Zwycięstwo w Koninie! Emocji co niemiara [relacja]

Maciek.

Bałtyk Gdynia dobrze wspomina powroty z Konina. Ta reguła będzie obowiązywać przynajmniej do następnego spotkania na terenie Górnika. Górnik Konin – Bałtyk Gdynia 3:4 (2:3). Spotkanie dostarczyło wiele emocji. Kilkakrotnie zmieniały się nasze nastroje. Prowadziliśmy, przegrywaliśmy, ponownie prowadziliśmy. Na własne życzenie i zupełnie niepotrzebnie doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. Nasz zespół lepiej grał w piłkę. W drugiej połowie brakowało trochę skuteczności, bo sytuacji ku kolejnym bramkom nie brakowało. Nadal trzeba pracować nad grą defensywną, bowiem można było dużo lepiej zachować się przy sytuacjach, w których Górnik cieszył się z bramek. Wskoczyliśmy na czwartą pozycję i do trzech drużyn tracimy 1 punkt (Elana gra w niedzielę).

0:1 6’ Mateusz Kuzimski, 1:1 27’ Krystian Sobieraj, 2:1 33’ Sebastian Antas, 2:2 34’ Adam Duda, 2:3 40’ Juliusz Letniowski, 2:4 78’ Juliusz Letniowski, 3:4 90+2’ Kamil Zieliński

Bałtyk: Matysiak – Korpalski [ż] (76’ Gołubiński), Kostuch, Szur, Kochanek [ż] (88’ Wesołowski), Duszkiewicz, Bartlewski [ż], Kuzimski (89’ Klecha), J. Letniowski, Rychłowski (68’ Demianchuk), Duda

Bałtyk od pierwszej minuty przebywał na połowie rywala i po sześciu minutach Sebastian Bartlewski był faulowany w polu karnym. Mateusz Kuzimski przechytrzył bramkarza i szybko cieszyliśmy się z prowadzenia. Szósty mecz i szósty gol „Kuzima” w tym sezonie. Gospodarze po chwili również chcieli stanąć przed szansą z jedenastu metrów, ale sędzia nie dał się nabrać na padolino i zawodnik Górnika obejrzał żółtą kartkę.

Po kwadransie ładnie zza pola karnego uderzył Juliusz Letniowski, ale Dawid Kołodziejczak zanotował skuteczną i efektowną interwencję.

W 26. minucie za łatwo daliśmy się ograć na naszej lewej stronie i po chwili bardzo nierozważnym zachowaniem popisał się Bartlewski, który sfaulował rywala w polu karnym. Marcin Matysiak był bliski obrony rzutu karnego, ale ostatecznie piłka wturlała się do bramki. A przed meczem apelowaliśmy o wzmożoną uwagę pod własną bramką.

No trudno. Trzeba było na nowo szukać objęcia prowadzenia. Z lewej strony huknął Adrian Kochanek, ale po raz drugi Kołodziejczak pokazał swoją paletę umiejętności. Mecz nabrał tempa i w odstępie kilkudziesięciu sekund oglądaliśmy dwa gole. Najpierw daliśmy się zaskoczyć prostopadłym podaniem i Sebastian Antas posłał piłkę obok wychodzącego Matysiaka. Nasz smutek nie trwał długo, bowiem Letniowski w uliczkę posłał Adama Dudę, który zmieścił piłkę tuż przy bliższym słupku. Huśtawka emocji została rozbujana jeszcze mocniej siedem minut później. Po rzucie rożnym Letniowski celnie uderzył sprzed pola karnego.

Na starcie drugiej połowy wyprowadziliśmy kontrę, w której mieliśmy liczebną przewagę. Letniowski powinien zdobyć drugiego dziś gola, ale tym razem górą był golkiper Górnika. Na kolejną okazję nie czekaliśmy długo. Po szybko rozegranym rzucie wolnym przed szansą stanął Kuzimski, ale po strzale z woleja piłka minęła światło bramki – podawał Szymon Rychłowski.

Wyczekiwaliśmy czwartego gola. Okazja Letniowskiego, ale kolejny raz bardzo dobrze interweniował Kołodziejczak.

Górnik poważnie zaatakował dopiero w 70. minucie. Na skrzydle Aleks Sieradzki zakręcił Kuzimskim, strzelił płasko po ziemi, ale Matysiak nie dał się zaskoczyć.

Nerwowo spoglądaliśmy na upływający czas. Zwiększały się obawy czy ten wynik dowieziemy do końca i wtedy ze skrzydła zacentrował Duda, a w polu karnym Letniowski niczym wytrawny środkowy napastnik – przyjął piłkę tyłem do bramki i oddał strzał w dalszy róg bramki! 4:2 dla Bałtyku! Zrobiło nam się lżej na sercu.

Doskonale wiemy, że cztery bramki naszej drużyny nie zadowalają. Bartlewski odpalił armatę z dystansu, ale kolejną paradę zaliczył Kołodziejczak. Następnie po dośrodkowaniu Kuzimskiego bliski strzelenia gola był Duda, ale mieliśmy tylko rzut rożny. Kolejna centra Kuzimskiego i tym razem fatalnie głową spudłował Letniowski. Piąta bramka wisiała w powietrzu. Moment nieuwagi gospodarzy mógł się skończyć kolejną bramką, ale po próbie lobowania Kołodziejczak w porę wrócił w stronę swojej bramki.

I gdy spokojnie odliczaliśmy już doliczony czas gry, w drugiej z pięciu doliczonych minut w sytuacji sam na sam faulował nasz bramkarz. Jedenastkę na gola zamienił Kamil Zieliński. Znów zrobiło się bardzo nerwowo. Koninianie przycisnęli, rzut wolny, rzut z autu, piłka w pole karne. Na szczęście udało nam się oddalić niebezpieczeństwo. W ostatnich sekundach pognaliśmy nawet z kontrą. Przewaga liczebna była znaczna, ale nie daliśmy rady jej wykorzystać. To nic, bo po chwili sędzia zakończył spotkanie.

Bałtyk był zespołem lepszym. Co do tego nie mamy wątpliwości. Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramkowych i tylko cztery stracone bramki Górnik może zawdzięczać swojemu bramkarzowi. Mogło być ich więcej. My w obronie momentami bez koncentracji, nieco bezmyślnie i stąd wzięły się nerwy w ostatnich sekundach. Długo nic nie zapowiadało, że będziemy mieć takie emocje w doliczonym czasie gry. Trzy punkty jadą do Gdyni. Górnik wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo. Bałtyk po sześciu meczach ma 19 strzelonych bramek. Liczba robi wrażenie. Patrząc tylko na strzelane bramki, przed rokiem gola numer 19 strzeliliśmy w 15 kolejce w Chwaszczynie. Nie możemy doczekać się kolejnego meczu z Wdą Świecie. Sobota, godzina 11:00. 


energa

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież