Mur nie do zburzenia [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia zremisował 0:0 z Wierzycą Pelplin. Od początku dało się zauważyć z jakim celem goście przyjechali do Gdyni. Cofnęli się na swoją połowę i liczyli na kontrataki. Nawet kilka razy mini kocioł był pod naszą bramką, ale bez większego poważnego zagrożenia. Po naszej stronie licho. Zaledwie dwie okazje, po których oddaliśmy strzał na bramkę i który mógł nam przynieść upragnionego gola. Dziś się nie udało. Trudno grało się z rywalem, który postawił autobus. Było mało miejsca a także brakowało nam pomysłu na skruszenie pelplińskiego muru. Wierzyca może być zadowolona z wyniku. W szeregach Bałtyku panuje spory niedosyt, ale i takie mecze się zdarzają. Cieszy frekwencja i całkiem zgrabny młyn. 

baltyk gdynia III liga, 9. kolejka: 1.10.2017 r. godz. 15:00  wierzyca pelplin
BAŁTYK GDYNIA 0-0 WIERZYCA PELPLIN
Matysiak - Kołodziejski, Kostuch, Szur, Regulski, Duszkiewicz, Bartlewski, Kuzimski, Letniowski, Rychłowski, Duda   Imianowski - Stawikowski, Kostiuk, Sławiński, Górka, Gronkowski, Meler, Dirda, Manuszewski, Szopiński, Portasiński
1. połowa
    Kamil Gronkowski zk 19'
    Miłosz Manuszewski zk 33'
2. połowa
60' zk Przemysław Kostuch    
    K. Gronkowski out F. Sosnowski in 72'
    D. Sławiński out J. Grela in 84'
85' in K. Wesołowski out S. Rychłowski    
    M. Górka out P. Kotowski in 90+1'

Po pierwszej połowie oczekiwaliśmy dużo lepszej drugiej. Tym razem tak się nie stało. Okazało się, że to pierwsza część meczu była ciekawsza, o ile można użyć tego słowa, bowiem całe spotkanie stało na kiepskim poziomie. O bramkę mogliśmy pokusić się dwukrotnie. W 12. minucie po rzucie rożnym silnie uderzył Patryk Regulski, ale niestety uczynił to w sam środek bramki i piłka wylądowała w koszyku bramkarza. Drugą okazję miał debiutujący w Bałtyku Mateusz Kołodziejski, który ruszył z drugiej linii, dostał dokładne podanie za plecy obrońców, minął bramkarza i z ostrego kąta strzelił tylko w boczną siatkę. To była 27. minuta. Potem przez długie fragmenty nic się nie działo. Notes odsyła nas ponownie dopiero do 73 minuty, gdy ponownie Kołodziejski wpadł w pole karne, ale brakowało dokładnego podania, a cała akcja zapowiadała się obiecująco.

Najintensywniejsze było pierwsze pół godziny meczu. Dokładnie po 23 minutach Wierzyca miała na koncie już 8 fauli. Bałtyk kombinował, a rywale łamali przepisy. Z czasem gra się zupełnie uspokoiła. Niecelne podania, złe wybory, mało ruchu, wolne tempo. To były dziś nasze główne mankamenty, przez które nie daliśmy rady ograć pelplinian.

Wierzyca od pierwszej minuty skupiła się na defensywie. Nawet nie próbowali odbierać nam wysoko piłki, tylko czekali na nas na swoim terytorium. Swój cel osiągnęli, bowiem nie stracili bramki z rąk najskuteczniejszej ekipy. Jeśli chodzi o ich poczynania w ataku, to od czasu do czasu udawało im się przedostać pod nasze pole karne, ale brakowało jakości w wykończeniu akcji.

Raz na jakiś czas musi przyjść słabszy mecz. Niejeden raz jeszcze stracimy punkty. Nie załamujemy się i gramy dalej. Najpierw w Pucharze Polski z Kaszubami Połchowo (środa, 15:45, na boisku w Połchowie), a za tydzień w Starogardzie Gdańskim w południe zagramy z KP.


energa

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież