
83' in P. Regulski out A. Korpalski    
    K. Walków out P. Odlanicki-Poczobut in 83'
89' zk Kewin Wesołowski    
90+1' zk Maksym Demianchuk    
    Przemysław Matłoka zk 34'

„Czemu gramy w czerwonych strojach?” To pytanie było jednym z najczęściej zadawanych tuż przed rozpoczęciem meczu. Kluby zazwyczaj w tygodniu poprzedzającym spotkanie dogadują się co do kolorystyki sprzętu obu drużyn. Tym razem rozmowy ze Świtem nie należały do najłatwiejszych i ostatecznie sprawę musiał rozstrzygnąć regulamin rozgrywek.

 § 9 pkt. 4 a) jeżeli przed rozpoczęciem spotkania okaże się, że drużyny mają kostiumy sportowe podobnych kolorów, wówczas na zarządzenie sędziego drużyna gospodarzy jest obowiązana założyć kostiumy o odmiennych barwach; 

Niepisaną regułą, aczkolwiek często stosowaną było to, że goście idą na ustępstwo gospodarzom, aby mogli oni grać w swoim pierwszym stroju. Niestety Świt się uparł i przyjechał w błękitnych pasiakach. Stąd musieliśmy grać w czerwonym komplecie. Przed rokiem tego problemu nie było. Świt przyjechał do Gdyni w białej koszulce.



30 września tego roku w domowym spotkaniu szczecinianie również postawili na białą koszulkę.

13 swit5

Cóż, musieliśmy grać w drugim komplecie, ale nie trudno jest się domyśleć, w jakim zestawie zagramy w rewanżu w Szczecinie.

Odrębną sprawą pozostaje regulamin, który należałoby zmienić. To drużyna gospodarzy powinna mieć pierwszeństwo wyboru stroju. Gra w klubowych barwach w domu to obyczaj znany na całym świecie. W ekstraklasie również gospodarze powinni grać w strojach pierwszego wyboru o czym stanowi poniżej cytowany regulamin z podręcznika ekstraklasy. Wystarczy to przekopiować i wkleić do rozgrywek III ligi. Łączymy województwa, podnosimy poziom sportowy, dostarczane są kamery… a w aspekcie strojów widnieje taki babol.

4.5. W przypadku gdy Klub rozgrywa mecz w charakterze gospodarza, zawodnicy powinni występować w Strojach Meczowych pierwszego wyboru, zatwierdzonych przez Ekstraklasę S.A. i rozesłanych do wiadomości wszystkich Klubów uczestniczących w rozgrywkach, z zastrzeżeniem punktu 4.6.
4.6. W sytuacji gdy sędzia główny danego meczu uzna, iż zarówno wygląd Stroju Meczowego pierwszego, jak i drugiego wyboru drużyny gości pozostaje w konfl ikcie z wyglądem Stroju Meczowego pierwszego wyboru drużyny gospodarzy, drużyna gospodarzy zobowiązana jest wystąpić w Stroju Meczowym drugiego wyboru.
4.7. (…) 4.8. Użycie Strojów Meczowych pierwszego wyboru przez drużynę grającą na wyjeździe jest dopuszczalne wyłącznie w przypadku, gdy: a) nie powoduje to konfl iktu w wyglądzie Strojów Meczowych oraz b) nie powoduje to konieczności użycia przez drużynę gospodarzy Strojów Meczowych drugiego wyboru.

Zza kulis wychodzimy na boisko. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Bałtyku. Słowo „zdecydowanie” nie jest tu użyte na siłę, a oddaje przebieg wydarzeń. Od początku zagraliśmy pressingiem. Wysoko podchodziliśmy pod rywala, często zmuszaliśmy go do błędu i sami mogliśmy konstruować akcje. Obiecująco zaczęło się robić po akcjach, które wykańczali Mateusz Kuzimski i Sebastian Bartlewski (oba strzały niecelne). W 18. minucie mieliśmy pierwszą setkę. Kuzimski w tej akcji założył świtowcom dwa kanały, dograł do Adama Dudy, który będąc przed bramkarzem uderzył bardzo źle. Po chwili wyszliśmy z kontratakiem. Było gorąco w polu karnym, ale ostatecznie defensywa ze Szczecina oddaliła niebezpieczeństwo. Częściej nasz wzrok był skierowany na połowę gości. W kolejnej akcji Kuzimski w asyście dwóch obrońców przyjął piłkę na klatkę piersiową i huknął z woleja – zabrakło precyzji, strzał niecelny. Atakowaliśmy i myśleliśmy, że bramka dla biało-niebieskich jest kwestią czasu. Nasza obrona dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków. A jeśli Świt już strzelał na bramkę (trzykrotnie), to robił to z ponad 20 metrów i piłka leciała kilka metrów obok bramki.

Kontrolowaliśmy mecz, a tu z niczego straciliśmy gola. Zupełnie niegroźna akcja, ale pomyłkę zaliczył nasz kapitan i nieoczekiwanie lider objął prowadzenie. Pół sekundy załamania i trzeba było się podnieść. Uczyniliśmy to po pięciu minutach. Juliusz Letniowski górą w pole karne, Adrian Kochanek piętą przedłużył lot piłki i Przemysław Szur główką dał nam remis. To była bardzo istotna sprawa, że jeszcze przed zejściem na przerwę odrobiliśmy stratę gola.

Na drugą połowę Świt wyszedł trochę odmieniony. Momentami potrafił nas przycisnąć. Jeden wjazd w pole karne był groźny. Strzał z dystansu spokojnie obronił Marcin Matysiak. Można przyjąć, że pomiędzy minutami 46-65 lepsze wrażenie sprawiali goście. Po kolejnym ataku, z którego się wybroniliśmy, wyszliśmy z kontrą 2 na 1. Duda podał do Letniowskiego, który nie zdecydował się na strzał w pierwsze tempo, choć było miejsce na ulokowanie piłki w siatce. Wybrał wariant z ograniem obrońców. Uczynił to bardzo dobrze, ale zabrakło precyzyjnie nastawionego celownika. Trafił w obrońcę. Gdyby padła bramka, byśmy mówili, że spokojem i rutyną wykazał się 19-letni zawodnik. Spudłował, więc można powiedzieć, że jednak przekombinował… To była wyborna sytuacja.

Na szczęście nasz żal ze zmarnowanej akcji nie trwał długo. W bramkowej akcji każde dotknięcie piłki było bardzo ważne. Zaczęło się od dokładnego przerzutu Łukasza Duszkiewicza, a resztę już znamy, Kołodziejski, Duda i Kuzimski przełamał się po 469 minutach bez gola.

Po objęciu prowadzenia daliśmy się zepchnąć na swoją połowę i Świt szukał sposobu na wyrównanie. Nasza defensywa grała jednak uważnie i nie pozwoliła, aby Matysiak wpadł w tarapaty. Śmiałe ataki szczecinian prowokowały okazje do kontr. Jedną z nich wykańczał Kuzimski, ale dał się dogonić obrońcy i ze zmiany wyniku na 3:1 nici. 

W drugiej połowie Świt miał przewagę w posiadaniu piłki, ale tylko raz nam zagroził. W całym meczu, lidera było stać na oddanie tylko jednego dobrego strzału. I to dzięki naszemu obrońcy. Biało-niebiescy w drugiej połowie mieli trzy dogodne okazje, jedną z nich wykorzystali i z czystym sumieniem możemy napisać, że wygrała drużyna lepsza.

W końcu wygraliśmy prestiżowy mecz! Tym razem się nie zawiedliśmy i ten smak zwycięstwa jest wyjątkowy. Zagraliśmy dobre spotkanie. W obronie tylko raz mocno się pomyliliśmy, ale ludzie od zadań ofensywnych zrobili swoje. Dużo różnych emocji, finalnie wygrana – obecni na stadionie w żadnym wypadku się nie zawiedli. Nieobecnych zapraszamy na kolejne domowe spotkanie! A tymczasem za tydzień trzeba pójść za ciosem. Sokół czeka!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież